HCfor - Brutalne Oblicze 安iata

HCfor - Brutalne Oblicze 安iata (http://www.hcfor.pl/)
-   Ciekawe Artyku造 i Materia造 Video (http://www.hcfor.pl/ciekawe-artyku-y-i-materia-y-video/)
-   -   [text] Biografie mordercow (http://www.hcfor.pl/ciekawe-artyku-y-i-materia-y-video/373-text-biografie-mordercow.html)

mariksha 15-06-2008 05:36 PM

[text] Biografie mordercow
 
Anderson Robert
Uprowadzenie
29 lipca 1996 roku nie by dla rodziny Streyle, mieszkaj帷ej w mie軼ie Canistota w Po逝dniowej Dakocie, zwyk造m poniedzia趾iem. Tego dnia ma造 Nathan obchodzi drugie urodziny i wszyscy czekali na wieczorne przej璚ie z tej okazji.

Piper Streyle mia豉 26 lat. Przygotowywa豉 swoje dzieci, Nathana i 3-letni Shain, do pobytu u opiekunki � musia豉 je do niej odwie潭 zanim p鎩dzie do pracy w Southeastern Children's Center w Sioux Falls. Jej m捫, 29-letni Vance, wyszed trzy godziny wcze郾iej.

Oko這 godziny 9:30 do ich przyczepy w郵izn掖 si obcy m篹czyzna. Piper, Shaina i Nathan nadal byli w 鈔odku. Na oczach dzieci mi璠zy matk a nieznajomym wywi您a豉 si walka. Napastnik uprowadzi kobiet, zostawiaj帷 przera穎ne dzieci w domu.

Po po逝dniu Vance zadzwoni do domu, jednak nikt nie podnosi s逝chawki. Patty Sinclair, kt鏎a pracowa豉 razem z Piper, pr鏏owa豉 si z ni skontaktowa oko這 godziny 15, poniewa kobieta nie przysz豉 pracy. Patty nie kry豉 zaskoczenia gdy s逝chawk podnios豉 przera穎na Shaina. Spyta豉 dziewczynk, czy jest w domu kto doros造. 3-latka odpowiedzia豉, 瞠 jest tylko ona i jej brat. Kobiet przerazi豉 jednak nast瘼na informacja Shainy, 瞠 jej rodzice prawdopodobnie nie 篡j. Potem od這篡豉 s逝chawk. Patty zadzwoni豉 ponownie. Shaina, szlochaj帷, powiedzia豉, 瞠 nie chcia豉, 瞠by rodzice umarli. Powiedzia豉, 瞠 jej mama wysz豉 z m篹czyzn, kt鏎y je寮zi czarnym samochodem. Patty nie roz陰cza豉 si przez ponad 45 minut, pr鏏uj帷 uspokoi roztrz瘰ion dziewczynk. W tym samym czasie dyskretnie kaza豉 jednemu ze wsp馧pracownik闚 skontaktowa si z biurem szeryfa. Szeryf Gene Taylor przyjecha do domu pa雟twa Streyle kilka minut po 17. Zauwa篡, 瞠 drzwi przyczepy by造 otwarte. W 鈔odku zobaczy 郵ady walki. Na pod這dze, razem z innymi rzeczami ,le瘸豉 zawarto嗆 torebki Piper. Taylor poszed na ty przyczepy, do sypialni. Znalaz tam Shain. Dziewczynka nie by豉 ranna, ale p豉ka豉. Podobnie jak jej m這dszy brat, prze篡豉 szok. Szeryf nie trafi na 瘸den 郵ad ich matki. Pomy郵a, 瞠 mo瞠 dzieci po prostu pozostawiono na jaki czas bez opieki.

Taylor i Jim Stevenson, stanowy oficer 郵edczy, wypytywali Shain o wydarzenia tego dnia. Ma豉 powiedzia豉, 瞠 mamusia umrze. "Pod造 cz這wiek" wszed do ich przyczepy, posprzecza si z mam i strzela z pistoletu. Piper, obawiaj帷 si, 瞠 m篹czyzna mo瞠 skrzywdzi dzieci, kaza豉 im uciec i schowa si. Intruz porwa j i wsadzi do czarnego samochodu. Dziewczynka przypomnia豉 sobie, 瞠 m篹czyzna wychodz帷 zabra prezent urodzinowy Nathana, niebieski namiot.

Godzin po przybyciu szeryfa wr鏂i Vance. Shaina od razu pobieg豉 do taty, rzuci豉 si w jego ramiona i zacz窸a p豉ka. M篹czyzna zapyta c鏎k, co si sta這, ale ma豉 by豉 tak zestresowana, 瞠 ci篹ko by這 si z ni porozumie. Wyduka豉 tylko, 瞠 przyszed m篹czyzna, zabra namiot Nathana i 瞠 mama ju nie wr鏂i豉. Vance przerazi si, gdy us造sza od Taylora, co naprawd si sta這. Jego 穎na zosta豉 porwana. Wszystko, co m鏬 zrobi to zaj望 si dzie熤i i mie nadziej, 瞠 policja znajdzie Piper 篡w.

Rob Anderson
Rob Anderson
Trzy dni po uprowadzeniu 穎ny, Vance przypomnia sobie pewn rzecz. Kilka dni przed znikni璚iem Piper odwiedzi ich pewien m篹czyzna. Przyszed 26 lipca oko這 7:30 rano. By to Rob Anderson, 造siej帷y m這dy m篹czyzna. Chcia zaprosi dzieci pa雟twa Streyle na biblijny ob霩, kt鏎y organizowa ka盥ego roku w豉郾ie w lipcu. Vance pami皻a, 瞠 nieznajomy wydawa si zaskoczony, gdy go zobaczy - prawdopodobnie nie spodziewa si w domu m篹czyzny. Po chwili Anderson spokojnie opowiedzia o obozie. Streyle skierowa go do Piper. Kobieta stwierdzi豉, 瞠 ob霩 ju si ko鎍zy, ale obieca豉 zapisa dzieci w przysz造m roku. Anderson nie nalega i przed wyj軼iem zapisa na kartce swoje nazwisko i numer telefonu. Vance powiadomi o tym wydarzeniu policj. Ta informacja doprowadzi豉 do zidentyfikowania jednego z najbardziej sadystycznych seksualnych morderc闚 w Po逝dniowej Dakocie.
Przes逝chanie
Policjanci zacz瘭i sprawdza nowe informacje. G堯wnym podejrzanym sta si 26-letni Robert Leroy Anderson, konserwator w firmie John Morrell & Co. zajmuj帷ej si pakowaniem mi瘰a. By dwukrotnie 穎naty, mia czworo dzieci.

Kilku 鈍iadk闚 zezna這, 瞠 widzieli czarn ci篹ar闚k przed przyczep pa雟twa Streyle w czasie, gdy zagin窸a Piper. Cz這wiek pracuj帷y na autostradzie pami皻a czarny samoch鏚 marki Ford Bronco, mijaj帷y go chyba trzy razy tamtego dnia � najpierw oko這 9:45, drugi raz godzin p騧niej i trzeci oko這 12:30. Paru s御iad闚 r闚nie m闚i這 o czarnym Bronco w pobli簑 domu Streyle�闚 oko這 11:45. Zeznali, 瞠 Shaina i Nathan stali na poboczu drogi, wygl康ali na zdenerwowanych. Inni widzieli samoch鏚 ponownie godzin p騧niej. Sta dok豉dnie naprzeciwko przyczepy. Pami皻ali r闚nie jak m篹czyzna w czarnej bejsbol闚ce i jeansach wychodzi z przyczepy.

30 lipca oficerowie 郵edczy skontaktowali si z Andersonem i poprosili, by przyjecha na komisariat. Przes逝chanie trwa這 osiem godzin, nagrano je na wideo. Podejrzany przyzna si do wizyty w domu pa雟twa Streyle cztery dni wcze郾iej. Wyjawi tak瞠, 瞠 by u nich 29 lipca, mimo braku tego pytania ze strony policjant闚. Chcia prosi Streyle�闚, by pozwolili mu postrzela z 逝ku na terenie ich posiad這軼i, ale drzwi przyczepy by zamkni皻e. Anderson zezna, 瞠 nic nie wie o uprowadzeniu Piper.

Gdy detektywi przes逝chiwali Roberta, funkcjonariusze uzyskali nakaz przeszukania jego domu i samochodu, niebieskiego Bronco. Znale幢i obci捫aj帷e dowody, lecz nie by這 w鈔鏚 nich niczego, co doprowadzi這by do rozwi您ania zagadkowego znikni璚ia Piper. Nigdy jej nie odnaleziono.
Decyduj帷e dowody
W samochodzie Andersona detektywi odkryli rachunki za ta鄉 izolacyjn, czarn farb Tempura, p璠zle, wiadro. Wi瘯szo嗆 rzeczy kupiono kilka dni przed znikni璚iem pani Streyle. Policjanci przypuszczali, 瞠 farby u篡to do przemalowania auta. Ich podejrzenia okaza造 si s逝szne, co wkr鏒ce potwierdzili eksperci. Pobrane pr鏏ki przebadano w laboratorium. Samoch鏚 pomalowano t sam farb, kt鏎 Anderson kupi 29 lipca. By to specjalny rodzaj farby, kt鏎y 豉two si nak豉da i r闚nie 豉two zmywa. Hipotez policjant闚 potwierdzi 鈍iadek - widzia jak Anderson myje samoch鏚 w dniu znikni璚ia Piper. Robert chcia pozby si dowod闚 i odsun望 od siebie podejrzenie. Nie zrobi tego jednak wystarczaj帷o dok豉dnie.

Wewn徠rz samochodu detektywi dokonali kolejnych odkry obci捫aj帷ych Andersona. Znale幢i drewnian platform z wywierconymi otworami, wygl康aj帷 na urz康zenie do kr瘼owania ludzi. Nadgarstki i kostki st鏕 by mo積a by這 w這篡 w metalowe obr璚ze umieszczone w desce. Platforma idealnie pasowa豉 do wymiar闚 ci篹ar闚ki. O drewno zaczepi造 si w這sy, kt鏎e genetycznie odpowiada造 w這som Piper. W ci篹ar闚ce znaleziono tak瞠 brudn szufl, paski do przenoszenia mebli, tyto, skrzynk z narz璠ziami, nale膨ce do pa雟twa Streyle. Zdziwienie wywo豉豉 sier嗆 ich psa. Robert Anderson mia drug, ciemniejsz stron natury.

W domu Roberta w Sioux Falls policjanci znale幢i par jeans闚. Le瘸造 w koszu z brudnymi ubraniami. By造 poplamione krwi. Po zbadaniu okaza這 si, 瞠 nie jest to krew Andersona ani nikogo z jego rodziny, wi璚 prawdopodobnie nale瘸豉 do Piper. Na jeansach znaleziono r闚nie plamy nasienia. Niestety, nie uda這 si pobra pr鏏ek o takiej jako軼i ,by stwierdzi, czy jest to nasienie Roberta. Funkcjonariusze odkryli komplet kluczyk闚 do kajdanek. Anderson gwa速ownie zaprzecza ich posiadaniu. Po przes逝chaniu zosta zwolniony. Policjanci mieli za ma這 dowod闚 陰cz帷ych go z porwaniem pani Streyle.

Tego samego dnia wezwano Vance'a i Shain. Pokazano im sze嗆 zdj耩 przedstawiaj帷ych podejrzanych. Jedno zdj璚ie pochodzi這 ze starego prawa jazdy Andersona, mia na nim d逝gie w這sy i w御y. Ani ojciec, ani c鏎ka nie rozpoznali m篹czyzny, kt鏎y by w ich domu. Dwa dni p騧niej wezwano ich ponownie. Zn闚 pokazano im zdj璚ia, tym razem jedno z nich przedstawia這 Andersona ogolonego i z kr鏒kimi w這sami. Vance i Shaina prawie natychmiast wskazali go rozpoznali. Pozytywna identyfikacja by豉 tym, na co czekali detektywi. 2 sierpnia 1996 roku Robert Leroy Anderson zosta aresztowany. Postawiono mu zarzut uprowadzenia. Z powodu braku cia豉 nie mo積a by這 go oskar篡 o morderstwo. We wrze郾iu rozpocz皻o zakrojone na szerok skal poszukiwania Piper oraz dowod闚, kt鏎e pozwoli造by oskar篡 Andersona o zab鎩stwo. Detektywi chcieli mie pewno嗆, 瞠 Robert dostanie najwy窺zy wymiar kary. Setki os鏏 przeszukiwa造 zalesione tereny wok馧 rzeki Big Sioux River w pobli簑 miasta Baltic w Po逝dniowej Dakocie. Znaleziono kilka ciekawych rzeczy. Jedn z nich by fragment koszulki z logiem "Code Zero". Tak sam koszulk mia豉 na sobie Piper w dniu porwania. 29 lipca pewien m篹czyzna znalaz fragment innej koszulki. Czarno-bia豉 pasiasta koszulka le瘸豉 przy drodze niedaleko miasta Baltic. Na pocz徠ku znalazca my郵a, 瞠 koszulka nale瘸豉 do jakiego s璠ziego. Wrzuci j do baga積ika samochodu. Odda j policji, kiedy dowiedzia si o poszukiwaniach, W miejscu, gdzie fragment znajdowa si strz瘼 koszulki, le瘸豉 r闚nie zwini皻a ta鄉a izolacyjna. Na ta鄉ie by造 ludzkie w這sy. Po ich zbadaniu okaza這 si, 瞠 w這sy pochodz od Piper. Ta鄉a natomiast pasowa豉 do jednej z rolek, kt鏎e znaleziono w samochodzie Andersona.
Wkr鏒ce trafiono na kolejne dowody. W pobli簑 rzeki znaleziono kilka kawa趾闚 sznura i 豉鎍ucha, klucz oczkowy, wibrator i do po這wy wypalon 鈍iec. Prawdopodobnie narz璠zia te s逝篡造 do torturowania ofiary i wskazywa造, 瞠 Robert by sadyst seksualnym.

W maju 1997 roku Robert Leroy Anderson zosta uznany winnym uprowadzenia Piper Streyle. Skazano go na kar do篡wotniego pozbawienia wolno軼i. Wyrok odsiadywa w Wi瞛ieniu Stanowym w Po逝dniowej Dakocie. Jednak nie by豉 to jedyna zbrodnia, o jak zosta oskar穎ny.
Sadysta... seksualny sadysta
Spraw Roberta zainteresowali si Hazelwood i Michaud. Wed逝g nich sporo dowod闚 wskazywa這, 瞠 Anderson by sadyst seksualnym - podnieca這 go zadawanie fizycznego i psychicznego cierpienia bezradnej ofierze. Ta opinia bazowa豉 na czterech punktach:

1 - Anderson wykazywa oczywiste zainteresowanie seksualn niewol, oznak seksualnego sadysty, o czym 鈍iadczy造 narz璠zia s逝膨ce do zniewalania, sztuczne pr帷ie, cz窷ciowo spalona 鈍ieca, kajdanki, ta鄉a izolacyjna itp.
2 - Dowody znalezione przez oficer闚 郵edczych wyra幡ie wskazywa造 fizyczne tortury. Prawdopodobnie po tym jak Piper zosta豉 uprowadzona, Anderson wywi霩 j do lasu za miastem Baltic. Tam za這篡 jej metalowe obr璚ze na r璚e i nogi, a usta zakneblowa ta鄉. Zdar z niej koszulk. Torturowa kobiet u篡waj帷 鈍iecy i sztucznego pr帷ia. P騧niej j zgwa販i. Nast瘼nie zamordowa i pozby si cia豉.
3 - Anderson znajomym nigdy nie ukrywa, 瞠 lubi seks analny. Taka forma wsp馧篡cia nie odpowiada豉 jednak jego 穎nie. Badania przeprowadzone przez Hazelwooda i Michauda dowodz, 瞠 sady軼i seksualni preferuj w豉郾ie tak form wsp馧篡cia. Naukowcy przypuszczali, 瞠 Anderson u篡wa sztucznego pr帷ia, by odgrywa swoje fantazje.
4 - Sugeruj, 瞠 sady軼i seksualni planuj swoje zbrodnie znacznie bardziej szczeg馧owo ni inni przest瘼cy.

Jeden ze starych przyjaci馧 Andersona, Jamie Hammer, dostarczy oficerom 郵edczym wielu informacji 鈍iadcz帷ych o sadystycznym i agresywnym zachowaniu Roberta. Dowiedzieli si, 瞠 Piper nie by豉 jego jedyn ofiar. Robert Anderson prawdopodobnie polowa豚y na kobiety, dop鏦i nie zosta豚y z豉pany. Hammer zezna, 瞠 ju w szkole 鈔edniej Anderson wykazywa obsesj na punkcie torturowania i mordowania kobiet. Jamie zainteresowa si tematem, wi璚 cz瘰to o tym rozmawiali i planowali zbrodni doskona陰. Po pewnym czasie dopracowali ka盥y szczeg馧. Nadesz豉 pora, by fantazje sta造 si rzeczywisto軼i. M篹czy幡i planowali, 瞠 razem uprowadz jak捷 kobiet. Kupili kolczatk i po這篡li j na drodze. Ofiara mia豉 z豉pa gum. Chcieli zaatakowa niczego nie podejrzewaj帷 kobiet. Hammer nie wiedzia, 瞠 Robert ma ju kogo konkretnego na my郵i - 26-letnia Amy Anderson (zbie積o嗆 nazwisk przypadkowa).

W listopadzie 1994 roku Amy przez natkn窸a si na kolczatk. Wraca豉 od przyjaciela. W pobli簑 miasteczka Tea w Po逝dniowej Dakocie przebi豉 opon i zatrzyma豉 si na poboczu. Otworzy豉 baga積ik, by wyj望 ko這 zapasowe. Wtedy pojawi si Robert. Z豉pa dziewczyn i zacz掖 ci庵n望 j w stron lasu. Amy uda這 si wyrwa z u軼isku. Biegiem wr鏂i豉 na drog, zatrzyma豉 przeje盥瘸j帷y samoch鏚 i wsiad豉 do 鈔odka. Zdo豉豉 wyj嗆 z tego bez szwanku. Rozpocz皻o 郵edztwo, ale sprawa stan窸a w miejscu. Dopiero gdy Anderson zosta oskar穎ny o uprowadzenie pani Streyle, wr鏂ono do nieudanego porwania Amy Anderson. Dziewczyna zidentyfikowa豉 Roberta, ale nigdy nie dosz這 do procesu, poniewa oprawca zosta ju skazany za porwanie Piper.

Inny kolega Roberta r闚nie zdecydowa si zeznawa. Glen Marcus Walker r闚nie zamieszany by w spraw nieudanego porwania Amy. Kilka lat p騧niej przyzna si do winy. Jednak detektywi odkryli, 瞠 kilka miesi璚y wcze郾iej Walker i Anderson pope軟ili znacznie okropniejsz zbrodni.
Morderstwo Larisy Dumansky
W 1991 roku Larisa (29 lat) i Bill Dumansky przybyli do Po逝dniowej Dakoty z Ukrainy. Chcieli zacz望 nowe 篡cie w Stanach Zjednoczonych. Znale幢i prac w firmie John Morrell & Co. P騧niej Bill znalaz inne zaj璚ie, ale Larisa zosta豉 w firmie. Pracowa豉 przewa積ie na nocn zmian. Dzi瘯i temu pozna豉 i zaprzyja幡i豉 si z konserwatorem Robertem Leroyem Andersonem.

Glen Walker
Glen Walker
Roberta i Glena fascynowa造 brutalne morderstwem. Obaj chcieli dowiedzie si jak to jest, gdy uprowadza si i zabija kobiet. Wsp鏊nie opracowali z這穎ny plan porwania Larisy. Anderson 郵edzi j od kilku miesi璚y. M篹czy幡i roz這篡li kolczatk na drodze. Chcieli zaatakowa kobiet, kt鏎a zatrzyma si z powodu przebitej opony. Pocz徠kowo jednak patent z kolczatk si nie sprawdza. Larisa wiele razy 豉pa豉 gum, ale nigdy nie zatrzymywa豉 si w odosobnionym miejscu. M篹czy幡i musieli wi璚 wymy郵i co innego.

26 sierpnia 1991 roku na firmowym parkingu Robert z no瞠m w r瘯u podszed do Larisy. Kaza jej wsi捷 do swojego samochodu. Czeka w nim Glen. M篹czy幡i zawie幢i kobiet nad jezioro Vermillion. Tam Walker obserwowa jak Anderson wyci庵a kobiet z samochodu i kilkakrotnie j gwa販i. Larisa b豉ga豉 o 篡cie, jednak na Robercie nie robi這 to 瘸dnego wra瞠nia.

Gdy tylko Anderson zosta skazany za uprowadzenie Piper, Walker przyzna si do wsp馧udzia逝 w porwaniu Larisy. Powiedzia, 瞠 razem z Robertem dok豉dnie to zaplanowali, jednak stwierdzi, 瞠 nie mia nic wsp鏊nego z gwa速em i morderstwem. M篹czyzna wyjawi, 瞠 Anderson udusi Laris u篡waj帷 ta鄉y, a p騧niej spali zw這ki. W dniu 鄉ierci Larisa by豉 w 6 tygodniu ci捫y. Pami皻a miejsce, gdzie Robert spali cia這 ofiary.

20 maja 1997 roku Glen zaprowadzi policjant闚 na "gr鏏" Larisy. Eksperci s康owi wykopali 57 cz窷ci cia豉 kobiety, w鈔鏚 kt鏎ych by造 mi璠zy innymi z帳, 瞠bro, ko軼i z prawego i lewego przegubu, kilka palc闚, prawa noga, kilka paznokci, szcz瘯a, fragmenty ko軼i szyi. Niedaleko "grobu" znaleziono par r瘯awic roboczych, kilka kul, buty Larisy, fragmenty jej paska i ubra oraz bi簑teri.

Wszystkich zastanawia豉 niekompletno嗆 zw這k. Nie by這 瘸dnych 郵ad闚 zwierz徠, a miejsce by這 trudno dost瘼ne. Dopiero kilka miesi璚y p騧niej policja wiedzia豉 wi璚ej.
Przyznanie si
W sierpniu 1997 roku Jeremy Brunner, wsp馧wi瞛ie Andersona, poprosi o kontakt z biurem prokuratora generalnego. Mia informacje o zbrodniach pope軟ionych przez Roberta. Jeremy zezna, 瞠 Anderson che逍i si i przechwala zamordowaniem Piper i Larisy. M篹czy幡i dzielili cel przez tydzie. W tym czasie Brunner pozna dok豉dne szczeg馧y obu morderstw. Anderson przyzna, 瞠 jest seryjnym morderc. Zbiera trofea, kt鏎e trzyma w domu swojej babci, poda nawet ich dok豉dn lokalizacj. Policjanci przeszukali dom babci Roberta zgodnie ze wskaz闚kami m篹czyzny. W schowku znajdowa造 si miedzy innymi pier軼ionek i naszyjniki nale膨ce do Piper i Larisy oraz pistolet Roberta.

Anderson przewidywa, 瞠 Walker opowie policji o morderstwach. Podejrzewa te, 瞠 Glen wska瞠 miejsce, gdzie le篡 cia這 Larisy. Dlatego na wypadek, gdyby policja znalaz豉 zw這ki ofiary, postanowi usun望 jej z瑿y i czaszk. Dzi瘯i temu policjanci nie zidentyfikowaliby cia豉 i nic nie 陰czy這by go z tym morderstwem. Hazelwood i Michaud sugerowali, 瞠 Anderson wyrzuci g這w i z瑿y przez okno samochodu, kiedy wraca z miejsca morderstwa. Zagadk wyja郾i造 zeznania Brunnera. Jeremy twierdzi, 瞠 Robert wiele opowiada o porwaniu Piper. Anderson zgwa販i i udusi kobiet, a jej cia這 wrzuci do rzeki Big Sioux River. Potem wr鏂i do przyczepy pa雟twa Streyle, poniewa zostawi tam zegarek. Przy okazji zabra namiot. Dlatego 鈍iadkowie widzieli go kilkakrotnie w pobli篡 przyczepy.

Podczas innej rozmowy Robert poprosi Brunnera, by ten zamordowa Walkera. Anderson mu nie ufa i podejrzewa, 瞠 powie o wszystkim policji. Gdy Jeremy si zgodzi , kolega da mu dwie mapy. Na jednej zaznaczy dom Walkera, na drugiej dom swojej babci, gdzie ukry pistolet. Jednak Brunner wcale nie mia zamiaru robi zabija Glena. Wola dobi targu z policj � kr鏒szy wyrok w zamian za zeznania. Dzi瘯i informacjom Brunnera, Walkera i Hammera, Robert Leroy Anderson po raz drugi stan掖 przed s康em.

4 wrze郾ia 1997 Anderson zosta oskar穎ny o zab鎩stwo Larisy Dumansky oraz o zgwa販enie i zamordowanie Piper Streyle.
妃ier dla mordercy
Proces rozpocz掖 si w pierwszym tygodniu marca 1999 roku. Roberta reprezentowali John A. Schlimgen i Mike Butler. G堯wnym oskar篡cielem by Larry Long, a s璠zi - Tim Dallas Tucker. Proces trwa oko這 miesi帷a. W jego trakcie przedstawiono zapis zezna Shainy Streyle. Dziewczynka nie zeznawa豉 osobi軼ie, bo policja chcia豉 oszcz璠zi jej stresu. Stawili si natomiast 鈍iadkowie, przyjaciele Andersona oraz Jeremy Brunner. Dowody przeciwko Andersonowi by造 mia盥膨ce. Obrona nie mia豉 瘸dnych szans. 6 kwietnia 1999 roku 豉wa przysi璕造ch wyda豉 werdykt. Anderson zosta uznany winnym pope軟ienia czterech przest瘼stw: gwa速 i morderstwo Piper Streyle oraz uprowadzenie i morderstwo Larisy Dumansky. Trzy dni p騧niej ta sama 豉wa przysi璕造ch skaza豉 Roberta Leroya Andersona na 鄉ier.

Glena Walkera os康zono w marcu 2000 roku. Przyzna si do pr鏏y uprowadzenia Amy Anderson, do planowania porwania, pomocy w porwaniu i morderstwie Larisy Dumansky. Zosta skazany na 30 lat pozbawienia wolno軼i.

W styczniu 2002 roku Anderson odwo豉 si do S康u Najwy窺zego Po逝dniowej Dakoty. Jego prawnicy przedstawili w apelacji list 18 punkt闚, m.in. wskazywali na tajn umow mi璠zy oskar篡cielami a Jeremym Hammerem, maj帷 na celu uzyskanie obci捫aj帷ych zezna. Prawnicy zwr鏂ili tak瞠 uwag, 瞠 ich klient nie by osobno s康zony za porwanie i morderstwo Larisy Dumansky. Nie m鏬 r闚nie wyg這si mowy ko鎍owej przed og這szeniem wyroku.

S康 Najwy窺zy obradowa w tej sprawie w marcu 2002 roku. Decyzja mia豉 by og這szona w maju 2003 roku, jednak Anderson ju jej nie pozna. 30 marca 2003 roku Robert Leroy Anderson pope軟i samob鎩stwo. Powiesi si przebywa podczas pobytu w izolatce. Przeniesiono go tam z celi 鄉ierci, poniewa znaleziono przy nim 篡letk. Prawdopodobnie chcia si zabi przy jej pomocy.
Oko這 trzech miesi璚y wcze郾iej samob鎩stwo pope軟i ojciec Roberta, strzelaj帷 sobie w g這w. Wiadomo嗆 o 鄉ierci ojca mog豉 sprowokowa Roberta do odebrania sobie 篡cia.

S康 Najwy窺zy Po逝dniowej Dakoty odrzuci apelacj Andersona. By mo瞠 Robert pope軟i samob鎩stwo, poniewa przewidywa, 瞠 odrzucona tak to si sko鎍zy.

mariksha 15-06-2008 05:38 PM

[text] Baczyński Władysław
 
W nocy z 29 na 30 kwietnia 1958 r. patrol milicyjny na jednej z ulic Wrocławia zauważył mężczyznę, kt鏎y zachowywał się podejrzenie. W czasie legitymowania milicjanci spostrzegli, że zatrzymany posiada nożyce do cięcia żelaza, zawieszone na ramieniu i ukryte pod płaszczem. W pewnym momencie nieznajomy gwałtownie sięgnął ręką pod płaszcz w stronę pasa. Funkcjonariusze MO obezwładnili go i w wyniku rewizji znaleźli gotowy do strzału pistolet typu FN, 67 sztuk amunicji kal. 9 mm, gumowe rękawiczki, dwie latarki, klucze i inne narzędzia mogące służyć do popełniania przestępstw. Mężczyzna wyjaśnił, że zar闚no broń, jak i narzędzia... znalazł przed chwilą na ulicy i właśnie szedł do komisariatu MO, aby je oddać.
Pierwsze zab鎩stwo
18 lipca 1946 r. powoli dobiegał końca. W parku u zbiegu bytomskich ulic Tarnog鏎skiej i Morcinka, pomimo zapadającego zmroku, bawiły się dzieci. Opodal w cieniu drzew kobieta prowadziła ożywioną rozmowę z mężczyzną. Nagle padły strzały. Zanim ich odgłos przyciągnął pierwszych przechodni闚, kobieta już nie żyła.

Podczas oględzin miejsca zdarzenia znaleziono tylko kilka łusek pocisk闚 kal. 9 mm oraz drobną sumę pieniędzy, kt鏎ą denatka miała przy sobie. Zabezpieczone łuski przesłano do badań, jednakże broń � narzędzie zbrodni - nie figurowała w centralnej zbiornicy KGMO.

Sekcja zwłok wykazała, że śmierć nastąpiła wskutek ran postrzałowych przenikających klatkę piersiową, serce i płuca. Doszło do wewnętrznego wylewu krwi do jamy opłucnej i osierdzia.
Tożsamość ofiary udało się ustalić dopiero po upływie kilku tygodni.

Nazywała się Anna S., miała 45 lat i mieszkała w jednej z podwrocławskich wsi. Po repatriacji z Lwowa, w maju 1945r., osiadła tam wraz z dw鎩ką dzieci. Kilka dni przed zab鎩stwem odwiedził ją znajomy ze Lwowa, kt鏎y wykorzystując nadmiar zaufania, okradł mieszkanie i uciekł w nieznanym kierunku. Anny S. przyjechała do Bytomia odnaleźć złodzieja. On też - w chwili uzyskania tej informacji - stał się gł闚nym podejrzanym. W listopadzie 1946 r. został zatrzymany przez władze wojskowe, kt鏎e ustaliły, że był od dłuższego czasu poszukiwany za dezercję. Nie przyznał się jednak do zab鎩stwa Anny S. Upływ czasu w znacznym stopniu utrudnił sprawdzenie alibi podejrzanego, a także uniemożliwił zebranie innych obciążających go dowod闚. W tej sytuacji prokurator umorzył postępowanie przeciwko niemu.
Drugie zab鎩stwo
Prawie 10 lat pźniej, między listopadem 1956 r. a kwietniem 1957 r., popełniono kolejne zab鎩stwa oraz dwa usiłowania, kt鏎e pod względem sposobu, jak i okoliczności wykazywały liczne podobieństwa do zab鎩stwa Anny S.

26 listopada 1956 r. Chaim N. wyszedł z pracy o godz. 18. W drodze do domu jak zwykle zatrzymał się przy budce z piwem, aby wypić butelkę portera. Kwadrans potem sąsiedzi znaleźli go martwego w bramie posesji, w kt鏎ej mieszkał. Nie miał na ciele widocznych obrażeń. Oględziny ubrania i miejsca wypadku nie dały powodu przypuszczać, że ofiara stoczyła z kimś walkę. Nie napadnięto jej też w celach rabunkowych, gdyż miała przy sobie pieniądze i dokumenty. Wyglądało jakby Chaim N. zmarł z przyczyn naturalnych.

Sekcja zwłok wzbudziła jednak zdumienie. Odkryto postrzał klatki piersiowej, kt鏎y uszkodził mięsień sercowy, aortę i płuco. Pocisk nadal znajdował się w ciele denata. Strzał oddano z daleka. Nab鎩 wydobyty z ciała miał zniekształconą podstawę i czubek. Na jego części cylindrycznej znajdowały się ślady sześciu p鏊 i bruzd przewodu lufy, w tym dwa ślady p鏊 i bruzd były zatarte. Na tej postawie ustalono, że pocisk przeszedł przez przew鏚 lufy kal. 5,6 mm. Broń, z kt鏎ej został odstrzelony nie była zarejestrowana w centralnej zbiornicy KGMO.

Prowadzący śledztwo nie mieli wątpliwości, że Chaim N. padł ofiarą starannie zaplanowanego zamachu. Stwierdzono, że kr鏒ko przed godziną 18.15 w bramie zgasło światło. Sprawca chciał w ten spos鏏 zapewnić sobie dyskretne warunki działania. Strzelił do ofiary z broni wyposażonej w tłumik, więc żaden sąsiad nie słyszał huku. Wizja lokalna, podczas kt鏎ej oddano strzały z kilku rodzaj闚 broni, potwierdziła tę hipotezę.

Dw鏂h świadk闚 zeznało, że wkr鏒ce po wypadku zauważyli wychodzącego z bramy mężczyznę w średnim wieku. Miał na sobie ciemną kurtkę, spodnie tzw. bryczesy i buty z cholewami. Jeden ze świadk闚 pamiętał kr鏒ko strzyżony wąsik, ale już nie rysy twarzy - na ulicy było zbyt ciemno. Innych informacji o zab鎩cy nie udało się uzyskać.

4 stycznia 1957 r. jeden z mieszkańc闚 posesji, w bramie kt鏎ej dokonano zab鎩stwa, Paweł K., znalazł w skrzynce na listy anonim z dołączoną łuską od pocisku kal. 5,6 mm. Anonim napisano niewprawnym pismem ręcznym, z błędami ortograficznymi. Nab鎩 niezwłocznie przesłał do Zakładu Kryminalistyki KGMO w celu przeprowadzania badań por闚nawczych. Niestety, nie przyniosły one spodziewanych rezultat闚.

Milicja podejrzewała kilka os鏏 o zab鎩stwo Chaima N., m.in. sąsiada zabitego, a także grupę przestępc闚. W toku śledztwa nie zdołano jednak zebrać przeciwko nim odpowiednich dowod闚.
Kolejne zab鎩stwa i dwa usiłowania zab鎩stw
Inżynier J霩ef S. mieszkał w dzielnicy willowej na peryferiach Wrocławia. 9 stycznia 1957 r. ok. 21, państwo S. wr鏂ili taks闚ką z miasta. Przed bramą stało dw鏂h mężczyzn.

Po uregulowaniu należności za przejazd inż. S. poszedł po syna do swej matki, a jego żona Janina udała się do domu. Będąc w kuchni usłyszała kroki na podw鏎zu. Była przekonana, że to mąż wraca z dzieckiem. Nagle usłyszała huk. Wybiegła przed dom i zobaczyła uciekającego przez ogr鏚 mężczyznę. Rzuciła się za nim w pościg, lecz szybko zrezygnowała. Pobiegła w kierunku garażu i w ciemności potknęła się o ciało męża.

Jedynym świadkiem zab鎩stwa był pięcioletni syn zamordowanego, kt鏎y widział sylwetkę sprawcy i słyszał, jak ojciec w czasie szamotaniny wymienił jego nazwisko. Niestety, chłopiec go nie zapamiętał. Zab鎩cę widziała także Janina S. i zapewniła, że będzie w stanie go rozpoznać.

W pobliżu garażu, gdzie J霩ef S. stoczył walkę z napastnikiem, znaleziono dwie łuski kal. 9 mm oraz oprawkę od zegarka z uszkodzonym uchwytem do paska. W ogrodzie natomiast odkryto kilka ślad闚 obuwia, nadających się do gipsowych odlew闚.

Zabezpieczony materiał dowodowy nie pozwolił na szybkie i bezpośrednie ustalenie sprawcy zab鎩stwa inż. S., jednak w znacznym stopniu przyczynił się do powiązania go z pozostałymi morderstwami. Na podstawie badań naboi stwierdzono, że broń, z kt鏎ej strzelono, została użyta w Bytomiu dnia 18 lipca 1946 r. do zab鎩stwa Anny S. Ustalono także, że oprawka pochodziła od zegarka należącego do Chaima N.

Powyższe fakty wpłynęły na wyciągniecie bardzo istotnych wniosk闚: po pierwsze, zab鎩stw Anny S., Chaima N. oraz J霩efa S. dokonał ten sam sprawca, a po drugie przestępca dysponował dwoma rodzajami broni, tzn.: kal. 9 mm oraz małokalibrową.

W wyniku dalszego śledztwa ustalono nazwiska dw鏂h mężczyzn, kt鏎zy w momencie powrotu z miasta ostatniej z ofiar seryjnego zab鎩cy znajdowali się w pobliżu bramy. Wyjaśnili, że przyjechali do inż. S. po to, aby kupić samoch鏚, transakcja jednak nie doszła do skutku. Odjechali tramwajem do miasta. Podejrzanych przedstawiono żonie denata oraz odtworzono okoliczności ich spotkania z J霩efem S.. Na tej podstawie i kilku innych faktach wykluczono, by mężczyźni ci mogli zastrzelić inżyniera. Do sprawy nie wniosły niczego nowego r闚nież wyjaśnienia konflikt闚 ofiary z innymi osobami.
Ostatnie zab鎩stwo
Pźnym wieczorem 15 stycznia 1957 r. nieznany osobnik wtargnął do zabudowania położonego na przedmieściu. Zastrzelił psa, a następnie usiłował pozbawić życia jego właściciela.

Niedoszła ofiara zab鎩cy, Zenon H., tak zrelacjonował przebieg zdarzenia: Przebywając w mieszkaniu usłyszałem nagle ujadanie psa, a w chwilę pźniej huk na podw鏎zu. Gdy wybiegłem przed dom, zobaczyłem, że pies nie żyje, a jakiś mężczyzna biegnie ulicą. Wtedy szybko wsiadłem na rower i pomknąłem za nim. W pewnym momencie uciekający mężczyzna zatrzymał się, oślepił mnie światłem latarki i bez ostrzeżenia strzelił w moim kierunku. Na szczęście chybił, jednak po tym, co zaszło, zrezygnowałem z dalszego pościgu. (...) Widziałem napastnika z tyłu, był to mężczyzna średniego wzrostu, poruszał się szybko i zwinnie. Miał na sobie ciemną jesionkę i czapkę cyklist闚kę. Nie znam go i trudno mi jest powiedzieć, z jakiego powodu miał do mnie pretensje.

W wyniku oględzin miejsca przestępstwa na ulicy i w pobliżu budy psa znaleziono kilka łusek pocisk闚 kal. 9 mm. Jak wykazała ekspertyza, wystrzelono je z tej samej broni, z kt鏎ej zabici zostali Anna S. i J霩ef S.

Dziesięć dni po nieudanym zamachu Zenon H. otrzymał pocztą kartkę z pogrżkami (pisownia oryginalna): Wyroku śmierci żądało 8 os鏏. Ponieważ uciekasz jak zając przed śmiercią łapać Cię i strzelać nikt nie będzie ale postanowiono sprezentować 3 kg materiału aby Cię wraz z żoną wysadzić. Nie chcemy żony i dziecka wysadzać to też uprzedzamy abyś je usunął. Pies zostanie usunięty. Nie spodziewaj się że Cię uchroni rodzina i ta. Cicho (dwa słowa nieczytelne) bez b鏊u

Kartkę przesłano do ekspertyzy jako materiał por闚nawczy, załączając anonim w sprawie Chaima N. przysłany Pawłowi K. Wyniki badań grafologicznych potwierdziły przypuszczenia organ闚 śledczych, że oba anonimy napisała ta sama osoba.

W niecałe trzy miesiące pźniej, 11 kwietnia 1957 r., nieznany sprawca pr鏏ował zabić dr. A.H. Strzał był niecelny i medyk nie odni鏀ł żadnych obrażeń. Nie udało się ustalić skąd strzelał sprawca. Prawdopodobnie najbardziej dogodnym punktem było poddasze kamienicy położonej naprzeciw mieszkania lekarza. W pokoju znaleziono pocisk kal. 5,6 mm: miał on całkowicie uszkodzony pancerz i w związku z tym nie nadawał się do zbadania.

Upłynął tydzień i liczba zab鎩stw wzrosła do czterech: zginął J霩ef W., kierownik administracyjny Wytw鏎ni Film闚 Fabularnych we Wrocławiu. Wypadek zdarzył się w wigilię świąt Wielkiej Nocy. J霩ef W. leżał w łżku. Nagle coś trzasnęło w sąsiednim pokoju. - Myślał - jak poinformowała żona - że otworzyły się drzwi szafy. Poszedł by je zamknąć. Gdy zbliżył się do okna, padł strzał. Pocisk trafił go prosto w serce.

Oględziny miejsca zdarzenia nie przyniosły niespodzianki. We framudze okna znaleziono pocisk kal. 5,6 mm z uszkodzonym pancerzem, zaś drugi - tego samego kalibru i r闚nież uszkodzony - wydobyto z ciała denata. Nie powiodła się pr鏏a ustalenia dokładnego punktu celowania - prawdopodobnie było to drzewo oddalone od okna mieszkania o kilkadziesiąt metr闚. Eksperci wojskowi orzekli, że skoro sprawca strzelił celnie z takiej odległości, musiał być wybornym strzelcem, a broń wyposażył w optyczne przyrządy do namierzania. To orzeczenie miało duże znaczenie praktyczne. Stworzyło podstawę do odgadnięcia zainteresowań poszukiwanego przestępcy. Niewątpliwie doskonale władał bronią, być może ją kolekcjonował albo był jej "miłośnikiem". Uwzględniając to, pr鏏owano ustalić personalia wszystkich okolicznych pasjonat闚 militari闚. Niestety, poszukiwania ich w tak dużym mieście jak Wrocław były niezmiernie utrudnione i pomimo wysiłk闚 nie przyniosły spodziewanego rezultatu.
Przełom w poszukiwaniach
W nocy z 29 na 30 kwietnia 1958r. do prowadzących śledztwo niespodziewanie uśmiechnęło się szczęście. Milicyjny patrol zatrzymał podejrzanie zachowującego się mężczyznę, przy kt鏎ym znaleziono gotowy do strzału m.in. pistolet typu FN kal. oraz 67 sztuk amunicji 9 mmm. Był to Władysław Baczyński.

W wyniku kilkakrotnych rewizji jego mieszkania znaleziono: 4000 zł., zegarek bez szkiełka i oprawki, lufę do broni małokalibrowej, lufę do sztucera, przyrządy optyczne do broni, lornetkę, drabinkę sznurkową, dużą ilość amunicji kal. 5,6 mm i 9 mm, rżne klucze, wytrychy, piłki do cięcia żelaza oraz metalowe pudełko z sproszkowaną substancją, kt鏎a, jak wykazały badania, była materiałem wybuchowym. Część znalezionych przedmiot闚 znajdowała się w specjalnym schowku wydrążonym w klocku drewna.

Wszystkie przedmioty należące do Baczyńskiego sugerowały, że może być poszukiwanym od dawna mordercą. Domysły organ闚 śledczych potwierdziła przeprowadzona przez Zakład Kryminalistyki KGMO ekspertyza zarekwirowanej broni i odstrzelonych łusek. Zamach闚 na życie Anny S., J霩efa S. i Zenona H. dokonano za pomocą broni znalezionej przy Baczyńskim. Udowodniono mu także dwa kolejne zab鎩stwa: Chaima N. i J霩efa S. Nie zdołano natomiast zrobić tego odnośnie pr鏏y morderstwa dr. A. H. Władysław Baczyński nie był natomiast autorem anonim闚 przysłanych Pawłowi K. i Zenonowi H. . Okazało się, że napisała je Emilia P., pielęgniarka. Poznała Władysława w przychodni lekarskiej. W zamian za pomoc w załatwieniu mieszkania w kwaterunku zgodziła się napisać anonimy. Wyjaśniła, że nie wiedziała o zbrodniczej działalności mężczyzny i nie zdawała sobie sprawy, że ulegając jego namowom, stała się mimowolną wsp鏊niczką przestępcy.

Biorąc pod uwagę całokształt sprawy, prokuratora wznowiła umorzone śledztwa i połączyła je w całość.
Zab鎩ca
Władysław Baczyński był z zawodu kierowcą. Miał żonę i troje dzieci. Jego rodzina cierpiała niedostatek, ponieważ ostatnio żyli ze skromnej renty inwalidzkiej. Wśr鏚 sąsiad闚 cieszył się nienaganną opinią. Nie pił alkoholu, nie palił papieros闚, wcześnie wracał do domu, unikał konflikt闚. Codziennie rano i wieczorem widywano go na spacerze z ulubionym psem. Konflikty w rodzinie rozwiązywał brutalnie, ale bez rozgłosu. W zakładach pracy, gdzie był zatrudniony przed przejściem na rentę, zdania o nim trudno nazwać jednorodnymi. Dyrekcja Wytw鏎ni Film闚 Fabularnych wystawiła mu bardzo dobrą opinię: Baczyński był sumiennym i wysoko wykwalifikowanym pracownikiem. Opinie z innych miejsc pracy przedstawiały go jako człowieka skrytego, mściwego i opryskliwego wobec wspłpracownik闚, a zwłaszcza przełożonych.

Zar闚no motywy zab鎩stw, jak i dziwne zachowanie podejrzanego w trakcie śledztwa, wskazywały na konieczność przeprowadzenia badań psychiatrycznych. Wnioski wybitnych specjalist闚 powołanych w tej sprawie były zgodne co do tego, że sprawca, pomimo pewnych odchyleń charakterologicznych, zachował pełną sprawność intelektualną i nie wykazuje jakichkolwiek objaw闚 choroby psychicznej. W zespole odchyleń charakterologicznych na pierwszy plan wysuwały się u niego takie cechy jak: brak więzi uczuciowej z najbliższą rodziną, obniżenie uczuciowości wyższej w zakresie relacji społecznych i poszanowania drugiego człowieka, egocentryczne scentralizowanie uwagi własnej i otoczenia na swoim losie, zasklepienie się we własnych przeżyciach, nietowarzyskość, podejrzliwość, skłonność do despotyzmu.

Orzeczenie sądowo-psychiatryczne, kt鏎ego gł闚nym celem jest ustalenie stopnia niepoczytalności sprawcy, brzmiało jednoznacznie: Jakkolwiek struktura charakteru Baczyńskiego wykazuje wydatne odchylenia od przeciętnej miary, w nieznacznym stopniu wpływając na jego zdolność kierowania swoim postępowaniem, to jednak jego sprawność intelektualna pozwalała mu należycie oceniać własne działanie jako przestępcze.

Władysław Baczyński został więc uznany za człowieka poczytalnego i w pełni odpowiedzialnego za swoje czyny.
Motywy zbrodni
Jedną z najbardziej frapujących kwestii w śledztwie stanowiły motywy i pobudki , kt鏎ymi kierował się morderca. Do momentu zatrzymania Baczyńskiego były owiane mgłą tajemnicy. Zar闚no Zenon H., kt鏎y szczęśliwie uniknął śmierci z rąk zab鎩cy, jak i krewni zamordowanych, nie potrafili dopom鏂 milicji w rozwiązaniu tej zagadki.

Sam sprawca indagowany o motywy zbrodni wyjaśnił, że czuł niechęć do ludzi, kt鏎zy mieli skłonności do krzywdzenia wspłpracownik闚. W jego przekonaniu takimi osobami byli J霩ef S. i Zenon H., przez długi czas przełożeni Baczyńskiego.

Jeżeli chodzi o zab鎩stwo Chaima N., morderca oświadczył: Miałem z nim porachunki typu handlowego, ale w gruncie rzeczy nie miałem zamiaru go zabić, lecz jedynie postraszyć. W krytycznym momencie jednak N. chwycił za m鎩 pistolet i wtedy padł strzał.

Mężczyzna twierdził r闚nież, że nie miał zamiaru zabić inż. J霩efa S. W okolicy wilii znalazł się po to, by spalić samoch鏚 dr. W., wspłlokatora inż. S. W oświadczeniu napisał: Czułem do doktora W. urazę, ponieważ nie przepisał mi takich lek闚, jakich chciałem. Uzupełnił je o następujące wyjaśnienie: Inżynier S. zdradził m鎩 zamiar, a nawet w pewnym momencie zaczął mnie bić, wtedy - w obronie własnej - strzeliłem do niego.

Natomiast zab鎩stwo Anny S. zostało dokonane z premedytacją, gdyż w przekonaniu Baczyńskiego ofiara wspłpracowała z Niemcami.

Podane przez niego motywy poszczeg鏊nych zbrodni nie znalazły potwierdzenia w śledztwie. Stwierdzono, że dr W. nie miał własnego samochodu, a ten stojący w garażu stanowił własność inż. J霩efa S., o czym sprawca niewątpliwie wiedział. Należy zatem przyjąć, że morderca chciał spalić samoch鏚 inż. S. lub zastrzelić dr. W. albo popełnić jedno i drugie przestępstwo. Natomiast Anna S. nie kolaborowała z Niemcami. Co prawda w mieszkaniu zamordowanej w czasie okupacji widywano Niemc闚, lecz ich kontakty miały charakter raczej handlowy. Kobieta aktywnie działała w ruchu oporu i oddała organizacji cenne zasługi.

Natomiast rola Baczyńskiego w tym okresie była niejasna. R闚nież należał do ruchu oporu, ale nie m鏬ł się pochwalić żadnymi osiągnięciami. Co więcej, w rejonie jego działania Niemcy aresztowali wiele os鏏. Można więc przypuszczać, że Anna S. podejrzewała Baczyńskiego o wydanie tych ludzi i dlatego została przez niego zabita. W czasie śledztwa nie udało się też ustalić, czy Baczyński faktycznie załatwiał sprawy handlowe z Chaimem N. W każdym razie ani rodzina zastrzelonego, ani jego znajomi nigdy nie mieli okazji widzieć N. w towarzystwie zab鎩cy. Prawdopodobnie więc i w tym wypadku Baczyński kłamał.
Śledztwo, proces, wyrok
W pierwszej fazie śledztwa Władysław Baczyński usiłował sprawiać wrażenie człowieka, kt鏎y nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobił i w jakim znajduje się położeniu. Odmawiał złożenia merytorycznych wyjaśnień. Napisał nawet list do prokuratora, w kt鏎ym prosił go o uchylenie aresztu i umożliwienie składania zeznań z wolnej stopy. R闚nocześnie snuł plany ucieczki. W ręce oficer闚 śledczych wpadł gryps napisany przez niego do kolegi. Chciał, aby ten dostarczył mu jak najszybciej piłkę do cięcia żelaza.

W pźniejszym okresie, uświadamiając sobie bezskuteczność przyjętej taktyki wobec obciążających go dowod闚, zmienił ją. Odpowiadał tylko na pytania, kt鏎e nie wymagały dodatkowych wyjaśnień. Jeśli pytanie brzmiało np. "Czy zastrzeliliście Annę S."? - odpowiadał twierdząco "Tak". W ten spos鏏 przyznawał się do wszystkich zarzucanych mu czyn闚, z wyjątkiem usiłowania zab鎩stwa dr. A. H.
Ilekroć żądano od niego szczegłowych odpowiedzi dotyczących okoliczności zab鎩stw i motyw闚, uchylał się od nich. W pźniejszej fazie śledztwa niekiedy odstępował od tej zasady i opowiadał o swoich planach. Pewnego razu szczerze i cynicznie wyraził ubolewanie z powodu przedwczesnego aresztowania, ponieważ, jak stwierdził, miał zamiar rozprawić się jeszcze z wieloma ludźmi. Na pytanie: "Kogo chciał jeszcze zabić" odpowiadał: "Przygotowałem długą listę".

W czasie rozprawy sądowej Baczyński początkowo symulował chorobę psychiczną, ale pod koniec procesu zmienił nieco postępowanie. Jednakże nie razu nie wykazał skruchy za swe czyny. Oto jak sprawozdanie z trzeciego dnia procesu Baczyńskiego relacjonował wrocławski dziennik Słowo Polski:

Uważny obserwator procesu dochodzi do przekonania, że jeśli w pierwszym dniu Baczyński symulował chorobę umysłową, a drugiego - udawał człowieka krzywdzonego przez wszystkich, to w dniu wczorajszym przede wszystkim bronił własnego życia i to za wszelką cenę. Niejednokrotnie zwracał on uwagę świadkom, że m闚ią nieprawdę, pouczał ich w bezczelny spos鏏, co mają m闚ić i jak jego zdaniem przedstawiają się fakty.
Wczorajszy Baczyński, to nie ten sam sprzed dw鏂h dni, popisujący się nerwowymi tikami głowy, udzielający na pytania sądu czy prokuratora nielogicznych odpowiedzi. Oskarżony zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, co mu grozi.
Proces Władysława Baczyńskiego toczący się przed Sądem Wojew鏚zkim we Wrocławiu zakończył się wyrokiem skazującym na karę śmierci. Adwokat oskarżonego złożył rewizję wyroku, ale Sąd Najwyższy po ponownym rozpatrzeniu sprawy, zatwierdził wyrok Sądu Wojew鏚zkiego. Baczyński zwr鏂ił się do Rady Państwa z prośbą o ułaskawienie, ale jego prośba została odrzucona. W dniu 17 maja 1960 r. wykonano wyrok.

crimelibrary.com

mariksha 15-06-2008 05:40 PM

[text] Berkowitz David
 
List
Kapitan Joseph Borrelli z gł闚nego departamentu policji w Nowym Jorku był jednym z gł闚nych członk闚 Grupy Omega. Operacja ta została powołana przez inspektora Timothy'ego Dowda w celu znalezienia psychopatycznego mordercy, kt鏎y zabijał swoje ofiary w rżnych częściach miasta bronią kalibru 44.
17 kwietnia 1979 roku kapitan Borrelli dostał list od '44-ro kalibrowego mordercy', o następującej treści:

Drogi kapitanie Borrelli, Czuję się głęboko zraniony tym, że nazywa mnie Pan człowiekiem, kt鏎y nienawidzi kobiet. Nie jestem taki. Ale jestem potworem. Jestem 'Synem Sam'a'.

Kiedy ojciec Sam za dużo wypił, stawał się zły. Bił swoją rodzinę. Czasami wiązał mnie na tyłach domu. Innym razem zamykał mnie w garażu. Sam uwielbiał pić krew.

'Wyjdź na zewnątrz i zabijaj' m闚ił ojciec Sam.

Za naszym domem są szczątki. Gł闚nie młode. Zgwałcone i zabite, bez krwi. Teraz to już same kości.

Tata Sam zamykał mnie też na strychu. Nie mogłem się stamtąd wydostać, ale często patrzyłem przez okno na poddaszu. Czułem się jak jakiś odmieniec. Zamknięty w swoim świecie i zaprogramowany by zabijać.

Żeby mnie powstrzymać musicie mnie zabić. Wiadomość dla policji: Jak chcecie mnie złapać musicie mnie postrzelić, a potem możecie mnie zabić. Inaczej ja pozabijam was.

Tata Sam jest już trochę stary. Potrzebuje krwi, żeby m鏂 odmłodnieć. Miał już za dużo atak闚 serca.

Najbardziej ze wszystkiego brakuje mi mojej księżniczki. Ona spoczywa teraz w 'damskim pokoju'. Ale już niedługo znowu ją zobaczę.

Uwielbiam polować. Chodzić po ulicach w poszukiwaniu jakiegoś świeżego mięsa. Kobiety z Queens są najpiękniejsze ze wszystkich. To pewnie przez te ilości wody, kt鏎e piją. Żyję, aby polować. Krew dla tatusia.

Panie Borrelli, ja nie chcę już zabijać. Robię to, bo muszę. Dla honoru mojego ojca.

Do mieszkańc闚 Queens: Kocham Was ludzie. Życzę Wam wesołych Świąt Wielkanocnych. Niech B鏬 Wam wszystkim błogosławi, w tym życiu i następnym.
List nie posiadał żadnych odcisk闚 palc闚. W czerwcu go opublikowano. Wtedy świat po raz pierwszy usłyszał imię 'Syna Sam'a'.
Sam
Tydzień przed najnowszym morderstwem Syna Sam'a, Sam Carr - emerytowany pracownik z Nowego Jorku otrzymał anonimowy list o swoim czarnym labradorze, Harvey'u. Autor skarżył się na szczekanie psa. 19 kwietnia, dwa dni przed ostatnim zab鎩stwem, pojawił się kolejny list, napisany tą samą ręką:

Uprzejmie prosiłem, aby Pan uciszył swojego psa, ale moje prośby nic nie dały. Pies dalej hałasował cały dzień. M闚iłem jak to denerwuje moją rodzinę. Nie mamy ani chwili spokoju.

Teraz już wiem jakim typem człowieka Pan jest. Jest Pan okrutny i samolubny. Żadnego wspłczucia dla innych. Moje życie jest zniszczone, panie Carr. Nie mam już nic do stracenia. Widzę teraz, że moja rodzina nie zazna spokoju dop鏦i z tym nie skończę.
Carr i jego żona wezwali policję, ale ona potraktowała ich powierzchownie. Dziesięć dni pźniej Carr usłyszał odgłosy strzał闚, dochodzące z tyłu swojego domu, gdzie odkrył na ziemi krwawiącego Harvey'a. Dostrzegł też uciekającego mężczyznę w dżinsach i żłtej koszuli.

Carr zabrał labradora do weterynarza, gdzie udało się go uratować. Następnie ponownie zadzwonił na policję. Tym razem dw鏂h funkcjonariuszy, Peter Intervallo i Thomas Chamberlain przeanalizowało dokładnie listy i wszczęło śledztwo. W闚czas jeszcze nie opublikowano w prasie listu do kapitana Borrelli'ego, więc nikt nie m鏬ł połączyć tych dw鏂h spraw.

Dopiero po jakimś czasie, 19-letni syn Carra przypomniał sobie mężczyznę, kt鏎y na początku 1976 roku wynajął u nich pok鎩. Był to David Berkowitz. Zostawił u nich dwustu dolarowy depozyt i nigdy po niego nie wr鏂ił. I zawsze narzekał na ich psa. W闚czas to policja wpisała Berkowitza do kartotek, razem z jego adresem oraz rejestracją jego Forda Galaxy.

Tymczasem Operacja Omega posuwała się naprz鏚 w poszukiwaniach i nowych poszlakach. Do badania sprawy zatrudniono około dwustu detektyw闚. W mieście szerzyła się panika. Dla detektyw闚 poszukujących mordercy wyznaczona została nagroda.

Do zespołu kapitana Borrelli'ego dołączono kilku bardzo zdolnych funkcjonariuszy, m.in.: sierżanta Josepha Coffey'a oraz detektywa Redmonda Keenana.
Panika
Kiedy Syn Sam'a uderzył po raz pierwszy, nikt nie przypuszczał, że to debiut seryjnego mordercy. Dwie młode kobiety - 18-letnia brunetka Donna Lauria i jej rok starsza koleżanka, Jody Valenti jechały do Bronxu, do domu Donny. Była pierwsza nad ranem, więc rodzice Donny zawołali ją do domu. Dziewczyna powiedziała, że zaraz przyjdzie. Zaraz po tym jak jej rodzice weszli do domu, Donna zauważyła mężczyznę stojącego obok samochodu. 'Kim jest ten facet? Czego chce?' - zapytała. Jednak jej pytania pozostały bez odpowiedzi. Mężczyzna wyciągnął z papierowej torby broń kalibru 44. i strzelił w stronę samochodu pięć razy. Donna zmarła od razu, postrzelona w szyję. Jody dostała w udo i udało jej się wyczołgać z samochodu. Zaczęła wzywać pomocy. Chwilę potem ojciec Donny usłyszał hałas i zbiegł na dł. W piżamie i na boso pojechał do szpitala mając nadzieję, że jeszcze da się uratować jego c鏎kę.

Policja nie mogła znaleźć motywu zab鎩stwa. Domyślano się, że to atak psychopaty z przypadkowymi ofiarami. Jody, mimo szoku, zdołała ujawnić kilka szczegł闚 na temat sprawcy. Jednak to, co opowiedziała nie wystarczało.

23 października 1976 roku, trzy miesiące po śmierci Donny Laurii, 20-letni Carl Denaro pił z kumplami piwo w jednym z bar闚 w Queens. Za kilka dni miał wstąpić do Sił Powietrznych i wyjechać na cztery lata. Chciał się zobaczyć ostatni raz ze znajomymi. Na spotkaniu była r闚nież jego znajoma z college'u - Rosemary Keenan. Impreza skończyła się około 2:30 rano, więc Carl odwi霩ł Rosemary do domu. Zaparkowali przed jej mieszkaniem i rozmawiali jeszcze przez chwilę. Wtem do auta podszedł mężczyzna. Wyciągnął broń i wystrzelił pięć razy w stronę samochodu, trafiając Carla w głowę. Przerażona Rosemary, nie wiedząc co robić pojechała do baru, gdzie zastała jeszcze znajomych Carla i wszyscy razem ruszyli do szpitala. Lekarze zdołali naprawić jego uszkodzoną czaszkę poprzez wstawienie metalowej płytki.

Niewiele ponad miesiąc pźniej, wieczorem, 26 listopada 1976 roku, szesnastoletnia Donna DeMasi i jej osiemnastoletnia koleżanka - Joanne Lomino wracały z kina. Autobus zatrzymał się niedaleko domu Joanne. Dziewczyna zauważyła mężczyznę stojącego nieopodal. Przyjaciłki przyspieszyły kroku, a mężczyzna zaczął za nimi podążać.

'Czy wiecie, gdzie...'- mężczyzna zaczął zdanie, ale nigdy go nie dokończył. Zamiast tego wyciągnął broń spod swojej kurtki i zaczął strzelać. Trafił obydwie dziewczyny. Słysząc krzyki, rodzina Joanne wybiegła na zewnątrz i zabrała je do szpitala. Kiedy dotarli, lekarze powiedzieli, że z Donną będzie wszystko w porządku. Kula trafiła w miejsce obok kręgosłupa i przeszyła ciało na wylot. Niestety Joanne nie miała tyle szczęścia. Jej kręgosłup został naruszony przez pocisk. Żyła, ale została sparaliżowana.

Podczas tych trzech napaści, popełnionych w dw鏂h rżnych miejscach, Bronxie i Queens, odkryto tylko jeden nienaruszony nab鎩. Policja nie potrafiła połączyć wszystkich tych zbrodni w całość. Sprawa ucichła na kilka miesięcy. Ale 30 stycznia 1977 roku, morderca zn闚 wyszedł na polowanie.

26-letnia Christine Freund wraz z jej przyjacielem, Johnem Dielem wyszli z The Wine Gallery w Queens około dziesięć minut po płnocy. Weszli do samochodu, ale byli zbyt zajęci sobą, aby zauważyć mężczyznę, kt鏎y ich obserwował. Kiedy tylko wsiedli do samochodu, dwa strzały przerwały ciszę nocną. Obydwa trafiły Christine w głowę. John położył jej głowę na siedzeniu kierowcy i zaczął biec w poszukiwaniu pomocy. Zatrzymywał przejeżdżające samochody, ale bez rezultatu. Tymczasem sąsiedzi, kt鏎zy usłyszeli odgłosy strzał闚, zawiadomili policję. Christine zmarła w szpitalu kilka godzin pźniej.

43-letni detektyw sierżant Joe Coffey był znanym ze swojego oddania i delikatności, wysokim, przystojnym Irlandczykiem. Wraz z kapitanem Borrelli zaczął pracować nad ostatnim zab鎩stwem. Mieli dwie teorie: że morderca był albo psychopatą, albo miał jakieś osobiste porachunki z Christine Freund. Coffey zauważył, że pociski kt鏎ymi zabito Christine były dość nietypowe. Pochodziły z mocnej broni, o dużym kalibrze. Śledztwo pźniej dowiodło, że były one identyczne jak te, znalezione przy zbrodniach dokonanych na Donnie Laurii, Donnie LaMasi i Joanne Lomino. Coffey domyślał się, że ta sprawa ma coś wsp鏊nego z morderstwami w rżnych częściach miasta. Balistycy określili, że bronią, kt鏎ą strzelano do ofiar był Charter Arms Bulldog o kalibrze 44. - czyli bardzo rzadka broń. Jednak policja nie była w stanie połączyć morderstw, gdyż było zbyt mało dowod闚. Wyglądało na to, że psychopata zupełnie przypadkowo wybierał młode, atrakcyjne kobiety.

We wtorkowy wiecz鏎, 8 marca 1977 roku, Virginia Voskerichian wracała z Barnard College do domu. Była bardzo utalentowaną i mądrą dziewczyną. Jej rodzina przeniosła się do USA z Bułgarii w pźnych latach 50.

Kiedy podążała Dartmouth Street w kierunku swojego domu, zauważyła przechodnia, kt鏎y zaczął się do niej zbliżać. Kiedy byli bardzo blisko siebie, mężczyzna wyciągnął pistolet kalibru 44. i wymierzył w dziewczynę. Virginia pr鏏owała zasłonić się książkami, ale zab鎩ca strzelił jej w twarz. Zmarła natychmiast. Kiedy morderca zaczął biec, minął przechodnia w średnim wieku, kt鏎y widział całe zajście. David powiedział mu tylko 'Dzień dobry Panu'.

W霩 patrolowy zauważył biegnącego mężczyznę, ale kiedy funkcjonariusze usłyszeli o morderstwie na Dartmouth Street, zrezygnowali z zatrzymania faceta i szybko udali się na miejsce zbrodni. Następnego dnia policjanci odkryli, że kula, kt鏎ą zabito Virginię Voskerichian, pochodziła z tej samej broni, kt鏎ą zabito Donnę Laurię. Szukali psychopaty i wiedzieli, że niedługo znowu zabije. Wkr鏒ce komisarz policji zwołał konferencję prasową dla mieszkańc闚 Nowego Jorku, na kt鏎ej ogłosił, że policja połączyła przypadkowe morderstwa w rżnych częściach miasta. Komisarz powiedział także, że wszystkich zab鎩stw dokonał 'biały, wysoki mężczyzna, średniej budowy, z ciemnymi włosami i wieku około 25-30 lat'.

17 kwietnia 1977 roku, w samochodzie zaparkowanym niedaleko miejsca, gdzie została zamordowana Donna Lauria, siedziało dwoje całujących się ludzi. Była to początkująca aktorka i modelka, 18-letnia Valentina Suriani oraz jej chłopak, 24-letni Alexander Esau. Tej niedzieli, o trzeciej nad ranem, zaparkował obok nich inny samoch鏚. Jego kierowca strzelił dwa razy. Valentina zmarła na miejscu, a Alexander chwilę pźniej w szpitalu. Po wstępnych badaniach okazało się, że to był kolejny atak z broni kalibru 44. Morderca czuł się bezkarnie, bo wiedział, że nikt nie jest w stanie odrżnić go od milion闚 normalnych mężczyzn w mieście.
Postęp w śledztwie
Dr. Martin Lubin, gł闚ny psychiatra w sprawie Syna Sam'a, zwołał zebranie, na kt鏎ym miano stworzyć portret psychologiczny mordercy. W maju 1977 roku, policja wiedziała, że poszukiwany jest schizofrenik paranoidalny, kt鏎y prawdopodobnie uważał się za nosiciela jakiegoś demona. Zab鎩ca był prawdopodobnie samotnikiem i miał problemy z nawiązywaniem kontakt闚, w szczeg鏊ności z kobietami.

Biuro akcji Omega zostało zasypane telefonami. Wielu ludzi uważało, że zna potencjalnego mordercę. Czasami był to sąsiad, kt鏎y pźno wracał do domu, innym razem były szwagier, kt鏎y lubił bawić się bronią, a jeszcze innym razem podejrzany typ z baru, kt鏎y nienawidził ładnych dziewczyn. Lista podejrzanych ciągle rosła. Każdy na tej liście musiał być dokładnie sprawdzony i ewentualnie wyeliminowany.

Podczas, gdy policja zajmowała się ściganiem podejrzanych i sprawdzaniem rejestracji na bronie kalibru 44., Syn Sam'a postanowił napisać list do reportera Daily News, Jimmy'ego Breslina.

Witam z pękniętych chodnik闚 Nowego Jorku, w kt鏎ych żyją mr闚ki, karmiąc się zaschniętą krwią śmierci pochowanej pod tymi chodnikami.

Witam z rynsztok闚 Nowego Jorku, zasyfionych psimi odchodami, wymiocinami, tanim winem, uryną i krwią. Witam z kanał闚 Nowego Jorku, kt鏎e połykają to wszystko, aby potem zostać z tego oczyszczone.

Nie myślcie nawet, że skoro się tak długo nie odzywałem, poszedłem spać. Nie, dalej tu jestem. Jak duch pośr鏚 ciemnej, cichej nocy. Głodny b鏊u i bez odpoczynku na prośbę Sam'a. On nie pozwoli mi odpocząć dop鏦i nie znajdę dla niego odpowiedniej ilości krwi.

Powiedz mi Jim, co będziesz robić 29 lipca? Możesz zapomnieć o mnie, jeśli chcesz, bo ja nie dbam o opinię publiczną. Ale nie możesz jednak zapomnieć o Donnie Laurii, tak samo jak wszyscy inni nie mogą tego zrobić. Ona była taką słodką dziewczyną.

Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale musisz pamiętać o Pani Laurii. Dziękuję.

Z rynsztok闚 i w ich krwi - "Wytw鏎 Sam'a" 44.
Daily News opublikowało część listu za zgodą policji. Zabezpieczono kilka odcisk闚 palc闚 z listu, kt鏎e właściwie niewiele mogły pom鏂 w odszukaniu podejrzanego, ale mogły być pźniej użyte w sądzie jako dow鏚.

26 czerwca 1976 roku, o trzeciej nad ranem, młoda dziewczyna - Judy Placido wracała z dyskoteki ze swoim znajomym, Sal'em Lupo.

'Ten Syn Sama jest naprawdę przerażający. To jak on pojawia się nagle znikąd i nikt nigdy nie wie kiedy zaatakuje...'- m闚iła Judy.

Pźniej Judy usłyszała tylko jakiś dźwięk, coś jak strzał. Wszystkie okna w samochodzie były zamknięte i dziewczyna nie wiedziała, skąd ten dźwięk dochodzi. Była zdezorientowana. Sal myślał, że ktoś rzucił w auto kamieniem, więc pobiegł do dyskoteki po pomoc. Judy zobaczyła w lusterku, że jest zakrwawiona. Była ranna w ramię. Sal r闚nież został postrzelony w przedramię. Oboje mieli wiele szczęścia, że udało im się uciec i wyjść z tego bez większych komplikacji.

Jak na ironię, jakieś 15 minut przed tym wydarzeniem, detektyw Coffey był w pobliżu miejsca, gdzie pźniej miała miejsce strzelanina. Kiedy usłyszał co się stało, ruszył w tamto miejsce, ale ani Judy, ani Sal nie byli w stanie podać jakichkolwiek szczegł闚 dotyczących sprawcy napadu.

Pierwsza ofiara Syna Sama - Donna Lauria, została zamordowana 26 lipca 1796 roku. Gdy policja otrzymała list Berkowitza do Jima Breslina, zaczęły się podejrzenia, że morderca może uderzyć w rocznicę zabicia Donny lub jakoś w tych dniach. Gazety pisały tylko o tym, a miasto żyło w panicznym strachu. Biuro akcji Omega było zdesperowane. Jak ochronić całe miasto młodych kobiet przed przypadkowym mordercą? Detektyw Coffey starał się rozmieszczać w mieście jak najwięcej patroli policyjnych. To była gra pełna oczekiwania i niepewności. Aż do 29 lipca ludzie bali się wychodzić po zmroku na ulicę. Dwa dni pźniej, gdy wszyscy zdali sobie sprawę, że rocznica śmierci pierwszej ofiary minęła bez kolejnych, Syn Sama uderzył po raz kolejny.

Tuż nad ranem, 31 lipca 1977 roku, młoda, ładna kobieta, Stacy Moskowitz siedziała w samochodzie ze swoim chłopakiem Bobby'm Violante. Wr鏂ili właśnie z kina samochodowego i chcieli dokończyć ten wiecz鏎 na parkingu niedaleko Zatoki Gravesend.

Bobby spytał, czy przejdą się na spacer do parku. 'A co jeśli Syn Sama się tam ukrywa?' - odpowiedziała Stacy. 'To Brooklyn nie Queens, nie martw się' - upierał się chłopak. W końcu wyszli z samochodu i poszli w stronę parku. Chwilę potem zauważyli, że ktoś za nimi idzie, ale w końcu mężczyzna zawr鏂ił i znikł za zaparkowanymi samochodami. Stacy się wystraszyła i chciała wracać do auta. Kiedy dotarli do samochodu, dziewczyna chciała już wracać do domu, ale Bobby chciał, żeby jeszcze przez chwilę zostali sam na sam.

'Pźniej usłyszałem odgłos jakby tłuczonego szkła - m闚i Bobby - ja nic nie czułem, ale widziałem jak Stacy straciła przytomność. Nie wiem nawet kto pierwszy dostał - ja czy ona.'

Bobby Violante został postrzelony dwa razy w twarz, natomiast Stacy raz w głowę. Kiedy chłopak zauważył, że Stacy straciła przytomność, wyczołgał się z samochodu i zaczął wzywać pomocy. Wkr鏒ce potem zjawiła się policja i zabrała obie ofiary do szpitala. Gdy rodzice Stacy pojawili się w szpitalu, dowiedzieli się jak poważna jest sytuacja ich c鏎ki i że trzeba zabrać ją do szpitala w Kings na bardzo skomplikowaną operację głowy. Zar闚no rodzice Bobby'ego, jak i rodzice Stacy cierpliwie czekali na jakąś poprawę w zdrowiu ich dzieci. Trzydzieści osiem godzin po strzelaninie, Stacy zmarła. Bobby przeżył, ale stracił lewe oko, a na prawe praktycznie nie widział.
Zatrzymanie
3 sierpnia 1977, kilka dni po ataku na Stacy Moskowitz oraz Bobby'ego Violante, dwaj policjanci - Chamberlain i Intervallo postanowili sprawdzić w policyjnym komputerze dane na temat Davida Berkowitza na podstawie jego prawa jazdy. Funkcjonariusze doszli do wniosku, że opisany przez żyjących świadk闚 wygląd Syna Sama, odpowiada budowie, wzrostowi, a nawet wiekowi Berkowitza. Policjanci postanowili porozmawiać z właścicielem budynku, w kt鏎ym mieszka Berkowitz. Dowiedzieli się jedynie, że pracował on kiedyś w firmie ochroniarskiej IBI w Queens. To dowodziło, że David miał prawdopodobnie sporą wiedzę o rżnych broniach. Następnie zadzwoniono do IBI, aby potwierdzić, że Berkowitz tam pracował. Chamberlain i Intervallo dowiedzieli się, że podejrzany zrezygnował z pracy tam w lipcu 1976 roku, dokładnie wtedy, kiedy popełniono pierwsze morderstwo. David miał rzekomo zatrudnić się w firmie taks闚karskiej, ale w Nowym Jorku funkcjonowało ich kilkaset, więc dzwonienie do każdej brzmiało niedorzecznie.

Jednak ci dwaj policjanci prawdopodobnie wpadli na ślad Syna Sama. Wkr鏒ce potem poproszono detektywa Richarda Salvesena o przeanalizowanie list闚, kt鏎e wysyłał morderca i wszystkie te nowe wiadomości trafiły do biura akcji Omega.

Niedługo potem pojawiły się kolejne dowody przeciw Berkowitzowi. Niejaka Cacilia Davis zgłosiła, że widziała mężczyznę, kt鏎y strzelał do Stacy i Bobby'ego. Detektyw Strano pojechał do jej domu, aby wysłuchać, co ma do powiedzenia.
Rysopis
Kobieta powiedziała, że tamtego dnia wr鏂iła do domu nad ranem i postanowiła p鎩ść jeszcze na spacer ze swoim psem, Snowballem. Wydawało jej się, że ktoś ją śledzi. Odwr鏂iła się i zobaczyła mężczyznę, kt鏎y wyglądał jakby chciał się ukryć za pobliskim drzewem, ale ono było zbyt małe. Potem facet zaczął iść w jej kierunku i uśmiechał się do niej. 'To był taki zwykły miły uśmiech' - m闚i pani Davis - 'kiedy się do mnie zbliżył wydawało mi się, że ma w ręce broń, więc się przestraszyłam. Szybko udałam się do domu i zwolniłam psa z obroży. Chwilę potem usłyszałam coś w rodzaju wybuchu petard, ale dźwięk chyba dochodził z dość daleka. Nie myślałam o tym aż do następnego ranka, kiedy dowiedziałam się o tym morderstwie. Zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie widziałam zab鎩cę. Nie zapomnę jego twarzy chyba do śmierci, była przerażająca...'

Mniej więcej w tych samych dniach, detektyw Chamberlain odebrał telefon od niejakiego Craiga Glassmana, kt鏎y mieszkał nad Berkowitzem. Glassman pokazał detektywowi naboje znalezione w drzwiach swojego mieszkania oraz listy napisane identycznym pismem, jak te kt鏎e otrzymał Sam Carr. W jednym z nich pisało: 'Prawda, jestem mordercą, ale te morderstwa są na tw鎩 rozkaz, Craig.' Wiadomości te miały natychmiast dotrzeć do biura akcji Omega, ale dotarły dopiero kilka dni pźniej.

Na podstawie zebranych dowod闚 oraz zeznań świadk闚 wydano nakaz zatrzymania Berkowitza. Policja zaczaiła się na niego w pobliżu jego mieszkania. Po kilku godzinach czekania z budynku wyszedł ciemnowłosy, wysoki mężczyzna, niosąc papierową torbę. Oficer Falotico wyszedł z samochodu ze słowami: 'Stać! Policja!'

David nie stawiał oporu.

'Nareszcie cię mam. Ale co ja tu mam?' - spytał Falotico.

'Dobrze wiesz, jestem Sam. David Berkowitz.' - grzecznie odpowiedział Syn Sam'a.
Syn Sam'a
W dniu aresztowania sierżant Joseph Coffey przeprowadził z Berkowitzem wywiad. David spokojnie i w spos鏏 opanowany opowiadał o każdym z morderstw z najdrobniejszymi szczegłami, kt鏎e m鏬ł znać tylko zab鎩ca. Kiedy rozmowa się skończyła, David grzecznie powiedział sierżantowi 'do widzenia'. 'Kiedy szedłem na tą rozmowę - m闚i Coffey - byłem pewien obaw jak to się potoczy, ale teraz jest mi wręcz żal tego człowieka. Przecież ten mężczyzna jest zupełnie jak roślina.'

Kim był David Berkowitz i jak stał się Synem Sam'a?
David dorastał w średniej klasy rodzinie zastępczej, a jego przybrani rodzice zasypywali go prezentami i mn鏀twem uwagi.

Jego prawdziwa matka, Betty Broder dorastała w biednej rodzinie na przedmieściach Brooklyn'u. Jej żydowska rodzina nie zgadzała się na małżeństwo z Tonym Falco, kt鏎y pochodził z Włoch, więc oboje nazbierali trochę oszczędności i uciekli, aby założyć sklep rybny w 1939 roku. Niedługo potem Betty urodziła c鏎kę, Roslyn. Wkr鏒ce ich małżeństwo się rozpadło, a Tony odszedł do innej kobiety. Sklep rybny zbankrutował, a Betty musiała wychowywać Roslyn na własną rękę. Samotne wychowywanie dziecka nie odpowiadało jej za bardzo, więc zaczęła się spotykać z żonatym mężczyzną - Josephem Kleinmanem. Jednak sytuacja się skomplikowała, gdy okazało się, że Betty jest z nim w ciąży. Ojciec dziecka odszedł jeszcze zanim David się urodził, czyli przed 1 czerwca 1953 roku. Betty postanowiła oddać syna do adopcji i bardzo się ucieszyła, że trafił do dobrej żydowskiej rodziny.

David został adoptowany przez bezdzietne małżeństwo - Nathana i Pearl Berkowitz. Miał spokojne i szczęśliwe dzieciństwo bez jakichkolwiek oznak tego co miało wydarzyć się pźniej. Być może gł闚nym tego powodem było to, że zar闚no zastępcza rodzina David, jak i on sam byli samotnikami. Chłopak zawsze był większy od innych dzieci w swoim wieku i wśr鏚 nich czuł się obcy. Sąsiedzi wspominają go jako miłego chłopczyka, a rodzice jako dobre dziecko, mimo dość licznych kłopot闚 jakie z nim mieli.

Pod koniec 1969 roku Pearl zmarła na raka piersi, co było ogromnym szokiem dla Davida. Jego wiara w Boga została poważnie zachwiana. Chłopak myślał, że jej śmierć była częścią jakiegoś planu, kt鏎y miał na celu go zniszczyć.

W 1971 roku Nathan poślubił inną kobietę i wyprowadził się z nią na Florydę, zostawiając Davida samego. On sam radził sobie jakoś dop鏦i jego fantazje nie zawładnęły jego życiem. Miał jeden związek, choć r闚nież oparty głownie na jego wyobraźni, bo Iris Gerhardt uważała go tylko za przyjaciela.

W 1971 roku David wstąpił do armii, gdzie utrzymał się przez trzy lata. Pźniej odnalazł swoją biologiczną matkę i siostrę Roslyn. Przez jakiś czas mieszkał z nimi i pomagał im pracując w rodzinnym interesie. Jednak to nie trwało długo, wkr鏒ce potem opuścił rodzinę. Jedyny stosunek seksualny miał z koreańską prostytutką, kt鏎a jako pamiątkę zostawiła mu chorobę weneryczną. Obsesja zabijania narodziła się w Berkowitzu prawdopodobnie z powodu jego fantazji na temat niemal każdej napotkanej dziewczyny, kt鏎ej nie m鏬ł mieć.

David m闚ił, że słyszał demony, kt鏎e kazały mu polować na krew młodych dziewcząt. Właśnie dlatego zabił psa Carra, gdyż w jego notorycznym szczekaniu słyszał głosy demon闚. W jego mniemaniu Sam Carr r闚nież był demonem. I to najokrutniejszym z demon闚. Dlatego właśnie zaczął się nazywać Synem Sam'a.

Dzień przed zabiciem Donny Laurii David zwolnił się z pracy jako nocny ochroniarz i zaczął pracować jako taks闚karz. Zaprzecza jakoby chciał zabić Donnę i Judy, m闚i, że to demony mu nakazały. Jednak po zab鎩stwie David poczuł spełnienie, Sam był spełniony. Obiecał mu, że Donna zmartwychwstanie i będzie z nim już na zawsze.
W jednym z wywiad闚 David powiedział:

Najlepiej dla tych wszystkich rodzin moich ofiar będzie, jeśli już nigdy mnie nie zobaczą. Dla mnie będzie najlepiej, jeżeli będę m鏬ł w spokoju skupić się na modlitwie i odszukiwaniu samego siebie. Uważam, że nie zasługuję na zwolnienie warunkowe, ponieważ tak bardzo skrzywdziłem wielu ludzi i wiem, że oni nigdy mi tego nie wybaczą. Tak bardzo chciałbym, żeby to wszystko nigdy się nie wydarzyło...
Gdy spytano go dlaczego zabijał odpowiedział:

Nie wiem. Naprawdę nie wiem. To był jakiś koszmar. Coś zrodziło się w mojej głowie i kompletnie zapanowało nad moim życiem. Wydawało mi się, że jestem żołnierzem Diabła. Czytałem Biblię Szatana i wyciągałem z niej rżne głupie pomysły. Wiem, że cała odpowiedzialność za to, co się stało spoczywa na mnie i na nikogo ani nic innego nie pr鏏uję jej zrzucić. Teraz pozostaje mi tylko zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło.
Nie wydano pozwolenia na zwolnienie warunkowe. Kolejne pozwolenie zostanie rozpatrzone dopiero w 2004 roku.

Przez pierwsze lata w więzieniu, były nie lada problemy z Berkowitzem. Jednak, gdy tylko przeszedł on na wiarę chrześcijańską, problemy zniknęły. David zaczął się udzielać w więziennym życiu, a nawet pomagać innym więźniom. Prawdopodobnie zrozumiał, że nie ma szans opuścić więzienia i musi przywyknąć do tamtejszej rzeczywistości.

crimelibrary.com

mariksha 15-06-2008 05:41 PM

[text] BTK Strangler
 
Pierwsze morderstwo
15 stycznia 1974 roku był zwykłym zimowym dniem. Piętnastoletni Charlie Otero wracał ze szkoły do domu. Charlie, jego rodzice, Joseph i Julie, oraz jego młodsze rodzeństwo mieszkali w spokojnej okolicy, na farmie przy 803 North Edgemoor Street.

Chłopiec, zadowolony z tego, że skończył się kolejny dzień w szkole wracał sobie spokojnie do domu. Dw鎩ka jego rodzeństwa źle się czuła, i pozostali w domu. Charlie wszedł do domu. Nie miał żadnych podstaw by coś podejrzewać. Jak zwykle zawołał: "Cześć, jest ktoś w domu?" W domu jednak panowała złowroga cisza. Nie było żadnej odpowiedzi. Charlie, teraz już trochę wystraszony, zaczął iść w kierunku sypialni rodzic闚. Był nieco zaniepokojony tą sytuacją. Jednak nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie przerażenia, jakie wywołało to, co zobaczył, gdy wszedł do sypialni.

Ojciec Charliego, Joseph, 38 letni mężczyzna, leżał na podłodze, przy łżku. Jego ręce i nogi były związane sznurkiem od żaluzji. Matka chłopca leżała w podobnej pozie, tylko, że na łżku. Przez kilka sekund Charlie nie był w stanie nic zrobić. Jednak po chwili zaczął desperacko wzywać pomocy.

Dopiero po przybyciu policji odkryto całe miejsce zbrodni. 9-letni Joseph II został znaleziony w swoim pokoju. Leżał na podłodze, obok łżka. Jego ręce i nogi r闚nież były związane sznurkiem od żaluzji. Na głowie miał założoną plastikową torbę.

Na dole, w piwnicy znaleziono 11-letnia siostrę Charliego. Josephine wisiała na sznurze. Była częściowo rozebrana. Miała na sobie tylko bluzę i skarpetki.

Wszystkie ofiary zostały uduszone sznurem od żaluzji.

Jak stwierdził kapitan Paul Dotson, znalezione nasienie świadczyło o tym, że napastnik masturbował się nad ofiarami. Zniknął też zegarek Josepha Otero. Nigdy go nie odnaleziono. Detektywi uznali, że napastnik zatrzymał zegarek jako wspomnienie popełnionej zbrodni. Policjantom udało się też zebrać jeden odcisk palca z krzesła wewnątrz domu państwa Otero.

Pomijając modus operandi sprawcy, wiadomo było, że zbrodnia ta została z g鏎y zaplanowana. Morderca przeciął przewody telefoniczne. Przyni鏀ł ze sobą też sznur, kt鏎ym potem udusił ofiary. Sąsiedzi zauważyli obcego mężczyznę w okolicy i podali policji jego rysopis. Szybko opublikowano portret pamięciowy napastnika.
Zwiąż, Torturuj, Zabij
W październiku 1974 roku, dziewięć miesięcy po morderstwie rodziny Otero, dziennikarz lokalnej gazety przeprowadził dziwną rozmowę. Najprawdopodobniej rozmawiał z mordercą. Człowiek ten kazał dziennikarzowi zajrzeć do podręcznika budowy maszyn w publicznej bibliotece. W książce tej dziennikarz znalazł list. W liście autor wyrażał zadowolenie z popełnienia morderstw w domu państwa Otero, i zapowiadał kolejne zbrodnie. W liście tym morderca napisał: "moich hasłem niech będzie... Zwiąż, Torturuj, Zabij." List był podpisany: "BTK Strangler". Detektywi natychmiast poprosili by ten list został objęty tajemnicą. Nie chciano wywoływać paniki.

4 kwietnia 1974 roku, trzy miesiące od popełnienia morderstw w domu państwa Otero, 21-letnia Kathryn Bright została znaleziona martwa w swoim domu nr 3217 E przy 13 ulicy. Ofiara była związana. Na brzuchu miała wiele ran kłutych. Dziewczyna była też częściowo rozebrana, na szyi miała ślady duszenia. Przed śmiercią przeżyła horror z rąk BTK.

3 lata pźniej, 17 marca 1977 roku policja została wezwana do domu przy 1311 South Hydraulic Street. Wewnątrz domu znaleziono martwą kobietę, była nią 26 letnia Shirley Vian. Leżała na łżku, częściowo rozebrana. Dłonie i stopy były związane, na głowie miała plastikową torbę. Po zdjęciu torby policjanci odkryli "podpis" BTK. Dziewczyna miała na szyi ciasno zaciśnięty sznur. Napastnik zamknął tr鎩kę jej dzieci w szafie. Gdy udało im się wydostać natychmiast zawiadomiły policję.

Zn闚 wszystko wskazywało na to, że zbrodnia ta została wcześniej dokładnie zaplanowana. Morderstwa dokonano za dnia, nie było żadnego śladu włamania. Tego dnia rano morderca zatrzymał jednego z syn闚 ofiary na ulicy, pokazał mu zdjęcia kobiety z dzieckiem, chciał znaleźć jej dom.
Następna ofiara
W mieście wybuchła panika. Mieszkańcy, zaraz po powrocie do domu sprawdzali czy ich przewody telefoniczne nie są poprzecinane. Był to znak rozpoznawczy BTK. Kobiety szybko wracały z pracy do dom闚, zamykały dokładnie drzwi. BTK stał się bohaterem wielu opowieści na przyjęciach i w barach.

8 grudnia 1977 BTK zadzwonił na policję i pod konkretnym adresem zgłosił morderstwo Nancy Fox. Policjanci szybko zlokalizowali budkę telefoniczną, z kt鏎ej wykonano połączenie. Znaleziono też świadk闚, kt鏎zy zeznali, że widzieli w tym czasie mężczyznę, blondyna, kt鏎y dzwonił gdzieś z tej budki. Niestety słaba jakość tej rozmowy nie pozwalała na jakąkolwiek analizę głosu.

W miejscu wskazanym przez anonimowego informatora policjanci znaleźli ślady po włamaniu. Okno w mieszkaniu było wybite. Po wejściu do sypialni, detektywi znaleźli zwłoki. Kobieta miała 25 lat, była to Nancy Jo Fox. Na szyi denatki zawiązana była nylonowa pończocha. W przeciwieństwie do poprzednich ofiar, Nancy była kompletnie ubrana. Zginęło jej prawo jazdy, nigdy go nie znaleziono. Morderca po raz kolejny zabrał ze sobą pamiątkę zbrodni. Morderstwa dokonano w nocy, w mieszkaniu znaleziono ślady nasienia. Jednak pźniejsze badania zwłok Nancy nie potwierdziły odbycia stosunku seksualnego.
List
BTK zniknął r闚nie niespodziewanie jak się pojawił. Nie było kolejnych morderstw.

Mimo to, wielu ludzi obawiało się wychodzić na zewnątrz swoich dom闚 po zmroku. Wielu z nich kupiło broń.

31 stycznia 1978 roku BTK napisał kolejny list. Była to kr鏒ka opowieść o kobiecie, kt鏎a została zamordowana w marcu 1977 roku. Była nią Shirley Vian.

Kolejny list BTK napisał 10 lutego tego samego roku. Napisał go, ponieważ był zaniepokojony brakiem rozgłosu wokł jego osoby. "Ilu jeszcze mam zabić, by informacja o mnie pojawiła się w gazetach lub jakichś wiadomościach?" W liście tym morderca przyznaje się do zamordowania 7 os鏏. Ostatnia to Nancy Jo Fox. Numer siedem jest nieznany. "Domyślcie się motywu i ofiary".
Detektywi nie byli w stanie potwierdzić takiej liczby ofiar, jednak uwierzyli mordercy. Ustalono, że si鏚mą, nieznaną ofiarą był Kathryn Bright. Morderca obwiniał za te zbrodnie jakiegoś demona, i sobie tylko znany "czynnik X". Swoje morderstwa por闚nywał do tego, co robili wcześniej Kuba Rozpruwacz, Dusiciele ze Wzg鏎z czy Syn Sama.

"Bardzo mi przykro, że przytrafiło się to społeczeństwu. Oni byli tymi, kt鏎zy najbardziej ucierpieli. Tak ciężko jest mi się kontrolować." (BTK)

"Nigdy nie wiem, kiedy ten potw鏎 zn闚 nawiedzi m鎩 umysł. Może wy go powstrzymacie. Ja nie potrafię. On już wybrał kolejną ofiarę." (BTK)

Ostatnim wydarzeniem związanym z działalnością BTK był incydent z 28 kwietnia 1979 roku. Wtedy to morderca czekał na swoją kolejną ofiarę. Była nią 63-letnia kobieta. Gd jednak nie pojawiała się w domu, morderca zdenerwował się i zostawił jej wiadomość na jednym z szalik闚. "Ciesz się, że nie wr鏂iłaś do domu. Ja tam byłem." Detektywi uznali, że celem napadu miała być c鏎ka tej kobiety, kt鏎ą to napastnik m鏬ł wcześniej zauważyć.

Śledztwo stało w miejscu przez kilka lat.
Nowe ślady
W 1983 roku wyznaczono dwa zespoły detektyw闚 by na nowo przyjrzały się popełnionym zbrodniom. Rozpoczęli oni wycieczkę po kraju, zebrali ślinę i pr鏏ki krwi od ponad 200 os鏏, kt鏎e komputer wytypował jako najbardziej podejrzane. Tylko pięć os鏏 odm闚iło oddania krwi. Gdy znano już wyniki test闚, pozostała garstka 12 podejrzanych os鏏. W tej liczbie były też osoby, kt鏎e odm闚iły badań.

W lipcu 1984 roku wyłoniono zespł badaczy, kt鏎ych nazwano "Łowcy duch闚". Mieli oni ustalić tożsamość nieznanego mordercy. Do tego celu użyto najnowszych komputer闚. Po wprowadzeniu wszystkich danych, komputery zaczęły podawać listy podejrzanych.

Detektywi odkryli pewną, wcześniej niezauważoną wskaz闚kę. Wszystkie morderstwa miały miejsce na obszarze o średnicy ok. 3,5 mili. Oznaczało to, że morderca czuje się pewnie tylko w rejonie, kt鏎y jest mu bardzo dobrze znany.

Pod koniec 1984 roku jeden z detektyw闚 zani鏀ł do laboratorium firmy Xerox list BTK z 10 lutego 1978 roku. Pracownicy laboratorium ustalili, że list ten jest piątą kopią oryginału. Nic więcej nie dało się ustalić, poza tym, że ostatnią kopię wykonano na maszynie znajdującej się w bibliotece uniwersytetu stanowego Wichita.

Przy okazji badania list闚, zajęto się także wierszami. Ustalono, że wiersz o pani Vian został napisany na podobieństwo innego wierszyka, kt鏎y ukazał się jednym z czasopism. Po tym odkryciu ustalono listę prenumerator闚 owego magazynu.

Wiersz o pani Fox, zatytułowany "Śmierć Nancy" został napisany na podstawie wiersza z podręcznika uniwersyteckiego. Ustalono, że podręcznika tego używano w kilku klasach, na kilku wykładach. Oczywiście detektywi otrzymali listę os鏏 uczęszczających na te zajęcia.

Detektywi sprawdzili r闚nież osoby, kt鏎e mieszkały w pobliżu dom闚, w kt鏎ych dokonano napad闚 i morderstw. Sporządzono r闚nież listę os鏏 studiujących na uniwersytecie w latach 1974-1979. Udało się także ustalić listę ośmiu os鏏, kt鏎e korzystały z książki, w kt鏎ej znaleziono jeden z list闚.

Jednak najważniejsza była lokalizacja adres闚 podejrzanych os鏏. Według naukowc闚, sprawca mieszkał w okolicy, w kt鏎ej atakował.

Gdy wreszcie lista podejrzanych była w zasadzie kompletna, detektywi postanowili sprawdzić każde nazwisko. Było to 225 os鏏. Większość z nich już nie mieszkała w Wichita.

Ważnym śladem okazały się przebadane pozostałości nasienia sprawcy. Technicy w laboratorium ustalili, że taki rodzaj nasienia ma około 6 % mężczyzn. Policja jednak nie podała jaki typ nasienia, zasłaniając się dobrem śledztwa.
Kolejne ofiary
Podczas gdy blisko dwuletnie śledztwo nie przynosiło żadnych rezultat闚, policjanci zebrali sporą garść informacji. Sprawdzili każdy dom, każdego podejrzanego mieszkańca. Brali pod uwagę fazy księżyca, przeczytali mn鏀two książek dotyczących mitologii, demon闚 czy czar闚.

31 października 1987 roku znaleziono ciało 15-letniej Shannon Olson. Zwłoki znajdowały się w stawie, w przemysłowej części miasta. Były częściowo rozebrane. Nosiło ślady kłucia nożem. Ręce i nogi były związane. Morderstwo to poniosło za sobą mn鏀two list闚 wskazujących, że sprawcą morderstwa był BTK.

31 grudnia tego samego roku pojawiły się kolejne ofiary. Mary Fager wracała do domu po dwudniowym pobycie poza miastem. Zaraz po wejściu do mieszkania, Mary znalazła swojego męża Phillipa. Był martwy. Zastrzelony. Zwłoki c鏎ek znajdowały się w piwnicy domu. 16-letnia Kelli była uduszona i naga. 10-letnia Sherri r闚nież została uduszona. Jej ręce i nogi były związane czarną taśmą izolacyjną.

Wkr鏒ce potem Mary Fager otrzymała list, w kt鏎ym autor pisał, że to BTK zamordował jej rodzinę. Autor raczej nie miał nic wsp鏊nego z morderstwami, ale na pewno był kimś w rodzaju fana BTK. Z drugiej strony, nikt nie wykluczał tego, że autorem listu m鏬ł być sam morderca.

Policjanci zatrzymali pierwszego podejrzanego. Był to pracownik, kt鏎y miał coś naprawić w domu państwa Fager. To on pierwszy odkrył ciała, słyszał też jakieś hałasy w domu. Wystraszony, natychmiast opuścił mieszkanie. Podczas przesłuchania mężczyzna ten twierdził, że ma lukę w pamięci dotyczącą tamtych wydarzeń.

Podejrzany został aresztowany pod zarzutem zamordowania trzech os鏏. Jednak sąd oczyścił go z wszelkich podejrzeń. W ten spos鏏 zamknięto sprawę morderstw w domu państwa Fager. Nie było wystarczającej pewności co do winy owego zatrzymanego.
Ressler, Douglas...
W 1991 roku policjanci z grupy zajmującej się morderstwami BTK otrzymali kolejny ślad działalności mordercy. Jednak szef tej grupy, kapitan Paul Dotson nie wyjawił, co to było. "Jestem pewien, że on wciąż jest w tym społeczeństwie."

W 1997 roku we wszystkich wstąpiła nowa nadzieja, ponieważ sprawą zajął się sam Robert Ressler. Ressler stwierdził, że człowiek ten jest zapewne niedawnym absolwentem lub nawet wykładowcą na wydziale prawa WSU w Kansas. Gdy mordował, był prawdopodobnie w wieku dwudziestu kilku lat. Czytał dużo książek i gazet, w kt鏎ych poruszano sprawy seryjnych morderstw. Jako że od czasu ostatniego morderstwa minęło sporo czasu, możliwe ze mężczyzna ten opuścił okolice miasta Wichita, zmarł lub został zatrzymany i przebywa teraz w szpitalu psychiatrycznym lub więzieniu.

"Nauczyłem się, że gdy człowiek ma okazję, to robi dziwne, złe rzeczy. Ma ciemną stronę natury, kt鏎a ukazuje się albo poprzez zniszczenie kwiat闚 u sąsiada, albo przez zabicie owego sąsiada." (R. Ressler)

W lutym 1998 roku, szef policji Richard LaMunyon udzielił wywiadu, w kt鏎ym zaprzecza by list otrzymany przez panią Fager miał jakikolwiek związek z morderstwem Phillipa Fagera i jego c鏎ek. LaMunyon stwierdził, że prowadzone śledztwo nie pozwala na ustalenie czy list ten wysłał seryjny morderca. Detektyw zeznał r闚nież, że policja otrzymuje dziesiątki list闚 od ludzi, kt鏎zy twierdzą, że są BTK.

Detektywi wiedzą już, że BTK jest wybredny, wyrachowany i drobiazgowy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zn闚 o nim usłyszymy.

"Tacy ludzie nie zatrzymują się dobrowolnie. Wciąż chcą zabijać." (Paul Dotson)

John Douglas, w swojej książce "Obsession" poświęcił jeden rozdział panu BTK. Zatytułował go "Motivation X". Douglas stwierdza w nim, że na ciałach ofiar nie odkryto żadnych ran, świadczących o jakimkolwiek oporze czy pr鏏ie obrony. Przyjął, że morderca używał pistoletu by zastraszyć swe ofiary. Autor zauważył r闚nież, ze listy pisane do policji były tak szczegłowe, że morderca z całą pewnością zabierał ze sobą jakieś rzeczy z miejsca zbrodni, jako pamiątki.

W listach było też dużo zwrot闚 typowo policyjnych. Mogło to świadczyć o tym, że morderca jest policjantem, posiada odznakę. Lub morderca czytał bardzo dużo czasopism detektywistycznych. Niewykluczone jest także to, ze morderca m鏬ł starać się brać udział w śledztwie dotyczącym jego osoby.

Douglas twierdzi, że mordercą była osoba samotna, mężczyzna miedzy 20 a 30 rokiem życia. M鏬ł być wcześniej zatrzymany za włamanie, podglądanie.
Douglas uważa, że morderstwa mogły nagle ustać, ponieważ morderca został zatrzymany i przebywa obecnie w wiezieniu, szpitalu psychiatrycznym. Lub po prostu mężczyzna ten zmarł. Ewentualnie, zbliżył się tak bardzo do śledztwa, ze się tego po prostu wystraszył. Jest to możliwe, ponieważ jego pamięć, wspomnienia i pamiątki pozwalają mu zaspokajać swoją obsesję.
Profil mordercy
4 sierpnia 2000 roku poproszono doktor Deborah Schurman-Kauflin by na podstawie zgromadzonych danych sporządziła profil mordercy. Oto fragmenty:

"Ponieważ ilość informacji jaką otrzymałam była ograniczona (nie było zdjęć scen zbrodni, policyjnych sprawozdań) jest to tylko jeden z najbardziej prawdopodobnych opis闚 osoby posądzanej o morderstwa w latach siedemdziesiątych. Według mnie pźniejsze morderstwa miały pewien związek z wcześniejszymi.

1. Samotny, biały mężczyzna, 28-30 lat.

2. Mieszkał w pobliżu pani Otero. Wystarczająco blisko by stworzyć sobie fantazje dotyczące Josephine. Mieszkał w domu, nie w mieszkaniu.

3. Wzrost powyżej 180 cm, czysty i zadbany. Włosy kr鏒kie, ciemne ubranie.

4. Spokojny i konserwatywny w oczach tych, kt鏎zy go znają. Skromny. Myślę, że ludzie nigdy nie pomyśleliby, że jest zdolny do takich rzeczy. Jest przykładem ekstremalnej patologii - jest psychopatą.
Nie cierpiał na żadną chorobę. Nie było żadnych głos闚 czy demon闚. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co robi.
Był, i jeśli nadal żyje, jest osobą niezmiernie smutną. Cierpi z powodu tego smutku i b鏊u. Jest całkowicie pochłonięty swoją osobą.
Ponieważ nie miałam dostępu do list闚, nie mogę nic powiedzieć o jego pracy. Ale wydaje mi się, że nie za bardzo się do niej przykładał, była na drugim miejscu. Dla niego najważniejsze było zabijanie, i to zawsze był numer jeden. By go zaspokoić i zadowolić nie wystarczały fantazje. Musiał coś robić. Dlatego też ciężko jest mi uwierzyć w to, że w latach 1974-1977 nikogo nie zabił. Jeśli nie było wtedy morderstw w stanie Kansas to on musiał przebywać gdzieś indziej.
Mężczyzna ten wydaje się bardzo niedojrzały - gry, czasopisma, wyb鏎 dzieci na swoje ofiary. Skłania do tego także fakt, ze nie zgwałcił żadnej z ofiar. Masturbował się nad ich zwłokami, ale ich nie gwałcił.
Jednocześnie jest bardzo cierpliwy w swoich zbrodniach. Podąża swoją drogą, zabija i nadal nie jest schwytany. Jest to swego rodzaju paradoks, kt鏎y zastanawia i niepokoi nawet jego samego.
Myślę, że on bardzo dużo czyta, ma bardzo dużo książek w domu. Nie kilka, czy kilkanaście, ale naprawdę dużą ilość. Prawdziwa zbrodnia, podobnie jak książki zaspokajają jego fantazje. Jest bystry i bardzo inteligentny.
Mężczyzna ten nie jest też uzależniony od alkoholu czy narkotyk闚. Nie ma z tym problem闚. One nie prowokują tych zbrodni. Być może pije czasem alkohol, ale to nie jest powodem popełniania morderstw.

5. Najprawdopodobniej posiada samoch鏚, czarny lub ciemny kolor. Jednak jest to osoba, kt鏎a lubi spacerować po okolicy i przyglądać się ludziom, ofiarom.

6. Z powodu swojej niedojrzałości znacznie łatwiej nawiązuje stosunki z młodszymi od siebie. Nie ma przyjacił, jedynie kilku znajomych, kt鏎zy jednak wcale go nie znają. Wszystkie jego relacje z ludźmi są powierzchowne. Nie ma też żony, a związki z kobietami są kr鏒kotrwałe.

Nie jest to osoba, kt鏎a sama przestanie zabijać. Są trzy powody, dla kt鏎ych może przestać:
1. śmierć
2. uwięzienie
3. choroba wykluczająca możliwość popełnienia morderstwa.

Podsumowując, jest to obsesyjny psychopata, kt鏎y czerpie radość z zabijania, i sam z tego nie zrezygnuje.
Jest to wszystko, co mogę powiedzieć o tym człowieku, biorąc pod uwagę dane, kt鏎e otrzymałam."

Dr. Deborah Schurman-Kauflin (prezes Instytutu do spraw Brutalnych Zbrodni (Violent Crimes Institute)


crimelibrary.com

mariksha 15-06-2008 05:45 PM

[text] Black Robert
 
Trudne dzieciństwo
Robert Black nigdy nie poznał swoich rodzic闚. Urodził się 21 kwietnia 1947 roku w Grangemouth, niedaleko Edynburga. Jego matka, Jessie Hunter Black, 24-letnia panna, nie zgodziła się, by syn przyjął nazwisko ojca. Pracowała w fabryce, zarabiając marne grosze, jednak tuż po urodzeniu dziecka była zdecydowana samodzielnie je wychować. Szybko przekonała się, że to niemożliwe, ponieważ nie była w stanie zapewnić synkowi odpowiednich warunk闚 do życia. Oddała małego Roberta do adopcji Kilkadziesiąt lat pźniej, w wieku 40 lat Robert, tak wspomina tamtą sytuację podczas rozmowy z psychologiem Ray'em Wyre'm:

"Nie wiem, czy tą decyzję wymusili na niej jej rodzice, czy ona po prostu mnie nie chciała. Nie wiem. Wychowywała mnie przez sześć miesięcy." (Robert Black)

Po roku Jessie wyszła za mąż za Francisa Halla. Wyemigrowali do Australii, gdzie urodziła czworo dzieci. Żadnemu z nich nie powiedziała o przyrodnim bracie. Zabrała tajemnicę do grobu w 1982 roku. Oto, jak wspomina ją siostrzenica Francisa, Joyce Bonella:

"Jessie nie chciała, by ktokolwiek wiedział o jej dziecku ze stanu panieńskiego. Nawet nie wiem, czy powiedziała komukolwiek, kto był ojcem tego chłopca." (Joyce Bonella)

Po oddaniu Roberta jego matka nigdy więcej go nie widziała.

Gdy Jessie przygotowywała się do wyjścia za mąż, Robertem zaopiekowała się nowa rodzina. Jack i Margaret Tulip mieli po około 50 lat. Mieszkali w Kinlochleven, niedaleko Glencoe. Robert mieszkał tam do 11. roku życia, z czego 6 lat przeżył bez przybranego ojca - Jack Tulip zmarł, gdy przybrany syn miał 5 lat. Niestety, Robert nie ma żadnych wspomnień dotyczących Jacka ani wydarzeń z wczesnego dzieciństwa, tj. przed ukończeniem 5 roku życia. . Być może ma to związek z przykrymi doświadczeniami, kt鏎ych doświadczył jako noworodek. Amnezję m鏬ł też spowodować jakiś fizyczny lub psychiczny uraz doznany ze strony nowego ojca - Jacka.

Sąsiedzi wspominają Roberta jako ciągle posiniaczonego chłopca, jednak sam Robert nie potrafi przypomnieć sobie źr鏚ła uraz闚. Nie pamięta żadnego agresywnego zachowania ze strony Jacka. Czasem, gdy syn był niegrzeczny, Margaret zamykała go na klucz w jego pokoju lub zdejmowała mu spodnie i majtki, a potem biła pasem. Chłopca straszono też, że w nocy pod jego łżkiem czai się potw鏎, kt鏎y tylko czeka, by go złapać. Być może miało to wpływ na koszmary dręczące Roberta , w kt鏎ych pojawiał się wielki włochaty potw鏎, mieszkający w piwnicy pełnej wody. Po takich snach chłopiec budził się w w zasikanej piżamie, a to powodowało kolejne kary i bicie.

W szkole znany był jako "śmierdzący Robbie Tulip" - agresywny i nie mający przyjacił chłopiec. Jego kolega, Colin McDougall wspomina go jako samotnika z tendencjami do znęcania się nad innymi, dlatego też Robert prawie nigdy nie bawił się z r闚ieśnikami. Wolał towarzystwo młodszych koleg闚, nad kt鏎ymi łatwiej m鏬ł zapanować.

"Mieliśmy z kolegami gang. Ale Robert wolał mieć sw鎩. W jego gangu zawsze byli chłopcy młodsi od nas o kilka lat." (Colin McDougall)

Inny kolega, Jimmy Minners wspomina pewną sytuację, w kt鏎ej Robert pobił kalekiego chłopca.

"Dał temu chłopakowi niezły wycisk. Zaatakował na mostku, gdy tamten szedł do szkoły. Robert uderzył go pięścią, a potem kopał bez żadnego powodu." (Jimmy Minners)

Nagła, dziwna gwałtowność skierowana przeciw młodszym chłopcom była typowym zachowaniem młodego Roberta Blacka.
Narastająca złość
Z roku na rok Robert stawał się coraz bardziej agresywny. Nie respektował żadnych autorytet闚, choć dop鏦i mieszkał z panią Tulip, nie wpakował się w poważne kłopoty. Co prawda, często bił się z chłopcami, znęcał nad młodszymi kolegami, ale wszystko kończyło się tylko naganami i upomnieniami. Robert bardzo wcześnie rozpoczął eksperymenty z własną seksualnością. Po wielu latach wciąż pamięta, jak w wieku 8 lat rozpoczął doświadczenia polegające na wkładaniu w odbyt rżnych przedmiot闚. Używał do tego rżnych rzeczy. Na początku były to jakieś metalowe przedmioty, ale potem jego fantazja rozkwitła W 1990 roku policjanci znaleźli zdjęcia Roberta przedstawiające owe odrażające praktyki z, m.in. nogą od stołu, słuchawką telefoniczną, butelką po winie. Policjantom wytłumaczył, że chciał sprawdzić, jak głęboko może te rzeczy włożyć w siebie . Mężczyzna pamięta też doskonale o innej fascynacji - wyprżnianiu się na dłonie i smarowaniu swojego ciała kałem. . Do tych praktyk dochodziła chęć bycia kobietą, kt鏎ą odczuwał �od zawsze�. Jednak jego zachowanie nie miało w sobie kobiecości i miękkości. Robert po prostu nienawidził swojego penisa i zamiast niego wolałby mieć pochwę.
Pragnienie bycia kobietą nie łączyło się jednak z fantazjami homoseksualnymi. Pierwsze doświadczenia z płcią przeciwną zdobył mając 5 lat. W闚czas razem z jakąś dziewczynką rozebrali się i oglądali swoje tajemnicze miejsca. W wieku 7 lat, gdy uczęszczał do szkoły tańca, znacznie bardziej interesowało go zaglądanie dziewczętom pod sp鏚nice niż nauka krok闚. Mając osiem, opiekował się c鏎eczką sąsiadki. Rozebrał dziecko i przyglądał się jej pochwie. Od tej pory te części ciała obsesyjnie interesowały Roberta. Bardzo często zastanawiał się, co m鏬łby odkryć wewnątrz tych otwor闚. Można tym wytłumaczyć jego praktyki z odkrywaniem zawartości i możliwości swojego odbytu. Dla osoby, kt鏎a nigdy nie znała swoich rodzic闚, nigdy nie miała styczności ze swoją prawdziwą matką, odkrycie tej tajemnicy mogło mieć ogromne znaczenie. Robertowi odbyt kojarzył z czymś brudnym, czymś, co służy do wydalania nieczystości. Ta fascynacja wpłynęła na całe jego życie. Było ono "brudne" i "cuchnące" tak jak to, co było wydalane przez odbyt. Tłumaczy to także ogromne zainteresowanie owymi "brudnymi" częściami ciała w dorosłym życiu Roberta Blacka.
Dom poprawczy
Margaret Tulip zmarła w 1958 roku. Była to najgorsza rzecz, jaka mogła spotkać Roberta. W wieku 11 lat ponownie stracił matkę. Mimo że znalazła się para, kt鏎a chciała się nim zaopiekować, skierowano go do domu dziecka niedaleko Falkirk. To właśnie tam wciąż rosnące zainteresowanie pochwą pchnęło chłopca do pierwszej zbrodni. Fascynacja tajemnicą narodzin, tym co może nosić w sobie pochwa, została rozbudzona po stracie przybranej matki. W wieku 12 lat Robert dokonał pierwszej nieudanej pr鏏y gwałtu. Tak wspomina tamto wydarzenie:

"Razem z dwoma innymi chłopcami zaprowadziliśmy pewna dziewczynę na pole. Tam zdjęliśmy jej majtki, podciągnęliśmy sp鏚nicę i pr鏏owaliśmy włożyć penisa do pochwy."

Gdy im się to nie udawało, zadowolili się samym dotykaniem intymnych części ciała dziewczyny. Kiedy Wyre spytał Blacka, czy działo się to za jej zgodą , odparł:

"Zmusiłem ją do tego, wiesz jak."

Po tym incydencie postanowiono przenieść młodzieńca do innego zakładu, znacznie lepiej pilnowanego, w kt鏎ym przebywali sami chłopcy. Robert wylądował w Red House, w Musselburgh. Przebywał tutaj jako brutal i potencjalny gwałciciel. Wszystko wokł niego się zmieniło. Przez rok, może dwa był wykorzystywany seksualnie przez pracownika zakładu. Gdy jakiś wychowanek opuszczał zakład, musiał znaleźć kolejną osobę, kt鏎a zaspokajałaby pedofila. Właśnie tak zarekomendowano Roberta Blacka. Oto jak wspomina tamte wydarzenia podczas rozmowy z Ray'em Wyre'm:

"Wsadził mi swojego penisa do ust, potem go dotykał... Raz pr鏏ował odbyć ze mną stosunek, jednak nie m鏬ł osiągnąć erekcji."

Robert jeszcze zanim trafił do tego zakładu, utożsamiał seks z dominacją i podporządkowaniem. Teraz to przekonanie tylko uległo wzmocnieniu. Sam będąc ofiarą przekonał się, co czuje ofiara i agresor. Doszedł do wniosku, że powinien zaspokajać swoje potrzeby, nie zważając na uczucia osoby wykorzystywanej.
W tym samym czasie rozpoczął naukę w szkole średniej. Był dobrym uczniem, choć najbardziej pochłaniało go uprawianie sport闚, zwłaszcza football amerykański, pływanie i atletyka. Zainteresowanie pływaniem rozwijał r闚nież pźniej. W wieku 20 lat pracował jako ratownik na basenie. Dzięki wykonywanemu zajęciu zaspokajał swoje pedofilskie skłonności.
Będąc wychowankiem zakładu Red House, często bywał w niedalekim Portobello. Znajdowały się tam dwa duże baseny, na kt鏎ych doskonalił swoje umiejętności pływackie.
Tam też, po 20 latach, mała dziewczynka, Caroline Hogg, została uprowadzona, a pźniej zamordowana. Dom Caroline znajdował się niedaleko obu basen闚.
Pierwsza praca
W lecie 1962 roku dzięki pomocy lokalnych władz Robert dostał pracę chłopca na posyłki. Opuścił zakład Red House. Miał wtedy 15 lat. Wynajął pok鎩 w Greenock, na obrzeżach Glasgow. Przyznaje się, ze w tym czasie molestował około 30-40 dziewczynek. Oto co powiedział na ten temat Ray'owi Wyre'owi:

"Czasem spotykałem dziewczynki w mieszkaniach, do kt鏎ych miałem coś dostarczyć. Siadałem, rozmawiałem z nimi kilka minut. Potem zaczynałem je dotykać. Czasami się udawało, czasami nie."

Żadne tego typu zachowanie nie zostało oficjalnie zgłoszone aż do momentu pr鏏y gwałtu, a nawet morderstwa pewnej dziewczyny. Robert miał wtedy 17 lat. Ta dziewczyna byłą od niego siedem lat starsza. Poznał ją w parku. Zapytał, czy nie chciałaby zobaczyć z nim kilku kotk闚. Dziewczyna zgodziła się. Zaprowadził ją do opustoszałego budynku.

"Wprowadziłem ją do środka, przewr鏂iłem i zacisnąłem ręce na jej gardle. Chyba ją troszkę przydusiłem, była nieprzytomna. Gdy się uspokoiła, zdjąłem jej majtki, rozwarłem nogi. Jej pochwa była teraz rozwarta. Wsadziłem w nią palec." (Robert Black)

Gdy dziewczyna leżała na ziemi, Robert masturbował się nad nią. Wcale nie przeszkadzało mu to, że jest nieprzytomna. Wręcz przeciwnie. Kiedy skończył, zostawił ją w budynku.. Nie zastanawiał się, czy dziewczyna jest martwa. Żyła jednak i zdołała dotrzeć do ludzi. Znaleziono ją potem na ulicy krwawiącą, płaczącą i pełną wstydu.
Sprawa trafiła do sądu. Werdykt był zdumiewający. Robert został tylko upomniany. Psychiatrzy orzekli, że ten czyn jako pierwszy i jedyny, nie ma najmniejszego wpływu na zdrowie psychiczne podejrzanego. Niedługo potem Robert zn闚 spr鏏ował zgwałcić kolejną dziewczynę. Jedna z jego ofiar zmarła na skutek doznanych obrażeń. Molestował też kolejne dziewczęta. Bezkarnie.
Inne służby uznały wspomnianą pr鏏ę morderstwa za coś znacznie groźniejszego niż wskazywałby raport psychiatr闚. Robert został przeniesiony do Grangemouth, gdzie miał zacząć nowe życie. Dostał pracę na budowie. W tym mieście poznał swoją pierwszą i jedyną prawdziwą dziewczynę, Pamelę Hodgson. Bardzo zaangażował się w ten związek. Nawet po latach pamiętał, jak wielkim wstrząsem dla niego był list od Pameli, w kt鏎ym poinformowała go o końcu ich znajomości. Prawdopodobnie Pamela usłyszała plotki o Robercie i jego dziwnych praktykach seksualnych. Jednak bardziej prawdopodobne wydaje się to, że sama zaczęła ich doświadczać. Gdy w 1992 roku Robert stanął przed sądem oskarżony o morderstwo trzech małych dziewczynek, zeznając starał się oczyścić Pamelę z jakichkolwiek podejrzeń.

"Powiedzcie Pameli, że to nie jej wina. Ona nie ma z tym nic wsp鏊nego."

W ten spos鏏 Robert dawał do zrozumienia, jak bardzo zdruzgotało go rozstanie z Pamelą, a w konsekwencji �zmusiło� do morderstw.
Musiał opuścić Grangemouth, mimo że dzięki związkowi z Pamelą nie molestował żadnych dziewczynek � tak przynajmniej twierdzi on sam. Jednak jego fascynacja małymi dziewczynkami i ich pochwami była zbyt silna, aby w og鏊e zaprzestał swoich praktyk. W 1966 roku kolejną ofiarą Roberta padła 9-letnia wnuczka właścicieli domu, w kt鏎ym mężczyzna wynajmował pok鎩. Wszystko potoczyło się według znanego schematu � rozmowa, bliski kontakt, a w końcu Robert wsadził palce w pochwę dziewczynki. Jej rodzice dowiedzieli się o wszystkim, jednak nie wezwali policji. Uznali, że dziewczynka przeszła zbyt wiele. Robert musiał za to opuścić mieszkanie.
Sława
W małych miasteczkach plotki szybko się roznoszą, toteż Robert stracił pracę. Wr鏂ił do Kinlochleven - miejsca, w kt鏎ym się wychowywał. Wynajął pok鎩 u państwa, kt鏎zy mieli 7-letnią c鏎kę. Wszystko potoczyło się tak samo. Po pewnym czasie sprośne zachowanie mężczyzny wyszło na światło dzienne. Teraz nie miał już tyle szczęścia co w Grangemouth. Rodzice dziewczynki wezwali policję. W 1967 roku Robert Blackzostał skazany na rok pobytu w zakładzie poprawczym w Polmont, niedaleko Grangemouth.
Kiedy opuścił ten zakład, był już dość znany policji w Szkocji. Postanowił wyruszyć na południe - do Londynu. Tam unikał jakichkolwiek zachowań niezgodnych z prawem, jednak jego obsesja na punkcie młodych dziewcząt wciąż rosła, karmiona dodatkowo pismami pornograficznymi. W latach siedemdziesiątych odkrył wiele trudno dostępnych tytuł闚. Większość z nich pochodziła z Amsterdamu, gdzie prawo było dość łagodne. Gdy 20 lat pźniej policja przeszukała pok鎩 Roberta, znaleziono setki magazyn闚 zawierających gł闚nie pornografię dziecięcą oraz kilka taśm z filmami porno. Gdy Ray Wyre spytał go, co myśli o wieku tych dziewcząt, odparł:

"Ktoś kiedyś powiedział mi bardzo mądrą rzecz. To moje motto - gdy są wystarczająco duże, są wystarczająco dorosłe."

Zaraz po przybyciu do Londynu Robert mieszkał w najtańszych hotelach. Zajmował się wszystkim, co przynosiło mu jakikolwiek doch鏚. Jego ulubionym zajęciem była praca na basenie. Uwielbiał przyglądać się małym pływającym dziewczynkom. W nocy włamywał się na teren basenu i pływał. Często w tym samym czasie wsadzał sobie w odbyt kij od szczotki. Na basenie nie popracował jednak długo � pewna dziewczyna oskarżyła go o pr鏏ę molestowania. Do skazania nie doszło, skończyło się wypowiedzeniem.
Robert, gdy nie pracował, uwielbiał grać w rzutki, co szło mu wcale nieźle. Większość pieniędzy wydawał w barach, nie na alkohol, lecz na rżne gry, czasem wykonywał też jakieś słabo płatne prace. Mimo częstego przebywania wśr鏚 ludzi nikogo nie poznał, był samotnikiem. Oto jak wspomina go właściciel pewnego baru, Michael Collier:

"Prze cały ten czas często bywał w moim barze, jednak nigdy nie nazwałbym go kolegą. Często grał w rzutki lub stał przy automatach do gry. Był dziwnym typem, często jego zachowanie irytowało innych gości, zwłaszcza kobiety. Nigdy nie m闚ił o sobie, o swoich zainteresowaniach, nigdy nie przyłączał się do żadnej rozmowy."

Były mistrz świata w rzutkach Eric Bristow poznał Roberta na jakimś amatorskim turnieju:

"Robert był samotnikiem. Nigdy nie widziano go w towarzystwie kobiety. Nie był tego typu facetem. On po prostu regularnie przychodził do baru i grał w rzutki."

Eddiego i Kathy Rayson poznał w pubie, w Stamford Hill w 1972 roku. Zaczęli z nim rozmowę, podczas kt鏎ej Robert przyznał, że szuka miejsca do mieszkania. Państwo Rayson mieli wolny pok鎩 na poddaszu i postanowili udostępnić go nowemu znajomemu. Eddie na początku nie był tym pomysłem zachwycony, ale Kathy uznała Roberta za "dużego mięczaka", a więc kogoś zupełnie nieszkodliwego, komu można pom鏂. Wkr鏒ce cała rodzina Rayson闚 polubiła Roberta. Zawsze płacił czynsz w terminie, wsp鏊nie jadali obiady. Były też okresy, gdy widywali się rzadko. Robert traktował Eddiego jak kogoś w rodzaju ojca, chociaż nigdy nie rozmawiał z nim na temat swojej przeszłości ani nie opowiadał o sobie., Syn państwa Rayson, Paul, tak wspomina Roberta:

"Był trochę dziwny. Gdy dorastaliśmy, przezywaliśmy go "śmierdzący Bob". Ale jako lokator był idealny. W zasadzie był kimś więcej niż tylko lokatorem, ale przyjacielem bym go nie nazwał. Nie był typem osoby, z kt鏎ą chce się być blisko.�

Robert pasjonował się fotografowaniem i czasem nazywano go David Bailey. Jedną z jego ulubionych rozrywek były spacery na plażę lub plac zabaw, gdzie bawiły się gromady dzieci. Nagrywał je na wideo lub robił im zdjęcia.
W 1976 roku Robert podjął pracę kierowcy w firmie PDS. Miał dostarczać przesyłki na terenie Anglii i Szkocji. Była to dla niego wymarzona praca. Jako człowiek nie radzący sobie w życiu, samotnik, doskonale czuł się za kierownicą. Pracował tam przez następne 10 lat. Zwolniono go, ponieważ Robert często powodował drobne stłuczki i firma wydawała znaczne kwoty na ubezpieczenia. Po pewnym czasie firmę kupili dwaj dawni pracownicy i Robert zn闚 został zatrudniony. Był bardzo dobrym i lubianym pracownikiem. Często brał długie trasy za koleg闚, kt鏎zy woleli ten czas spędzać ze swoimi rodzinami. W czasie tych służbowych podrży Robert często robił sobie przerwę, aby odwiedzić Paula i jego rodzinę.
W bagażniku samochodu woził rżne dziwne rzeczy, kt鏎e służyły mu do masturbacji. Wkładał je sobie w odbyt fantazjując o małych dziewczynkach. Często w nocy przebierał się w dziewczęcy kostium kąpielowy, co r闚nież kończyło się masturbacją. Podczas rozmowy z Wyre'm Robert wspomina pewną 7-letnią dziewczynkę. Zabił ją kilkanaście lat wcześniej. Często wracał do miejsca, w kt鏎ym ją zostawił. W końcu fantazje nie wystarczały. Pierwsze morderstwo nigdy w pełni nie zaspokaja, zawsze trzeba zrobić to drugi, trzeci i następny raz.
Przypadek Roberta Blacka to kolejny, klasyczny efekt zaniedbań z okresu dzieciństwa. Nigdy nie miał ojca, w bardzo młodym wieku stracił najpierw matkę rodzoną, potem przybraną. Czuł się odrzucony, niekochany. Ciągle zmieniał miejsce zamieszkania. Wszystko to tłumaczy jego pźniejsze zachowania i fascynacje.
Morderstwa
Było gorące lipcowe popołudnie 1982 roku. 11-letnia Susan Maxwell prosiła swoją matkę Liz, by pozwoliła jej pojechać rowerem na boisko do tenisa. Miała się tam bawić z przyjaciłką Alison Raeburn. Liz obawiała się dużego ruchu ulicznego, dlatego zamiast jazdy rowerem pozwoliła c鏎ce p鎩ść pieszo. Susan jeszcze nigdzie nie była sama. Państwo Maxwell mieszkali w Coldstream, małej angielskiej wiosce tuż przy granicy ze Szkocją. Boisko do tenisa znajdowało się po stronie angielskiej, około 2 mil od domu Susan. Wszyscy w okolicy znali się przynajmniej z widzenia, zwracali uwagę na obcych i małe dzieci.

Gdy minęły cztery godziny odkąd Susan wyszła z domu, Liz zdecydowała się wyjść na spotkanie c鏎ce. Pomyślała, że po grze w tenisa Susan będzie bardzo zmęczona i przyda się jej pomoc. Jednak nigdzie nie było śladu dziewczynki. Liz zadzwoniła do matki Alison, jednak jej c鏎ka rozstała się z koleżanką w drodze do domu. Po pewnym czasie pan Fordyce, ojciec Susan, powiadomił policję o zniknięciu c鏎ki.
Funkcjonariusze szybko zebrali pierwsze informacje. Dużo ludzi widziało Susan tego popołudnia. Byli to zar闚no znajomi, jak i obcy, kt鏎zy pamiętali małą dziewczynkę ubraną na żłto, z rakietą tenisową w ręku. Ostatni raz widziano ją na mostku, jakiś jard od granicy. Przechodziła tamtędy z kilkoma osobami, jedna nikt nie wie, co się z nią stało pźniej. Nikt nie zauważył momentu jej zniknięcia.
Trzeciego dnia po zniknięcia Susan policjanci zaczęli przeszukiwać okolicę. Do pomocy zgłosiło się ponad 2/3 mieszkańc闚 Coldstream. Jednak nie znaleziono żadnego śladu. Rodzice dziewczynki ciągle prosili o pomoc w okolicznych mediach. Po około dw鏂h tygodniach, 13 sierpnia Liz i Fordyce wystąpili w audycji radiowej. Apelowali o jakiekolwiek informacje na temat zaginionej c鏎ki. Gdy wr鏂ili do domu, czekający policjanci poinformowali ich o znalezieniu małej dziewczynki. Dokładniej - o znalezieniu ciała małej dziewczynki.
Człowiekiem, kt鏎y trafił na zwłoki Susan, był Arthur Meadows. Leżały w rowie, obok parkingu przy drodze A 518 prowadzącej do Loxley, 250 mil od miejsca zniknięcia Susan. Rodzice dziewczynki chcieli zobaczyć ciało, lecz policjanci nie zgodzili się na to. Ostatnie dwa tygodnie były bardzo upalne, więc zwłoki szybko uległo rozkładowi. Zidentyfikowano je tylko na podstawie uzębienia. Patolodzy sądowi nie byli w stanie określić przyczyny zgonu. Jedyną wskaz闚ką były zdjęte majteczki Susan � sugerowały .morderstwo na tle seksualnym, jednak nigdy nie było to oficjalnie stwierdzone. Skoncentrowano się na odnalezieniu mordercy. Jeszcze raz przesłuchano osoby, kt鏎e widziały dziewczynki podczas jej pierwszej i ostatniej pieszej wycieczki. Wszędzie rozwieszano zdjęcia Susan, rozmawianoz ludźmii mieszkającymi niedaleko miejsca odnalezienia zwłok. Zebrano zeznania kierowc闚 z okolicznych firm transportowych i wydawało się, że trafiono na jakiś trop. Niejaki Mark Ball przypomniał sobie, że widział małą dziewczynkę podobną do Susan. Siedziała w brązowym samochodzie marki Triumph 2000. Zeznania Marka odrzucono jednak po bezowocnym przesłuchaniu 19 tysięcy kierowc闚 takich samochod闚.
Po upływie roku śledztwo było bliskie zamknięcia z powodu braku jakichkolwiek ślad闚. Policja znalazła się w ślepej uliczce. Dopiero kolejne morderstwo rzuciło nieco światła na sprawę Susan Maxwell...

8 lipca 1983 roku, Portobello. Ten dzień przyni鏀ł mn鏀two wrażeń 5-letniej Caroline Hogg. Była na przyjęciu urodzinowym u swojej przyjaciłki i odwiedziła ją babcia. Po domowym obiedzie, dziewczynka i jej mama Annete odprowadziły babcię na przystanek autobusowy. Wr鏂iły do domu około si鏚mej wieczorem. Caroline uprosiła jeszcze matkę, by pozwoliła jej pobawić się na pobliskim placu zabaw. Annette zgodziła się na kilka minut zabawy. W Portobello, podobnie jak w Coldstream, wszyscy wszystkich znali, więc małej nie mogło przytrafić się nic złego, poza tym już niejednokrotnie przebywała na dworze letnimi wieczorami. C鏎ka wiedziała, że nie wolno jej rozmawiać z obcymi ludźmi ani wchodzić do parku i do wesołego miasteczka.
O 19:15 Annette wysłała syna, Stuarta, by przyprowadził nieco spźnioną Caroline. Jednak Stuart nigdzie nie znalazł siostry. Wtedy na poszukiwania wyruszyła cała rodzina, r闚nież bez rezultatu. Zawiadomiono policję. Okazało się, że wiele os鏏 widziało Caroline, niekt鏎zy nawet w towarzystwie jakiegoś mężczyzny, kt鏎y podobno obserwował dziewczynkę na placu zabaw. Widziano ich pźniej w wesołym miasteczku, kt鏎e opuścili trzymając się za ręce. Nikt nie wiedział, gdzie pojechali potem. Tak jak rok wcześniej, policja szybko zorganizowała poszukiwania. Ponad 600 os鏏 przeczesywało okolicę, po tygodniu ich liczba wzrosła do 2 tysięcy. Były to największe poszukiwania, jakie kiedykolwiek miały miejsce w Szkocji. Nie przyniosły jednak spodziewanego efektu. Państwo Hogg wystąpili więc w telewizji. John Hogg błagał porywacza, by oddał mu c鏎kę. Annette płakała.

cd->

mariksha 15-06-2008 05:45 PM

Ciało dziewczynki znaleziono 18 lipca. Tak samo jak Susan, Caroline została wywieziona wiele mil na południe. Leżało niedaleko parkingu przy drodze A 444, prowadzącej z Northampton do Coventry, około 300 mil od miejsca, w kt鏎ym ostatni raz widziano dziewczynkę żywą i 24 mile od miejsca, w kt鏎ym znaleziono ciało Susan. Tak jak poprzednio, nie ustalono przyczyny śmierci z powodu upał闚, kt鏎e bardzo przyspieszyły rozkład zwłok. Ciało zidentyfikowano po chustce na włosach i medalioniku. Tym razem motyw zbrodni odkryto od razu: Caroline była kompletnie naga.
Ze względu na podobieństwo obu zbrodni, w śledztwie wzięli udział policjanci z czterech okręg闚. Przy sprawie morderstwa Caroline Hogg po raz pierwszy posługiwano się komputerami � gromadzono w nich wszystkie notatki i akta Dokumenty dotyczące morderstwa Susan pozostały na papierze. Szukano seryjnego mordercy. Robert Black zyskał przydomek - 'rozpruwacz z Yorkshire'.
Przesłuchiwano świadk闚 z Portobello, ustalano numery rejestracyjne wszystkich pojazd闚 podrżujących trasą A 444. Lokalne władze poproszono o nadsyłanie list podejrzanych os鏏. Domy ludzi przebywających nocą w okolicach parku i wesołego miasteczka gruntownie przeszukano. W końcu udało się znaleźć ważnych świadk闚. Państwo Flynn widzieli pewnego podejrzanego mężczyznę siedzącego z małą dziewczynką w błękitnym Fordzie Cortina. Przesłuchano 20 tysięcy kierowc闚 posiadających takie samoch鏚, ale niczego nie znaleziono.
Na początku 1984 roku policja była zn闚 w martwym punkcie. Zebrano ogromne ilości informacji, jednak żadna z nich nie pomogła w odnalezieniu sprawcy tych zagadkowych morderstw.
Minęły 3 lata. 26 marca 1986 roku 10-letnia Sarah Harper stała się kolejną ofiarą 'rozpruwacza z Yorkshire'. Sarah mieszkała w Morley, miejscowości położonej bardziej na południu niż rodzinne strony dw鏂h poprzednich ofiar. Około godziny dwudziestej, Jacki, matka Sary, poprosiła ją, by kupiła bochenek chleba w sklepie na rogu ulicy, niedaleko domu państwa Harper. Sprzedawca doskonale pamięta, że Sarah kupowała u niego chleb i kilka innych rzeczy. Wyszła ze sklepu około 20:05. Dwie dziewczynki dostrzegły, jak alejką na skr鏒y wraca do domu. Więcej jej nie widziano.
Jacki zaczynała się niepokoić. Sary nie było już blisko 20 minut. Pomyślała, że c鏎ka zatrzymała się gdzieś po drodze i posłała po nią drugą c鏎kę, Claire. Jednak Claire nie znalazła siostry. Około 21 zawiadomiono policję. Rozpoczęto trwające kilka tygodni poszukiwania.

19 kwietnia David Moult spacerował z psem nad rzeką Trent w Nottingham.

"Zobaczyłem, że w rzece coś płynie. Myślałem, że to jakiś śmieć, jednak gdy przyjrzałem się lepiej zobaczyłem ciało."

David przyciągnął zwłoki do brzegu i zawiadomił policję. Lekarze sądowi ustalili, że to zwłoki Sary Harper oraz że dziewczynka żyła, gdy wrzucano ją do rzeki. Podczas badania odkryto ślady strasznego okrucieństwa - pochwa i odbyt zostały bardzo brutalnie spenetrowane.
Ciało Sary zidentyfikował Terry Harper, ojciec dziewczynki, były mąż Jackie.

"To było gorsze niż się spodziewałem."

Hector Clark, oficer odpowiedzialny za śledztwo w tej sprawie, początkowo nie brał pod uwagę związku z poprzednimi morderstwami. Pozornie zbyt mocno się rżniły. Susan i Caroline zostały uprowadzone w gorące lipcowe dni, miały na sobie lekkie ubrania. Sarah natomiast zniknęła w marcu, ubrana w zimowy skafander. Miasteczka Coldstream i Portobello są położone przy drogach przejazdowych. W tego typu miejscowościach często się bywa, przejeżdżając przez nie. Natomiast Morley to zupełnie inny typ miasteczka. Wszystko to sugerowało, że morderstwo popełnił ktoś inny, mieszkający w pobliżu i znający okolicę.
Jednak z drugiej strony trudno pominąć podobieństwa. Ofiarami były małe dziewczynki, uprowadzone i wykorzystane seksualnie. Ciała znaleziono w tej samej okolicy. Sarah przed śmiercią cierpiała bardziej niż poprzednie dziewczynki. Seryjni mordercy, kt鏎zy zabijają, by zaspokoić swoje pragnienia seksualne, przeważnie z każdą kolejną zbrodnią stają się coraz bardziej okrutni. Potrzeba nowych doznań wiąże się ze zwiększoną brutalnością.
Policja dysponowała wielką komputerową bazą danych - HOLMES. Znajdowało się w niej wszystko, co było potrzebne do sprawnego przeprowadzenia śledztwa - nazwiska podejrzanych, numery rejestracyjne ich pojazd闚, adresy itp. . Dzięki temu łatwiej było je por闚nać i sprawdzić. Zaawansowana technika nie pomogła jednak w ustaleniu nowych fakt闚.
Osiem miesięcy po morderstwie Sary zdecydowano się połączyć wszystkie trzy sprawy w jedną. Było to zadanie bardzo czasochłonne. Akta ze sprawy Maxwell liczyły ok. 500 tysięcy odręcznie sporządzonych notatek i nigdy nie były komputerowo archiwizowane. Cały proces trwał 3 lata. W 1990 roku wszystko znajdowało się już w komputerowej bazie danych, gotowe do wykorzystania. Najlepsza okazją ku temu byłby jednak kolejny atak mordercy. Policjanci chcieli złapać zbrodniarza przy pr鏏ie uprowadzenia kolejnej dziewczynki � zanim wyrządzi jej krzywdę.
Porwanie i wyrok
14 lipca 1990 roku w miejscowości Stow zniknęła następna ofiara. Sześcioletnia Mandy Wilson wyszła z domu do koleżanki. Gdy szła ulicą, David Herkes, jeden z jej sąsiad闚, kosząc trawnik, zauważył, że obok dziewczynki zatrzymuje się samoch鏚, a drzwi od strony pasażera otwierają się.

"Zdążyłem zauważyć, jak stała z jakimś mężczyzną. Następnie mężczyzna poruszał się tak jakby chciał coś wepchnąć do auta. Wsiadł do samochodu i szybko zawr鏂ił w stronę Edynburga."

David zapamiętał numery rejestracyjne auta i szybko zawiadomił policję. Po chwili przyjechały radiowozy. Funkcjonariusze przez kr鏒kofal闚ki podali dokładny opis poszukiwanego samochodu.

"Stałem i rozmawiałem z policjantem i ojcem dziewczynki. Opisywałem całe zdarzenie. Nagle zobaczyłem ten samoch鏚. Policjant wybiegł na drogę, aby go zatrzymać. Kierowca wykonał gwałtowny skręt zanim stanął." - wspomina David.

Oficerowie zatrzymali kierowcę, kt鏎y przedstawił się jako Robert Black. Oto jak wspomina tamten moment pan Wilson, ojciec Mandy:

"Krzyczałem do Blacka: 'To moja c鏎ka, co jej zrobiłeś, ty draniu!'. Ale on wcale nie reagował, nie wywarło to na nim żadnego wrażenia. M鏬łbym go wtedy udusić, ale nie to wtedy mnie interesowało najbardziej. Gdzie moja c鏎ka, gdzie ona jest? Czy jest żywa, czy może już martwa? Podbiegłem do samochodu, za siedzeniem w stercie szmat wyczułem ciało. Nie potrafię opisać tego co czułem, gdy rozwijałem te szmaty. Zobaczyłem jej czerwoną twarz. Była rozgrzana i brakowało jej powietrza. Była bardzo przerażona. Nie mogła nic powiedzieć nawet, gdy zerwałem jej taśmę zakrywającą usta."

Zanim Robert zaczął dobierać się do niej, związał Mandy, zakleił jej usta taśmą i zawinął w szmaty.

"Zdjąłem jej majtki i zacząłem się przyglądać. Wyobraziłem sobie, że zanurzym palce w jej pochwie. Kiedy dojechalibyśmy do Galashiels, prawdopodobnie rozebrałbym ją od pasa w dł. Rozwiązałbym ją i zdjął plaster z ust. Gdyby zaczęła krzyczeć, uciszyłbym ją z powrotem." (Robert Black)

"Wkładałby jej rżne rzeczy do pochwy, by przekonać się jak jest duża. Wkładałby też palce i penisa. Kiedy powiedziałem, by podał przykład jakiegoś przedmiotu, kt鏎y włożyłby do pochwy, wskazał na pi鏎o, kt鏎ym spisywałem jego zeznanie." (Wyre)

Gdy Wyre spytał Roberta jak m鏬łby zrobić coś tak okropnego tej małej dziewczynce, przy jednoczesnej deklaracji, że kocha dzieci, Robert odpowiedział:

"Wcale o niej nie myślałem. Wiesz, nie zastanawiałem się, co ona musi przeżywać. Jeśli by umarła, byłby to czysty przypadek."

Sytuacja, w kt鏎ej mała dziewczynka staje się tylko przedmiotem, często ma miejsce w przypadku seryjnych morderc闚. Robertowi nie chodziło o sadyzm, o przyjemność czerpaną z zadawania cierpienia innym. Dla niego dziecko było zabawką, przedmiotem eksperyment闚. Właśnie to sprawiało, że mężczyzna nie zważał na sprzeciw ofiary lub jego brak.
Robert przyznał się oficerom, kt鏎zy wieźli go do Selkirk, że uprowadzenia były spowodowane rządzą krwi.

"Zawsze lubiłem małe dziewczynki. Nawet jako dziecko." (R. Black)

Powiedział też, że chciał spędzić z nią trochę czasu, może w Blackpool. Potem puściłby ją wolno.

Proces rozpoczął się 10 sierpnia 1990 roku. Robert Black m鏬ł przyznać się do winy, aby złagodzić wymiar kary. Oskarżenie musiało udowodnić, że dziewczynka przetrzymywana w tych warunkach umarłaby w przeciągu godziny. W opinii lekarzy oskarżony jest i będzie niebezpieczeństwem dla dzieci.
Zadaniem obrony było maksymalne złagodzenie kary. W mowie końcowej adwokat Roberta, Herbert Kerrigan, podkreślił, że Black interesował się małymi dziewczynkami, jednak nigdy wcześniej żadnej z nich nie zaatakował. Zrobił to po raz pierwszy. Chciał tylko spędzić z Mandy trochę czasu. Nie miał zamiaru robić jej krzywdy, a już na pewno nie chciał jej zabić. Ponadto Robert doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest zagrożeniem. Chciał wziąć udział w jakimś programie, kt鏎y pom鏬łby mu uporać się ze swoimi skłonnościami.
Sąd odrzucił argumenty obrony . Uznał, że wszystko było dokładne zaplanowane. Nie była to więc tylko żądza krwi. Robert Black został skazany na dożywocie. Jakiekolwiek odwołania i wnioski o wcześniejsze zwolnienie nie będą przyjmowane dop鏦i nie będzie pewności co do tego, że nie jest już niebezpieczny.
Wciąż podejrzany
Po uprowadzeniu Mandy Smith, Robert Black stał się pierwszym podejrzanym w poprzednich sprawach. Oto jak wspomina pierwsze spotkanie z Robertem Hector Clark, funkcjonariusz prowadzący śledztwo:

"Powoli podni鏀ł na mnie wzrok. Instynktownie poczułem, że to ten facet. Od samego początku byłem tego pewien. Wszystko mi o tym m闚iło, nawet jego zapach. Poza tym że był łysy, wyglądał dokładnie tak jak go sobie wyobrażałem." (Hector Clark)

Jednak przeczucia i instynkt nie wystarczają, by schwytać mordercę. Policjanci spędzają bardzo dużo czasu na analizowaniu zachowań morderc闚. Po pewnym czasie dochodzą do wniosku, że znają już potencjalnego mordercę, wiedzą jak się zachowuje. Wiedzą także jak będzie wyglądał. George Oldfield, szef grupy zajmującej się sprawą �rozpruwacza z Yorkshire� często m闚ił, że gdyby znalazł się w pokoju pełnym os鏏, wśr鏚 kt鏎ych byłby morderca, rozpoznałby go bez problemu. Jednak okazuje się, że nie jest to takie proste. Inny morderca, Peter Sutcliffe był przesłuchiwany dziewięć razy w czasie śledztwa trwającego pięć lat. Nikt go instynktownie nie rozpoznał.
Detektywi postanowili porozmawiać z Robertem. Rozpoczął już odsiadywanie dożywotniego wyroku, więc była szansa, że zacznie m闚ić o innych przestępstwach. Mężczyzna bardzo poważnie potraktował te rozmowy. Opowiadał szczerze o tym, czego dokonał. Dokładnie opisał jedyny dłuższy i prawdziwy związek z kobietą, podzielił się r闚nież zainteresowaniem małymi dziewczynkami. Wspominał, że był molestowany jako dziecko, szczegłowo opisywał swoje dziwne przygody z masturbacją. Gdy funkcjonariusze pytali o jego pracę w przedsiębiorstwie transportowym, nie odpowiadał. Nie odpowiadał także na pytania dotyczące tego, co robił w dniu uprowadzenia Caroline Hogg. Kiedy tylko rozmowa schodziła na temat morderstw trzech małych dziewczynek, Robert Black po prostu milczał.
A policjanci musieli znaleźć niezbite dowody. Można to było zatem zrobić tylko w jeden spos鏏 - prześledzić ostatnie osiem lat życia Roberta Blacka. W przypadku innego człowieka byłoby to zadanie prawie niewykonalne. Jednak Black pracował w firmie transportowej. Wszystkie jego wyjazdy były dokładnie opisane. Sprawdzono więc dokładnie firmowe raporty i rejestry. Policjanci musieli ustalić, co skazany robił 30 lipca 1982 roku. Wtedy uprowadzono Susan Maxwell. W firmie Roberta okazało się, że wszelkie notatki dotyczące tras przejazd闚 kierowc闚 zostały zniszczone miesiąc wcześniej, bo taka była polityka firmy. Pozostały jednak dane dotyczące zarobk闚 pracownik闚. Właśnie dzięki temu ustalono, że miedzy 18 lipcem a 4 sierpnia Robert był w trasie Londyn � �miasteczko gdzieś w Szkocji�.
Z kwit闚 za paliwo wynikało, że Black przebywał w południowej części Coldstream tuż przed zniknięciem Susan, a zaraz potem opuścił miasteczko, kierując się na płnoc. Po powrocie do bazy mężczyzna wyjaśnił, że wracając do Londynu wybierał mniej uczęszczane drogi, m.in.. A50. Zwłoki Susan znaleziono w Staffordshire przy trasie A518, niedaleko drogi A50.
W podobny spos鏏 udowodniono Robertowi morderstwo Caroline Hogg. Zgodnie notatkami prowadzonymi przez firmę, 8 lipca 1982 roku Black miał dostarczyć przesyłkę do Piershill, miasteczka położonego niedaleko Portobello. Rachunki za paliwo wykazały, że tankował w okolicy, konkretnie w Belford. By dotrzeć do Piershill, musiał przejechać przez Portobello. Lekarze sądowi stwierdzili, że morderca przetrzymywał Caroline około 4 dni. Nie można jednoznacznie określić, kiedy dziewczynka zmarła. 12 lipca jej ciało znaleziono w okolicach miasteczka Bedworth, do kt鏎ego tego samego dnia Robert miał dostarczyć przesyłkę.
W podobny spos鏏 ustalono okoliczności porwania Sary Harper. 26 marca podejrzany dostarczył przesyłkę w okolicy miejsca, gdzie po raz ostatni widziano uprowadzoną dziewczynkę. Ponadto zatankował paliwo przy trasie A453 prowadzącej do Nottingham, a więc w miejscu odnalezienie zwłok. Znalezione w ten spos鏏 dowody były mocne, ale nie niepodważalne. Detektywi przeoczyli też pewne zdarzenie, kt鏎e mogłoby pom鏂 w skazaniu Roberta Blacka. 28 kwietnia 1988 roku 15-letnia Teresa Thornhill wracała z przyjacielem przez park. Gdy tylko chłopak poszedł w swoją stronę, obok Teresy zatrzymał się niebieski van. Wysiadł z niego mężczyzna. Zapytał dziewczynę, czy umie naprawiać silniki. Zaprzeczyła i poszła dalej. Po chwili mężczyzna złapał ją i siłą wepchnął do samochodu.

"Nigdy nie zapomnę jego owłosionych rąk, spoconych dłoni, śmierdzącej podkoszulki. Chwycił mnie bardzo mocno, nie mogłam się wyrwać. Zaczęłam wzywać pomocy. Szukałam czegoś, czym mogłabym go uderzyć. Nie było niczego w zasięgu ręki. W końcu uderzyłam go między nogi." (Teresa Thornhill)

Udało jej się zrzucić napastnikowi okulary. Zaczęła głośno krzyczeć. Na szczęście usłyszał to jej przyjaciel. Dziewczyna zaczęła się mocniej wyrywać, przybiegł jej kolega. Robert nie miał innego wyjścia jak puścić ofiarę i uciec.
Nikt nie połączył w闚czas ataku na Teresę z morderstwami małych dziewczynek. Podstawowa rżnicą był wiek ofiar. Teresa była prawie dorosłą kobietą, choć wyglądała na młodszą - była niska, miała dziecięcą figurę, nie nosiła makijażu. Nie wyglądała jak nastoletnie r闚ieśniczki. Gdyby wzięto to pod uwagę, detektywi skojarzyliby te przypadki, a Teresa stałaby się bardzo ważnym świadkiem - potrafiłaby opisać napastnika.
Pod koniec 1990 roku policja miała więc sporo poszlakowych dowod闚 przeciwko Robertowi, nie dysponowała jednak zeznaniami żadnego świadka, kt鏎e byłyby bardzo mocnym dowodem Skazany nadal do niczego się nie przyznawał. Postanowiono jednak przesłuchać go jeszcze raz, bardziej stanowczo. Jednak Robert przez trzy dni odmawiał jakichkolwiek zeznań, zgodnie z prawem, jakie mu przysługiwało. Szanse na wygranie procesu były nikłe, zebrane dowody musiały wystarczyć. W maju 1991 roku oficjalnie powiadomiono o wszystkim sąd, kt鏎y miał zadecydować, czy rozpocząć kolejny proces. W kwietniu 1992 roku Robert Black zeznawał przed sądem 10 razy.
Drugi wyrok
Postępowanie sądowe trwało ponad dwa lata. Adwokatom udostępniono wszystko, czym dysponowała prokuratura, czyli 22 tony akt. Było tam wiele nieścisłości. Morderstwa popełniano na terenie dw鏂h kraj闚, w kt鏎ych obowiązuje inne prawo karne. Prokuratura chciała traktować morderstwa jako dzieło seryjnego zab鎩cy, obrona obstawała przy oddzielnym rozpatrywaniu tych przypadk闚. Robert większość zbrodni popełnił na terenie Anglii, więc tam był sądzony. Proces rozpoczął się 13 kwietnia 1994 roku w Moot Hall w Newcastle. Gł闚ny oskarżyciel, John Milford, starał się udowodnić, że morderstwo Susan Maxwell, Caroline Hogg i Sary Harper oraz pr鏏a uprowadzenia Teresy Thornhill były dziełem tego samego człowieka - Roberta Blacka. Nie posiadała jednak niezbitego dowodu na potwierdzenie swojego założenia. Dowody, choć silne, były poszlakowe. Black znajdował się zawsze w tym samym miejscu i czasie, gdy uprowadzano dziewczynki. Był też w miejscach, w kt鏎ych znajdowano ich zwłoki. Wreszcie - odsiadywał wyrok za uprowadzenie dziewczynki w 1990 roku. Wszystkich te przypadkach charakteryzowały niemal identyczne okoliczności i właśnie na zbieżność bardzo obciążała Roberta.

Milford bardzo to podkreślał.

Wszystkie ofiary to młode dziewczynki.
Wszystkie ofiary miały na nogach tylko białe skarpetki.
Wszystkie uprowadzono w miejscach publicznych.
Susan i Caroline zniknęły w gorące lipcowe dni.
Wszystkie dziewczynki porwano przy pomocy samochodu. Susan i Sarah uprowadzono samochodami transportowymi.
Po porwaniu ofiary były przewożone na południe.
Wszystkie ciała nosiły oznaki molestowania seksualnego. Susan Maxwell była bez majtek, Caroline Hogg znaleziono całkowicie nagą. Sarę Harper potraktowano z największą brutalnością.
Żadna z dziewcząt nie miała złamań ani większych stłuczeń.
Susan i Sarah były rozebrane, następnie ubrane. Żadna ofiara nie miała but闚.
Napastnik nawet nie starał się ukryć zwłok.
Wszystkie ciała znaleziono w tej samej okolicy, na obszarze 26 mil, pomiędzy Nottinghamshire, Staffordshire i Leicestershire.

"Morderstwa te, pozornie tak rżne, cechuje bardzo dużo podobieństw. Można zatem śmiało stwierdzić, że popełniła je ta sama osoba. I tą osobą jest Robert Black. Twierdzę, że oskarżony porwał każdą z tych dziewczynek, wykorzystał seksualnie, wywi霩ł daleko od miejsca porwania i zamordował." (Milford)

Black przyznał się do uprowadzenia Mandy Wilson, prawie identycznego jak w przypadku trzech dziewczynek. Na tej podstawie został oskarżony o popełnienie trzech morderstw.
Zadanie oskarżycieli było zakończone. Teraz wszyscy zastanawiali się, jak Ronald Thwaites pokieruje obroną oskarżonego. Prokurator nie dysponował co prawda j niepodważalnym dowodem przeciwko Robertowi, ale oskarżony nie miał alibi, kt鏎e mogłoby pom鏂 obronie. Nie było też żadnego innego podejrzanego. Thwaites miał więc trudne zadanie. Nie zaprzeczał, że Robert Black był niebezpiecznym zboczeńcem, jednak to automatycznie nie czyniło go mordercą.
Thwaites uważał swojego klienta za kozła ofiarnego. Policja nie miała żadnego podejrzanego.
Bezowocne śledztwo trwało osiem lat. Gdy zatrzymano Roberta, cały sztab detektyw闚 zajął się analizowaniem jego życia, często interesując się sprawami, kt鏎e w og鏊e nie dotyczyły dochodzenia. Gdy w jego mieszkaniu znaleziono pornograficzne gazety, sędzia prowadzący sprawę uprowadzenia Mandy Wilson uznał Roberta za niebezpiecznego pedofila i skazał na dożywocie.

"Robert całe życie interesował się małymi dziewczynkami. Pźniej karmił swoje zainteresowania pornografią. Jest on odrażającym człowiekiem. Nie jestem tutaj, by zapewniać o przyjaźni do tego człowieka, jednak nie znaleziono żadnych dowod闚 łączących go z morderstwami dziewczynek. Wszystko to tylko teoria. Sprawy te ciągnęły się już na długo przed tym, zanim Robert został zatrzymany i przyznał się do porwania Mandy Wilson. Nie ma jakichkolwiek dowod闚 przeciwko Robertowi Blackowi." (Thwaites)

Istniało bardzo dużo poszlak łączących Roberta z morderstwami. Thwaites twierdził, że policja była na tyle pewna, że schwytała mordercę, że nie szukała innych podejrzanych. Robert Black nie m鏬ł przecież pamiętać szczegł闚 wydarzeń, kt鏎e miały miejsce kilkanaście lat temu. Obrona wciąż przekonywała, że morderca lub mordercy dziewczynek pozostają na wolności.
Obrona powołała na świadk闚 osoby, kt鏎e widziały ciemnoczerwone samochody w pobliżu miejsca uprowadzenia. Sharon Binnie zeznała, że widziała taki samoch鏚, m鏬ł to być Triumph 2000, o kt鏎ym wspominał Thomas Ball. Alan Day, Peter Armstrong, Joan Jones i jej mąż to potwierdzili. Michelle Robertson była wtedy małą dziewczynką, ale pamiętała dziwnego i śmierdzącego mężczyznę w niebieskim Fordzie Escortcie. Kevin Catherall i Ian Collins zeznali, że widzieli tego mężczyznę w czerwonym Fordzie. Te zeznania nic nie wniosły do sprawy. Żaden z widzianych mężczyzn nie zachowywał się w spos鏏 zwracający uwagę.

"Czy ktoś może udowodnić fakt, że molestowanie, kt鏎ego dokonywał czasami oskarżony przerodziło się w mordowanie? To nie staje się samoczynnie, automatycznie. Oskarżenie pokazało tę sprawę bez ujawnienia największej tajemnicy. Tajemnica ta to brak dowod闚 przeciwko Robertowi Blackowi." (Thwaites)

We wtorek, 17 maja, zakończono przesłuchania. Teraz ława przysięgłych miała wydać wyrok. Rankiem 19 maja wszystko było ustalone. Robert Black został uznany winnym wszystkich zarzucanych mu czyn闚. Sędzia wydał wyrok dożywotniego więzienia.
Gdy wyprowadzano Roberta z sali sądowej, odwr鏂ił się i powiedział "Dobra robota, chłopcy."

Proces kosztował około miliona funt闚. Robert Black będzie m鏬ł starać się o wcześniejsze zwolnienie w 2029 roku. Nigdy nie przyznał się do winy ani nie odpierał stawianych mu zarzut闚, ponieważ, jak twierdzi, nie m鏬łby tego zrobić.


crimelibrary.com

mariksha 15-06-2008 05:48 PM

[text] Chase Richard wampir
 
Narodziny wampira
Richard Trenton Chase urodził się 23 maja 1950 roku w Sacramento. Już jako mały chłopiec lubił ogień i maltretowanie zwierząt. Jego rodzina nie należała do najszczęśliwszych. On i o cztery lata młodsza siostra ciągle byli zastraszeni przez dominującego ojca. W domu niemal codziennie wybuchały kł鏒nie. Zanim Richard skończył 10 lat, zabił swojego kota. Potem coraz częściej uśmiercał kolejne zwierzęta. Jako nastolatek dużo pił. Często miał z tego powodu kłopoty, ale nie wyglądał na człowieka, kt鏎y się tym przejmuje.

Jako nastolatek spotykał się z kilkoma dziewczętami. Jedna z nich twierdziła, że Rick nie był zdolny do odbycia stosunku. Nie m鏬ł utrzymać erekcji. W wieku 18 lat udał się z tym problemem do lekarza - psychiatry. Dowiedział się, że bardzo częstym powodem impotencji jest hamowanie gniewu lub ukryta choroba psychiczna.

Po wyprowadzeniu się z domu chłopak mieszkał z dużą liczbą często zmieniających się wspłlokator闚. Wszyscy wspominali trudny styl bycia Richarda i jego uzależnienie od silnych narkotyk闚. Nawet nieliczni przyjaciele uważali go za dziwaka. Pewnego razu zabił deskami drzwi do swojej sypialni, ponieważ stwierdził, że ludzie nie respektują jego prawa do prywatności. Był bardzo pochłonięty wynajdywaniem wszystkiego, co świadczyłoby o jego nienormalności. Utrzymywał, że jego serce często się zatrzymuje, kości wychodzą z tyłu głowy, a żołądek szwankuje. Zaowocowało to kolejną wizytą u psychiatry. Tym razem wykryto u Richarda schizofrenię paranoidalną, kt鏎ej przyczyną mogło być częste zażywanie silnych narkotyk闚. Został zatrzymany na 72-godzinną obserwację. Lekarze zalecali dłuższy pobyt, ale pacjent m鏬ł opuścić zakład, kiedy tylko chciał. Zwolniono go dopiero po pewnym czasie. Jego życie powoli się zatrzymywało. Cierpiał na hipochondrię i silne uzależnienie od narkotyk闚 doprowadziło jego organizm na skraj wyczerpania. Przy wzroście 180 cm ważył około 65 kg.

Richard zaczął zabijać i obdzierać ze sk鏎y kr鏊iki. Łapał je lub kupował, a po pozbawieniu życia zjadał ich surowe wnętrzności. Często pił też koktajl zrobiony z jelit i krwi tych zwierzątek. Miało to w mniemaniu Chase�a powstrzymać proces zanikania jego serca. Pewnego razu wstrzyknął sobie krew kr鏊ika. Efektem tego eksperymentu była skomplikowana choroba - sepsa.

Jako schizofrenik cierpiał na rżnego rodzaju przywidzenia i omamy. Większość form leczenia nie przynosiła żadnych rezultat闚. W 1976 roku Richard uciekł ze szpitala. Znaleziono go w domu matki. Następnie został skierowany do zakładu Beverly Manor. Po tym jak opowiadał o swoich doświadczeniach z kr鏊ikami i gdy znaleziono go ze śladami krwi wokł ust, zyskał przydomek 'Drakula'. Krew pochodziła od dw鏂h martwych ptak闚, kt鏎e znaleziono na parapecie jego okna. Po pewnym czasie został zwolniony i z tego zakładu. Uznano go za niegroźnego dla otoczenia, a rodzicom przyznano pieniądze na utrzymywanie Richarda.

Chase po raz kolejny wyprowadził się z domu. Zn闚 polował na zwierzęta. Torturował złapane koty, psy i kr鏊iki. Pił ich krew. Czasem też kradł zwierzęta sąsiadom, a potem raczył ich opowieściami, co zrobił ich ulubieńcom. W końcu kupił broń i zaczął się uczyć sprawnego nią posługiwania. Mimo że był chory psychicznie, nikt ze szpitala nie kontrolował przebiegu leczenia. Matka przestała podawać mu lekarstwa kiedy uznała, że jest już zdrowy. W 1977 roku skończyły się pieniądze na utrzymywanie syna. Pozostawiono go samemu sobie.

Pewnego dnia Richard złożył wizytę swojej matce. Kobieta usłyszała jakiś hałas za drzwiami. Otworzyła je, by sprawdzić co się dzieje i ujrzała własnego syna. W ręku trzymał martwego kota. Całą twarz i szyję miał we krwi. Pani Chase nigdy nikomu nie wspomniała o tej niespodziewanej wizycie.

3 sierpnia 1977 roku policja znalazła pick up'a Richarda zaparkowanego niedaleko Pyramid Lake w Newadzie. Na siedzeniu leżały dwa karabiny i męskie ubranie. Wszędzie było pełno krwi. Znaleziono też wiadro wypełnione krwią i wnętrznościami. Niedaleko samochodu policjanci zauważyli nagiego i czerwonego od krwi Richarda. Złapali go po kr鏒kim pościgu. Mężczyzna twierdził że krew należy do niego i że przesiąkła przez jego sk鏎ę. Wnętrzności w wiaderku pochodziły od krowy.

Wkr鏒ce Chase stał się wiernym fanem dw鏂h morderc闚, działających niedaleko, zwanych Hilside Stranglers (Bianchi i Buono). Czytał wszystkie artykuły na ten temat. Był zafascynowany śmiercią.
Pierwsza ofiara
29 grudzień 1977 roku nadarzyła się pierwsza okazja zabicia człowieka. Ofiarą padł 51-letni Ambrose Griffin. Miał żonę i dw鏂h syn闚. Tego dnia wracali z zakup闚. Gdy wnosili pakunki do domu, pani Griffin usłyszała dziwne odgłosy. Zaraz potem jej mąż upadł. Wyglądało jakby miał atak serca. Po chwili okazało się, że Ambrose został postrzelony. Jeden z syn闚 państwa Griffin zeznał, że widział w sąsiedztwie mężczyznę z karabinem. Wezwano policję. Okazało się, że broń owego mężczyzny nie była narzędziem zbrodni.

Następnego dnia niedaleko domu Griffin闚 znaleziono łuski po nabojach. Detektywi zauważyli też podejrzanie często przejeżdżający samoch鏚, jednak nie udało się ustalić żadnych szczegł闚. W dniu, w kt鏎ym zraniono pana Griffina, 12-letni chłopiec zeznał, że widział po południu młodego mężczyznę strzelającego ze swojego samochodu, brązowego Pontiaca Trans Am. Chłopiec jeździł niedaleko na rowerze. Mężczyzna był młody, miał dwadzieścia kilka lat, ciemne włosy. Świadka poddano hipnozie i dzięki niej przypomniał sobie nr rejestracyjny samochodu: 219EEP. Policja sprawdziła r闚nież zawiadomienie otrzymane od pewnej kobiety. Zeznała, że 27 grudnia ktoś strzelał w kierunku jej domu, znajdującego się w okolicy domu państwa Griffin. Przeszukano posesję i w kuchni znaleziono nab鎩 kaliber 22. Ten sam typ naboi zabił Ambrose Griffina. Jednak i to odkrycie nie wniosło do sprawy niczego nowego. Ślady się urwały.
Intruz
13 stycznia 1978 roku Dawn Larson spotkała Richarda. Byli sąsiadami od pł roku. Mieszkali w tym samym budynku przy Watt Avenue, we wschodnim Sacramento. Dawn często widziała, jak Richard � mimo zakazu - przynosił do domu rżne zwierzęta. Żadnego z nich już potem nie widziała. Tego dnia Richard poprosił ją o papierosa. Poczęstowała go jednym, jednak on nie pozwolił jej odejść, dop鏦i nie oddała mu całej paczki.

Niecałe dwa tygodnie pźniej, 23 stycznia, Jeanne Layton zauważyła mężczyznę zbliżającego się do jej domu. Młodzieniec z dłuższymi włosami starał się dostać do domu przez drzwi na patio, ale były zamknięte. Pr鏏ował wejść przez okno. Bez rezultatu. Wr鏂ił więc do drzwi prowadzących na patio. Tam stanął twarzą w twarz z Jeanne Layton. Nieznajomy nie okazał żadnych emocji, po prostu przyglądał się kobiecie po drugiej stronie szyby. W końcu odwr鏂ił się, zapalił papierosa i odszedł.

Robert i Barbara Edwards właśnie wr鏂ili z zakup闚 i wnosili je do mieszkania, kiedy usłyszeli hałas w kuchni . Najwidoczniej intruz usłyszał ich i chciał uciec. Trzasnęło okno na tyłach domu, a wtedy jakiś młody rozczochrany człowiek pojawił się naprzeciwko nich. Państwo Edwards chcieli go zatrzymać, lecz udało mu się wybiec z domu. Gonili go do momentu, gdy mężczyzna przeskoczył ogrodzenie i zniknął. Wezwani policjanci zastali w domu bałagan, kt鏎y wskazywał na włamanie w celu rabunkowym. Jednak napastnik, poza zabraniem biżuterii, oddał mocz do szuflady z ubraniami dziecka państwa Edwards i pobrudził kałem jego łżeczko.

Włamywacz wydawał się być nieuchwytny. Działał bez zastanowienia, spontanicznie wybierając domy. W końcu trafił na ten przy 2360 Tioga Way.
Kolejne morderstwa
Agent FBI, Robert Ressler, zapytał pewnego razu Richarda na jakiej podstawie wybierał swoje ofiary. Przestępca odpowiedział, że szedł ulicą, podchodził do drzwi dom闚 i chwytał za klamkę. Jeśli drzwi były zamknięte oznaczało to, że nie jest mile widziany.

Widocznie inaczej było z drzwiami od domu państwa Wallin. Zanim mężczyzna wszedł do środka, w skrzynce na listy ukrył naboje kaliber 22. W domu trafił na 22-letnią Teresę Wallin, będącą w 3 miesiącu ciąży. Dziewczyna miała w ręku worek ze śmieciami. Upuściła go, gdy Richard strzelił do niej dwa razy. Jedna kula przebiła dłoń, kt鏎ą Teresa wyciągnęła, by się zasłonić i lekko drasnęła szyję. Druga kula przeszła przez g鏎ną część czaszki ofiary. Upadła, a wtedy Chase przystawił jej pistolet do skroni i oddał kolejny strzał. Potem zaciągnął zwłoki do sypialni, zostawiając na podłodze krwawy ślad. Z kuchni przyni鏀ł nż i pusty pojemnik po jogurcie. Znalazł go w torbie na śmieci, kt鏎ą dziewczyna miała właśnie wynieść.

David Wallin wr鏂ił około osiemnastej. W domu panowały ciemności. Wszedł do środka, gdzie czekał na niego pies, ale nie żona. Zdziwił się, gdy zobaczył, że sprzęt stereo jest włączony. Zauważył też porzuconą torbę ze śmieciami, a na dywanie ciemne plamy, wyglądające jak olej. Wszedł do sypialni i zaczął przeraźliwie krzyczeć. Żona leżała martwa. Jej sweter był podciągnięty, odsłaniając piersi. Majtki miała ściągnięte do wysokości kostek. Nogi - szeroko rozłożone - umożliwiały odbycie stosunku seksualnego. To jednak nie wszystko. Lewy sutek był obcięty. Poniżej mostka znajdowało się wielkie rozcięcie. Jelita wyciągnięto na wierzch. Richard wiele razy dźgał ofiarę w płuca, brzuch, piersi. Wyciął jej r闚nież nerkę i trzustkę. Jednak najbardziej odrażające było napchanie do ust kobiety zwierzęcego kału. Wokł ciała było kilka okrągłych czerwonych ślad闚. Wyglądały na ślady wiadra lub czegoś podobnego.

Dużo krwi znaleziono w łazience. Jak pźniej ustalono, morderca wymazał sobie krwią twarz i dłonie, oblizywał palce. Pojemnik po jogurcie był cały we krwi - z niego Richard pił krew Teresy. Dwa dni pźniej niedaleko domu państwa Wallin znaleziono martwe szczenię. Dziwnie wyglądający mężczyzna kupił dwa pieski od pewnej rodziny. Nie zwracał uwagi na płeć zwierząt. Wkr鏒ce potem znaleziono jedno z nich martwe.

27 stycznia Evelyn Miroth pilnowała swojego 20-miesięcznego siostrzeńca. Mieszkała niecałe płtora kilometra od domu państwa Wallin. 51-letni Dan Meredith był dobrym znajomym Evelyn. Miała przysłać do niego swojego 6-letniego syna Jasona, jednak chłopiec się nie pojawiał. Zaniepokojony Dan wysłał c鏎kę, by sprawdziła co się dzieje w domu Evelyn. Dziewczynka zobaczyła jakiś ruch wewnątrz, jednak nikt nie otwierał drzwi. Wtedy mężczyzna postanowił osobiście przekonać się, czy u znajomej wszystko w porządku.

Dan Meredith leżał w hallu w kałuży krwi. Policjant, kt鏎y badał miejsce zbrodni zauważył ranę postrzałową w głowie ofiary. Znalazł krew r闚nież w wannie. Po chwili trafił na ciało Evelyn. Leżała naga na łżku w sypialni. Miała szeroko rozłożone nogi. Głowę przedziurawiła kula, a z rozciętego brzucha wyciągnięto jelita. Obok ciała leżały dwa noże, całe we krwi. Wydawało się, że morderca zaskoczył kobietę podczas kąpieli. Następnie zaciągnął ją do sypialni, gdzie odbył z nią stosunek analny. Potem zab鎩ca zadał ofierze sześć cios闚 nożem w odbyt tak głęboko, że uszkodził macicę. Zrobił kilka nacięć na szyi, chciał też wydłubać oko. Krwawy okrąg na dywanie sugerował, że napastnik zn闚 używał najpewniej wiadra, aby zebrać krew. Dźgał nożem r闚nież organy wewnętrzne, co tłumaczyło mn鏀two krwi w brzuchu. W odbycie Evelyn znaleziono duże ilości nasienia.

Za łżkiem policja znalazła ciało chłopca. Był to Jason. Strzelono mu dwa razy w głowę z bliskiej odległości. Morderca zostawił po sobie krwawe odciski but闚, identyczne ze znalezionymi w domu państwa Wallin. Funkcjonariusze odnaleźli 11-letnią dziewczynkę, kt鏎a dosyć dokładnie opisała mężczyznę kręcącego się w pobliżu w czasie, gdy zamordowano Evelyn i Dana. Według jej opisu był to młody chłopak, około 20-letni. Dziewczynka widywała go już wcześniej dosyć często. Okazało się, że zniknęło zaparkowane przed domem czerwone kombi Dana.

Na miejsce zbrodni w poszukiwaniu syna przybyła Karen Ferreira. Rano Davida zabrała jej szwagierka - Evelyn. Nikt go nie widział, ale znaleziono ślad po strzale w poduszce leżącej w dziecięcym łżeczku. Było tam dużo krwi.

Jak się pźniej okazało, Richard Chase pił krew Evelyn. Chłopca zamordował w łazience. Otworzył mu czaszkę, a kawałki m霩gu wrzucił do wanny. Gdy usłyszał pukanie do drzwi, wystraszył się i uciekł, zabierając ze sobą zwłoki dziecka. Przetransportował je do swojego domu. Wyciął kilka organ闚 wewnętrznych i zjadł.

Wyglądało na to, że Richard nigdy nie zostanie ukarany za tą serię morderstw, jednak policja wpadła już na jego trop.
Polowanie na wampira
Samoch鏚 pana Meredith znaleziono niedaleko jego domu, kluczyki od wozu były w środku. Wtedy policjanci mieli jeszcze nadzieję, że malutki David żyje. Parking, na kt鏎ym znaleziono czerwone kombi Dannyego był niedaleko domu nr 15 na Watt Avenue. Mieszkał tam Richard Trenton Chase, lecz detektywi w闚czas tego nie wiedzieli.

Śledztwem zajęło się FBI. Robert Ressler i Russ Vorpagel zastanawiali się, z kim mają do czynienia. Wyobrażali sobie Richarda jako niezorganizowanego mordercę, cierpiącego na psychozę. Przestępca nie planował żadnej zbrodni, nie robił nic lub bardzo mało, by ukryć lub zniszczyć ślady. Na miejscu zab鎩stwa zostawiał odciski palc闚, ślady but闚. Prawdopodobnie chodził też w ubraniu poplamionym krwią i nie ukrywał tego. Najpewniej nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swojego zachowania. Wiele wskazywało na to, że morderca mieszka w tej samej okolicy, co ofiary. Sugeruje to, że nie ma samochodu. Ukradł co prawda jedno auto, ale najpierw musiał dojść do niego pieszo. Agenci przypuszczali, że zab鎩ca zaatakuje ponownie i prawdopodobnie będzie mordował dop鏦i nie zostanie złapany. Detektywi musieli więc pracować bardzo szybko i sprawnie. Zakładali, że poszukiwany jest szczupłym mężczyzną w wieku dwudziestu kilku lat. Byli pewni, że znajdą w jego mieszkaniu wiele dowod闚 świadczących o popełnionych morderstwach. Prawdopodobnie mężczyzna cierpi też na jakąś chorobę psychiczną, być może zażywa narkotyki. Natomiast na pewno jest typem samotnika. Możliwe, że gdzieś pracuje, ale raczej dorywczo, więc jego dochody są nieregularne. Najpewniej � jako paranoik - mieszka sam.

Przesłuchano wiele os鏏, kt鏎e widziały białego mężczyznę jeżdżącego czerwonym kombi. Policja sporządziła portret pamięciowy, jednak na niewiele się on przydał. Jedyny dokładny opis przestępcy podała tylko 11-letnia dziewczynka.

W dniu, w kt鏎ym Robert Edwards przegonił nieznajomego mężczyznę ze swojego domu przy Burnece Street, Nancy Holden miała niecodzienne spotkanie. Robiła zakupy w Town and Country Village, niedaleko Watt Avenue i posesji państwa Wallin. Zobaczyła dziwnego mężczyznę, kt鏎y szybkim krokiem szedł w jej kierunku. Wydawał się lekko zdenerwowany. Nancy chciała uniknąć spotkania z nieznajomym, jednak mężczyzna zadał jej dziwne pytanie:

- Siedziałaś na motocyklu, gdy Kurt został zabity?

To pytanie bardzo ją zaskoczyło. Przypomniała sobie, jak dziesięć lat temu zamordowano chłopaka na motocyklu. Miał na imię Kurt. Wtedy też twarz mężczyzny wydała jej się znajoma. Zapytała, kim jest. Przedstawił się jako Rick Chase.

Nancy przypomniała sobie, że w szkole średniej znała tego Ricka Chase'a. Podobno stał się narkomanem. Patrząc na niego, zdała sobie sprawę, że to prawda. Był brudny, zaniedbany i wykonywał nerwowe ruchy. Rozmawiała z nim kilka minut. Wreszcie udało jej się wyjść ze sklepu. Richard został przy kasie. Chciał ją dogonić na parkingu, miał ochotę na przejażdżkę. Jednak Nancy zamknęła drzwi, zasunęła szyby i odjechała. Wiedziała że jest nieuprzejma, ale chciała jak najszybciej pozbyć się towarzystwa starego znajomego.

Kiedy dziewczyna zobaczyła portret pamięciowy mordercy, była pewna, że policja poszukuje właśnie Richarda. Policjanci wpasowali we właściwe miejsce także kolejny element układanki - płautomatyczny pistolet, kaliber 22, sprzedano w grudniu 1977 roku panu Richardowi Chase, zamieszkałemu przy Watt Avenue. 10 stycznia 1978 roku Richard kupił amunicję.

Minęło kilka dni. Dawn Larson, widząc portret Richarda w wiadomościach, skojarzyła go ze swoim sąsiadem. Na ścianie w jego mieszkaniu widziała wielką mapę Sacramento, oznaczoną czarnym atramentem. Jednak nie chciała mieć w nim wroga zgłaszając odkrycie policji.

Pięć dni po morderstwie w domu państwa Wallin funkcjonariusze mieli już sporo informacji na temat Richarda. Wiedzieli o jego chorobie psychicznej, uzależnieniu od narkotyk闚, zatrzymaniu w szpitalu w Nevadzie. Ustalili też aktualny adres Chase�a. Dzień po morderstwie Evelyn postanowili odwiedzić jego mieszkanie przy Watt Avenue.

Detektywi dowiedzieli się od dozorcy, że czynsz płaci matka Richarda. Pani Chase zdawała sobie sprawę z silnego uzależnienia syna od LSD. Mężczyzna nigdy nie zapraszał jej do siebie ani nie wpuszczał, jeśli postanowiła złożyć mu wizytę. Policjanci zapukali do drzwi, ale nikt nie otwierał. Po chwili przestali poszli czekali. Wtedy drzwi się otworzyły i stanął w nich Richard. Trzymał w rękach jakieś pudło. Po kr鏒kiej, ale zaciętej walce Chase został aresztowany. Na jego ubraniu, pomarańczowym kombinezonie i butach, widniało kilka ciemnych, przypominających krew plam. Przy zatrzymanym znaleziono płautomatyczny pistolet kaliber 22. Na nim r闚nież były ślady krwi. W tylnej kieszeni kombinezonu tkwił portfel Dana Meredith oraz para lateksowych rękawiczek.
Detektyw闚 zainteresowało r闚nież pudło, kt鏎e Richard wynosił z domu. Wewnątrz znajdowały się poplamione krwią gazety i szmaty. Mężczyznę zabrano na komisariat. Wszystkim zależało na szybkim przyznaniu się Richarda do winy. Ten twierdził jednak, że zabił jedynie kilka ps闚, o ludziach nie wspominał. W czasie, gdy jedni funkcjonariusze zajmowali się przesłuchiwaniem podejrzanego, inni przeszukiwali jego mieszkanie. Nikt nie tracił nadziei, że trafią na jakiś ślad zaginionego chłopca.

Mieszkaniu budziło obrzydzenie. Prawie wszystko miało ślady krwi - jedzenie, szklanki. W kuchni znaleziono drobne kości, w lod闚ce kilka pojemnik闚 z częściami ciała. W jednym z nich znajdował się ludzki m霩g. Elektryczna maszynka do mięsa od dawna nie była czyszczona, śmierdziała zgnilizną. Znaleziono trzy obroże, jednak nic innego nie wskazywało na obecność zwierząt. Na stole leżała książka ze zdjęciami części ludzkiego ciała. Obok rozłożono gazetę z zaznaczonymi ogłoszeniami dotyczącymi sprzedaży ps闚. W kalendarzu przy datach morderstw w domach państwa Wallin i Miroth, widniało słowo 'dzisiaj'. Takie samo słowo widniało r闚nież przy czterdziestu czterech następnych datach tego roku.
Proces
Dowody zebrane w domu Chase�a mogły zostać por闚nane z tymi, kt鏎e policja odkryła na miejscach zbrodni. Pobrano wiele pr鏏ek krwi z ubrań Richarda, a także włosy. Jednak gdy chciano pobrać pr鏏kę krwi zatrzymanego, ten stawiał op鏎. Bał się stracić nawet krople krwi, ale wtedy jeszcze detektywi nie wiedzieli dlaczego.

Rick dostał adwokata z urzędu, Farrisa Salamy, kt鏎y od razu oddzielił klienta od detektyw闚 starających się wyciągnąć zeznania Chase'a.

Policjanci wciąż szukali zaginionego chłopca. Odwiedzili mieszkanie matki Richarda. Kobieta odm闚iła wspłpracy, zapewniając, że to, co znaleźli przeciwko synowi, wcale nie świadczy o jego winie.

Chase przyznał się wspłwięźniowi, że pił krew, ponieważ cierpiał na posocznicę. Potrzebował zdrowej krwi, a był już zmęczony chwytaniem i zabijaniem zwierząt.

24 marca odnaleziono chłopca, a właściwie to, co z niego zostało. Kościelny trafił na pudło z kawałkami ciała dziecka płci męskiej. Natychmiast zawiadomił policję.

Detektywi, kt鏎zy przybyli na miejsce, rozpoznali ubranie należące do zaginionego chłopca. Zwłoki były pozbawione głowy. Leżała osobno i widniał w niej ślad po kuli. Na reszcie kawałk闚 dostrzegli kilka ślad闚 po pchnięciach nożem i kilka połamanych żeber. W pudle znaleziono także pęk kluczy zabranych z samochodu należącego do Dana Meredith.

Gł闚nym oskarżycielem w sprawie California kontra Richard Trenton Chase był Ronald W. Tochterman. Żądał dla Richarda kary śmierci. Obrona postanowiła wykorzystać chorobę Chase�a jako gł闚ny czynnik łagodzący. Jednak Tochterman był zdecydowany udowodnić, że oskarżony dobrze wiedział co czyni, doskonale odrżniał dobro od zła i w żaden spos鏏 nie zmuszano go do popełniania tych okrutnych morderstw. Częścią jego strategii była legenda o Draculi. Dużo czytał na temat szczeg鏊nie krwawych zbrodni, o brutalnych rytuałach w rżnych kulturach, polegających na piciu krwi ofiar. Krew miała wzmocnić zdrowie spożywającego ją. Chciał udowodnić, że nawet jeśli Rick mocno wierzył w takie praktyki, nie usprawiedliwiają one morderstwa.

Ze względu na lokalny rozgłos proces przeniesiono dwieście kilometr闚 na południe. Richarda przebadało wielu psychiatr闚. Jednemu z nich przyznał się do lęku przed uśmierceniem ofiar, ponieważ obawiał się, że przyjdą po niego po śmierci. Nie było dowod闚 na to, by Richard czuł się do czegoś zmuszany. Po prostu uważał, że krew ma działanie lecznicze. Psychiatrzy uznali go za osobę antyspołeczną, a nie schizofrenika. Jego proces myślowy był prawidłowy, miał też świadomość, że to, co robi jest złe.

2 stycznia 1979 roku rozpoczął się właściwy proces. Richard Chase został oskarżony o popełnienie sześciu morderstw. Prokurator często powtarzał, że oskarżony m鏬ł wybrać i wiedział o tym. Częste zabieranie ze sobą gumowych rękawiczek wyraźnie wskazywało, że mężczyzna planował owe morderstwa. W czasie procesu przedstawiono około 250 dowod闚, z kt鏎ych najważniejszymi były pistolet Ricka i znaleziony przy nim portfel należący do Dana Meredith. Zeznania około setki świadk闚 trwały cztery miesiące. Pierwszym świadkiem był David Wallin. Zeznania złożył r闚nież sam Richrad. Wyglądał okropnie. Ważył niecałe 48 kg. Oczy miał zapadnięte i zamglone. Powiedział, że podczas morderstwa pani Wallin był płprzytomny i nie pamięta żadnych szczegł闚. Przyznał tylko, że pił krew Teresy. Dokładnie opisał natomiast krzywdy jakich doznał w swoim życiu. Kolejne morderstwa pamiętał słabo. Wiedział, że strzelił dziecku w głowę, potem ją uciął, a ciało włożył do wiadra. Miał nadzieję na dużą ilość krwi. Wiedział, że dziecko to co innego, ale nie rozwinął tej myśli. Stwierdził także, że jego problemy biorą się z niezdolności do uprawiania seksu w okresie dojrzewania. Dodał, że jest mu przykro z powodu zab鎩stw.

Obrona żądała zmiany kwalifikacji czynu na morderstwo drugiego stopnia, jako że Richard był chory psychicznie. To uchroniłoby go przed karą śmierci. Tochterman dowodził natomiast, że Richard był seksualnym sadystą, potworem, kt鏎y doskonale wiedział co robi i wobec tego nie może otrzymać innego wyroku niż kara śmierci.

8 maja 1979 roku, po pięciogodzinnej naradzie, ława przysięgłych ustaliła werdykt. Richard Trenton Chase został uznany winnym popełnienia sześciu mordertsw. Skazano go na karę śmierci w komorze gazowej w zakładzie San Quentin.
Wywiad FBI
Podobnie jak w przypadku innych seryjnych morderc闚, FBI chciało dokładnie poznać Richarda Trentona Chase. Robert Ressler opowiada o swoich spotkaniach z mordercą w książce Whoever Fights Monsters (Ktokolwiek walczy z potworami). Według niego już w 1976 roku Chase wierzył, że jego krew zamienia się w proch, w związku z czym musi uzupełniać jej ilość. Potrzebował ofiar jako źr鏚ła świeżej krwi. Mimo to i wbrew protestom personelu, Richard został wypuszczony ze szpitala psychiatrycznego. Od czasu zatrzymania w Nevadzie, w sierpniu 1977 roku, do czasu, gdy Chase zaczął mordować, w grudniu tego samego roku, Ressler pokazuje bardzo wyraźny obraz postępującego 'rozkładu' umysłu Richarda. Już wcześniej zabił kota, kupił dwa psy, kt鏎e także uśmiercił. Zaczął kolekcjonować artykuły dotyczące Dusicieli ze Wzg鏎z. W grudniu kupił pistolet. Po tym, jak zastrzelił pana Griffina, zdobył większość gazet opisujących to wydarzenie oraz więcej amunicji. W międzyczasie podpalił garaż sąsiad闚, ponieważ przeszkadzała mu muzyka, kt鏎ej słuchali.

Richard przyznał się psychiatrze, że pierwszy raz zabił po tym jak jego matka nie zaprosiła go na Święta Bożego Narodzenia. Strzelał z okna swojego samochodu. Oddał kilka strzał闚 w kierunku innych dom闚. Nie były przypadkowe.

Chase powiedział funkcjonariuszom FBI, że mordował, by uchronić swoje życie, przypomina bowiem zatrutą mydelniczkę. Wyjaśnił, że każdy ma mydelniczkę i gdy podnosi mydło, a ono jest suche, w闚czas wszystko w porządku. Jednak jeśli mydło się klei, zostałeś otruty i twoja krew zamienia się w proch, kt鏎y pochłania energię i wyżera ciało.

cd ->

mariksha 15-06-2008 05:48 PM

Richard twierdził też, że jest Żydem, co było nieprawdą, i był prześladowany przez nazist闚 za noszenie na ramieniu gwiazdy Davida (kolejne urojenie). Wyjaśnił, że naziści łączyli się z kosmitami. Ci sami kosmici telepatycznie nakazywali mu zabijać i uzupełniać swoją krew. Otaczali go ze wszystkich stron. Pracownicy FBI powinni ich wykryć, umieszczając na nim radar. Następnie wskazał talerz, na kt鏎ym Ressler przygotował obiad. Chciał, by posiłek przebadano na zawartość trucizny.

Agent zauważył też, że inni więźniowie wyśmiewali się z Richarda i namawiali go, by popełnił samob鎩stwo. Nie chcieli przebywać w pobliżu Chase�a. Ressler, jako zawodowiec w badaniu zdrowia psychicznego więźni闚, czuł, że Richarda powinno się przenieść do szpitala psychiatrycznego. Trafił tam na jakiś czas, ale wr鏂ił do San Quentin.
Śmierć Wampira
Dzień po Świętach Bożego Narodzenia 1980 roku, trzy lata po morderstwach, strażnik zajrzał do celi Richarda. Chase leżał w łżku na plecach, oddychał normalnie. Nie odpowiedział na powitanie strażnika, co nie było niczym zaskakującym. O 11:05 mężczyzna zajrzał ponownie do celi. Richard leżał na brzuchu. Miał rozłożone nogi, stopy znajdowały się na podłodze, a ręce były ukryte pod poduszką. Strażnik krzyknął do więźnia, jednak ten się nie poruszył. Wtedy wszedł do celi i ściągnął Chase'a z łżka. Okazało się, że Wampir z Sacramento, nazywany też Drakulą, nie żyje. Wezwano koronera. K. P. Holmes przeszukał celę i jako przyczynę zgonu podał samob鎩stwo w wyniku połknięcia pigułek. Richard zażywał Sinequan, lek antydepresyjny i zapobiegający halucynacjom. Otrzymywał go w postaci listk闚 z trzema pigułkami. Najprawdopodobniej zbierał je od jakiegoś czasu i teraz przedawkował. Bezpośrednią przyczyną śmierci skazańca było zatrucie toksynami. Jego serce pozostało w dobrej kondycji, mimo nieodpowiedniego stylu życia. Więzienny psychiatra zauważył, że Richard, odkąd znalazł się w więzieniu, cierpiał na zaburzenia związane z psychozą. Nikogo jednak nie interesowała jego dziwaczna obsesja na punkcie krwi.

W 1992 roku na podstawie życia i "tw鏎czości" Richarda powstał film pt. "Unspeakable".

Richard Trenton Chase wciąż jest najlepszym przykładem niezorganizowanego mordercy.


crimelibrary.com

mariksha 15-06-2008 05:51 PM

[text] Cooke Eric Edgar
 
Nocny Gość
W historii australijskich seryjnych morderc闚 możemy zauważyć, że tylko kilku trzymało się miast, dzielnic lub oblężonych przedmieść, aby sprawować tam swoje krwawe rządy. Jednym z takich ludzi był Edward Leonski, kt鏎y to terroryzował kobiety zamieszkujące Melbourne przez okres 16 dni w roku 1942, dop鏦i nie został złapany i się nie powiesił.
Pomiędzy czerwcem 1961 a końcem 1962 roku, William McDonald sprawił, że takie miasto jak Sydney zostało sparaliżowane strachem przed jedną osobą. Mieszkańcom zostawało tylko czekanie, aż odnajdzie się kolejna ofiara tego szaleńca i zastanawianie się czy tą kolejną ofiarą nie będą oni sami.
Podobnie było, gdy od marca 1989 roku przez dwa kolejne lata na wybrzeżu Sydney pojawił się John Glover - zab鎩ca staruszek, kt鏎y nie wahał się popełniać zbrodni nawet w świetle dnia.
Kolejnym australijskim mordercą był Paul Charles Denyer, kt鏎y torturował i zabijał kobiety w południowej części Melbourne, w dzielnicy Frankston pomiędzy czerwcem a lipcem 1993 roku i sprawił, że tamtejsze kobiety bardzo poważnie zastanawiały się, zanim wyszły gdziekolwiek samotnie.

Jednak żaden z australijskich zbrodniarzy nie wpłynął aż tak bardzo ludność australijskiego miasta, jak zrobił to Eric Edgar Cooke z Perth, stolicy zachodniej Australii, przez dziewięć miesięcy swoich krwawych zabaw.
W 1963 roku Perth, liczące niemal pięćset tysięcy mieszkańc闚, było bardzo przyjaznym miastem, gdzie ludzie na ogł ufali sobie nawzajem. Rzadko kto zamykał drzwi na klucz czy zasuwał okna, nawet jeśli wychodził poza dom.
Jednak to wzajemne zaufanie miało zostać wkr鏒ce poddane ogromnej pr鏏ie. Zupełnie nagle wśr鏚 tych ludzi pojawił się seryjny morderca, psychopata, kt鏎y nie zwracał nawet uwagi na to kogo zabija i jak to robi. Szaleniec, kt鏎y swoje ofiary spotykał przypadkowo i na nich wyładowywał sw鎩 gniew.

W takiej sytuacji nikt nie m鏬ł czuć się bezpieczny. Pewna para została postrzelona, gdy siedziała w samochodzie. Dw鏂h żebrak闚 zabito podczas snu w ciemnej uliczce. Kolejny mężczyzna został postrzelony między oczy, gdy otworzył nieznajomemu drzwi. Młoda kobieta została uduszona i zgwałcona. Osiemnastoletnia opiekunka zginęła, gdy uczyła się i słuchała muzyki na sofie przy kominku.
Policja była kompletnie zbita z tropu. Ofiary nie były ze sobą w żaden spos鏏 powiązane, nie miały ze sobą nic wsp鏊nego. Wyglądało na to, że morderca robi co tylko chce i nawet nie musi obawiać się zatrzymania.
Jednak po pewnym czasie biuro śledcze wpadło na pewien trop. Doskonała praca policji dała wreszcie jakiś rezultat - złapano najbardziej nieuchwytnego i zimnokrwistego zab鎩cę Australii.
Okropne dzieciństwo
Eric Edgar Cooke, mężczyzna, kt鏎y bez najmniejszego trudu był w stanie przemienić miasto Perth w jedno z najbardziej strzeżonych miejsc w Australii, urodził się 25 lutego 1931 roku w Victoria Park - jednym z przedmieść Causeway, położonym przy rzece Swan i leżącym niedaleko Perth.
Eric Cooke urodził się z tak zwaną "zajęczą wargą" i zniekształconym podniebieniem, co sprawiło, że jego ojciec zaczął gardzić nim już od pierwszego razu, gdy go ujrzał. Eric był pierwszym dzieckiem rodziny Cooke, po nim urodziły się jeszcze dwie dziewczynki. Zar闚no zajęcza warga małego Erica, jak i jego podniebienie zostały zoperowane niedługo po jego urodzeniu. Jednak zabiegi te udały się tylko w niewielkim stopniu. Rodzice chłopca musieli nauczyć się z tym żyć i przyzwyczajać do jego problem闚 z mową.
Matka Erica, Christine, szybko uświadomiła sobie jego ciężki stan i starała się okazać mu jak najwięcej miłości. Niestety Vivian Cooke, ojciec chłopca, nie był tak wyrozumiały - bił go regularnie i bardzo mocno.
Vivian pracował w firmie inżynieryjnej w Perth i był alkoholikiem. Tak jak jego ojciec, niemal zgodnie z tradycją, przed powrotem do domu spędzał długie godziny w pobliskim hotelu. Po powrocie do domu ten duży i silny mężczyzna regularnie bił żonę i c鏎ki, chociaż najcięższe ciosy dostawały się Ericowi.

Eric wyr鏀ł na samotnika, opuszczonego przez wszystkich opr鏂z ukochanej matki, kt鏎ej często dostawało się od pijanego męża, gdy pr鏏owała bronić synka. Chłopak o zniekształconej twarzy, z wadą wymowy i ciągle brutalnie bity stał się bardzo nieśmiały, chociaż był miły i bardzo lubiany.
Większość ludzi, kt鏎zy go poznali, bardzo go lubiła i stąd wzięło się jego przezwisko 'Cookie' (Ciasteczko). Nawet policjanci, kt鏎zy poznali go przy okazji licznych jego aresztowań, zanim jeszcze został oskarżony o morderstwa, lubili go.

Jednak w duchu Eric Edgar Cooke był zupełnie inny. Był niesamowicie gwałtowny i dusił w sobie głęboką urazę do społeczeństwa, kt鏎e tak źle go traktowało, już od chwili, gdy się urodził.
Spośr鏚 wszystkich seryjnych morderc闚 Australii, Eric Cooke miał prawdopodobnie najmocniejsze motywy do popełniania swoich zbrodni już od najmłodszych lat.
Sam, spytany po wielu latach o to, dlaczego zabijał, odpowiedział: "Po prostu chciałem kogoś skrzywdzić".

Cookie był bardzo inteligentny i dobrze radził sobie w szkole, co było dość dziwne, zważywszy na warunki, w jakich się wychowywał. Ta inteligencja odegrała niewątpliwie dużą rolę w jego przyszłej karierze włamywacza i mordercy.
Już jako czternastolatek Eric rzucił szkołę i zaczął pracować jako chłopiec na posyłki. Widząc, jak jego ojciec większość, jeżeli nie całe swoje zarobki wydaje na hotel, a gospodarstwo państwa Cooke podupada, Eric oddawał zarobione pieniądze, aby mama mogła ich ubrać i wyżywić. Jednak pieniędzy ciągle brakowało i to nauczyło małego Cooke'a fachu złodzieja i włamywacza.
Żeby uniknąć ciągłego bicia, Eric spędzał coraz więcej czasu poza domem. Chciał ten czas wykorzystać jak najlepiej, więc włamywał się w闚czas do mieszkań i kradł lub podglądał rozbierające się, albo uprawiające seks kobiety.
Otwieranie zamk闚 było banalne w większości dom闚, a niekiedy nawet mieszkania były po prostu otwarte. Eric często wchodził przez okna, gdyż był na tyle niski i szczupły, potrafił zachowywać się na tyle cicho, że nawet jeśli ktoś był w domu, to nie miał pojęcia, że zostaje w tej chwili okradany.

Po pewnym czasie okradanie mieszkań zaczęło sprawiać sporą przyjemność Ericowi. Potrafił bez problemu zabrać z portfela czy nawet skarbonki pieniądze i odłożyć te rzeczy dokładnie w tym miejscu, w kt鏎ym znajdowały się wcześniej.
Bycie niskim pozwalało mu r闚nież na ukrywanie się w małych, ciasnych miejscach, gdy przypadkiem zjawiał się właściciel domu.
Więzienie
Kiedy Eric miał osiemnaście lat, już regularnie rabował domy i mieszkania w Perth, aby podnieść swoje skromne zarobki. Kiedy zdarzyło mu się nie znaleźć pieniędzy lub kosztowności, niszczył wszystko co mu wpadło w ręce - od ubrań po meble, a czasami nawet inicjował pożary.
Kiedyś złapano go na gorącym uczynku i policja skojarzyła jego odciski palc闚 z kilkoma poprzednimi włamaniami. Właśnie wtedy Eric Cooke pojawił się po raz pierwszy przed sądem, w maju 1949 roku. Dwa zarzuty dotyczyły kradzieży, siedem dotyczyło włamań, kolejne dwa podpaleń.
Po usłyszeniu, że Cooke kradł, aby ubrać i nakarmić siebie i swoją rodzinę, sędzia posłał go na trzy lata do więzienia, jednak z możliwością warunkowego zwolnienia po trzech miesiącach, w czasie kt鏎ych skazany miał się przekonać jakim okropnym miejscem jest więzienie.

Po wyjściu z więzienia za dobre sprawowanie, Eric zatrudnił się w fabryce, nawr鏂ił się i wstąpił do Kościelnej Grupy Młodych Metodyst闚. W闚czas zdawało się, że Eric po raz pierwszy w życiu odnalazł akceptację i szacunek ze strony innych, a letnie sportowe obozy dały mu możliwość znalezienia przyjacił.
Po osiemnastu miesiącach nowego życia policja znowu zapukała do drzwi Cookie'go, gdy zdała sobie sprawę, że jego odciski palc闚 idealnie pasują do tych, kt鏎e zostawił włamywacz na kasie Kościoła Metodyst闚, kt鏎ą okradziono. Eric został oczyszczony z zarzutu, gdy członkowie Kościoła przekonali sędziego, że, ze względu na jego trudną przeszłość, trzeba dać mu jeszcze jedną szansę.

W lipcu 1953 roku Cooke załapał się na posadę kierowcy ciężar闚ki kursującej do sklep闚 w zachodnim Perth, gdzie poznał siedemnastoletnią Sarah Lavin, kt鏎a pracowała w pobliskim barze jako kelnerka. Zaczęli się spotykać, a następnie, w listopadzie tego samego roku, wzięli ślub i osiedlili się w niedalekim Rivervale. Mieli siedmioro dzieci - czterech chłopc闚 i trzy dziewczynki.
Jednak, mimo tego, że Eric pracował całymi dniami i udawał kochającego ojca i męża, nadal włamywał się do dom闚 w każdą sobotę i niedzielę.
Sarah bardzo kochała Erica i szanowała jego prawo do wychodzenia z domu, tym bardziej, że wiedziała, iż kiedyś musiał to robić, aby uniknąć spotkania z ojcem i kolejnego bicia.
Te kilka dolar闚, kt鏎e Eric ukradł tu czy tam, sprawiło, że zawsze był dobrze ubrany, nigdy nie miał pustego portfela, a na stole w jego domu zawsze było coś do jedzenia.
Jednak taka idylla nie mogła trwać wiecznie. Niedługo po narodzinach jego drugiego syna, w 1955 roku, Eric został aresztowany i oskarżony o kradzież motocyklu, po tym jak rozbił, r闚nież kradziony samoch鏚. Sędzia bez chwili wahania skazał go na dwa lata ciężkich rob鏒.
Zwolniony w grudniu 1956 roku i znowu zatrudniony jako kierowca, Cooke nauczył się używać rękawiczek, aby wyeliminować prawdopodobieństwa aresztowania go po odciskach palc闚 i wznowił swoją przestępczą karierę.
Szał śmierci
W nocy 29 stycznia 1959 roku, Eric Cooke jak zwykle "rozpracowywał" pewien blok na Narrows Bridge, w południowym Perth, gdy nagle zauważył kształtną sylwetkę młodej kobiety, zasłaniającej rolety i kładącej się spać. Chwilę pźniej Eric udał się do jej mieszkania, aby je przeszukać. Nie znalazłszy nic szczeg鏊nie wartościowego, postanowił wkroczyć do sypialni kobiety, przypuszczając, że ta spokojnie śpi. Nieszczęśliwie dla siebie, Pnena Berkman, bardzo atrakcyjna 33-letnia rozw鏚ka, obudziła się i zobaczyła w ciemności Cooke'a, kt鏎y w tym samym momencie zaczął bić ją z całej siły. Kobieta okropnie podrapała mu twarz i szyję, ale w zamian za to zginęła, gdy Eric zaczął ją dźgać ośmiocalowym nożem, kt鏎y kiedyś ukradł na wypadek takich właśnie sytuacji.

25 stycznia 1960 roku Cookie został aresztowany za wł鏂zenie się po parku w Perth i został wysłany do więzienia we Fremantle na miesiąc ciężkich rob鏒. Do tej pory Cooke znany był policji jako włamywacz i niegroźny zboczeniec, kt鏎y kradł kobiecą bieliznę i masturbował się na nią. Jednak, mimo tego, że był znany policji jako zboczeniec, to nigdy nie był o coś takiego jawnie oskarżony i za to aresztowany.
Mieszkańcy Perth nie mieli zielonego pojęcia o wzmożonej ostrożności miejskich policjant闚, kt鏎zy zauważyli, że od 1963 dzieje się w mieście coś dziwnego, co można by było nazwać wzmagającą się "mini-falą przestępstw". Od tego czasu notowano znacznie więcej kradzieży samochod闚, dziesiątki dom闚 zostało obrabowanych praktycznie bez śladu, co sugerowało, że w mieście grasuje poważny włamywacz (lub cała grupa włamywaczy), kt鏎y kradnie damską bieliznę i napada kobiety w ich własnych łżkach. Kilka z tych kobiet i kilku kierowc闚 skradzionych samochod闚 zostało dość poważnie rannych w wyniku uderzenia przez złodzieja.
Nie wiedzieli jednak, że wszystkie te przestępstwa to dzieło jednego człowieka - Erica Edgara Cooke'a - dobrze wychowanego kierowcy ciężar闚ki, dobrego męża i ojca si鏚emki dzieci, kt鏎y postanowił wzm鏂 swoją przestępczą karierę i już niedługo dodać do niej wielokrotne morderstwa.

W niedzielę, 27 stycznia 1963 roku, o godzinie drugiej nad ranem, Eric Cooke zaczął strzelać z ukradzionego karabinu do zaparkowanego samochodu. Pocisk przeszedł przez szyję kierowcy - Nicholasa Augusta, właściciela sklepu mięsnego i wbił się w nadgarstek pasażerki samochodu Roweny Reeves. Para siedziała w samochodzie pijąc piwo po powrocie z zamkniętego przed kilkoma minutami Ocean Beach Hotel.
Cooke cicho przybliżył się do samochodu, ale został zauważony przez dwie osoby w nim siedzące. Oni pomyśleli, że to jakiś zboczeniec i kazali mu delikatnie m闚iąc "spadać". Kiedy mężczyzna ani drgnął, August rzucił w niego pustą butelką. Eric bez zastanowienia odpowiedział mu strzałem w szyję. August zdążył odpalić samoch鏚, kt鏎y jednak zgasł, gdy Cooke oddał drugi, co prawda niecelny, strzał.
Pobudzony przez to, co stało się przed chwilą i wiedziony chęcią kolejnej zbrodni, Cookie wyruszył na poszukiwanie nowych ofiar. Na pobliskiej Broome Street znalazł mieszkanie, kt鏎ego drzwi nie były zamknięte na klucz. Wszedł do sypialni i postrzelił w głowę 29-letniego księgowego, Briana Weira. Niesamowite jest to, że pomimo tak poważnego urazu, Brian, kt鏎y był niegdyś ratownikiem, więc był bardzo wysportowany, przeżył. Niestety lewa strona jego ciała została sparaliżowana, pozostał ślepy na jedno oko, prawie nie potrafił m闚ić i resztę swojego kr鏒kiego życia spędził na w霩ku inwalidzkim.
Eric szybko wyszedł z mieszkania Weira zaraz po tym co zrobił. Wsiadł do swojego skradzionego samochodu i nawet jeszcze nie wiedział dokąd dokładnie jedzie, choć wiedział już co chce znaleźć - kolejną ofiarę. Przejeżdżając przez Nedlands, bardzo modną dzielnicę miasta, miejsce, w kt鏎ym wielokrotnie rabował domy, zatrzymał samoch鏚 i postanowił dokończyć swoje poszukiwania pieszo.

Wtedy znalazł 19-letniego studenta, Johna Sturkey'a, śpiącego na małym łżku na werandzie akademika. Oddał tylko jeden strzał, prosto w głowę. Zgon chłopaka nastąpił natychmiast.
Oddalając się szybko od akademika, Eric Cooke losowo wybrał kolejny dom na pobliskiej ulicy i zadzwonił do drzwi. Chwilę pźniej wewnątrz zapaliło się światło i otworzył mu 54-letni, emerytowany właściciel sklepu spożywczego - George Ormond Walmsley. Cooke bez wahania strzelił mu prosto między oczy. Mężczyzna w tej samej chwili upadł na ziemię.

Była czwarta nad ranem. Eric porzucił skradziony samoch鏚 i wr鏂ił do swojej żony oraz si鏚emki dzieci, jakby nic się tej nocy nie wydarzyło. Nie musiał się tłumaczyć gdzie był, bo nikt go o to nie pytał. Jego dwugodzinny szał zabijania przyni鏀ł dwie zabite osoby i kolejne trzy ciężko ranne.
Policja zbita z tropu
Policja niewiele mogła zrobić, mając jedynie niezbyt dokładny rysopis sprawcy, kt鏎y uzyskała od tamtej pary w samochodzie. Jednak inspektorzy wiedzieli jedno - wszystkie wydarzenia tamtej nocy były sprawką jednego maniaka. Wszystkie pociski znalezione w miejscach przestępstw pochodziły z jednej broni.

Eric Cooke uderzył ponownie prawie trzy tygodnie pźniej, znowu pźną nocą, a raczej już bardzo wczesnym rankiem. Tym razem jednak mordował w taki spos鏏, że policja nie była w stanie domyślić się, że dokonał tego ten sam człowiek, co poprzednio.

W sobotę, 16 lutego 1963 roku, około godziny drugiej w nocy, Eric Cooke włamał się do pewnego domu w Zachodnim Perth. Gdy wszedł do sypialni, śpiąca tam 24-letnia pracownica socjalna Constance Lucy Madrill nagle się obudziła. Cooke uderzył ją z całej siły, tak, że straciła przytomność, a następnie udusił ją cienkim sznurkiem i uprawiał seks z jeszcze ciepłymi zwłokami.
Pźniej Eric wziął nagie ciało kobiety i wyni鏀ł je z domu. Przeszedł na tyły domu i dostał się do ogrodu, kt鏎y był własnością rodzic闚 znanej w Perth osobistości telewizyjnej Caroline Noble. W闚czas posadził zwłoki kobiety, a do rąk włożył pustą butelkę po whisky, kt鏎ą znalazł w ogrodzie. Taką właśnie niespodziankę Noble'owie znaleźli rano na terenie własnego domu.

Niedaleko drogi przy 35 Richardson Street, 100 metr闚 dalej od miejsca, gdzie znaleziono zwłoki Lucy Madrill, 17-letni mieszkaniec - Paul Benjamin Kidd znalazł kawałek cienkiego sznurka, a raczej drutu, kt鏎y wydawał się być pokryty krwią i m鏬ł być narzędziem zbrodni wyrzuconym przez uciekającego mordercę. Niestety okazało się, że to wcale nie było narzędzie zbrodni, tylko zwykły drut ze śladami czerwonej farby.
Kidd powiedział także policji, że tamtego ranka wr鏂ił do domu około drugiej nad ranem, czyli w czasie, gdy Cooke mordował Lucy Madrill, jednak nie słyszał nic podejrzanego. Gdy pźniej okazało się, że morderca kobiety to ta sama osoba, kt鏎a strzelała do przypadkowych os鏏 w styczniu, Paul Kidd cieszył się, że nie stanął na drodze Cooke'a.

cd ->

mariksha 15-06-2008 05:51 PM

Mieszkańcy Perth byli przerażeni. Najpierw jakiś szaleniec strzelał do przypadkowych ludzi, a pźniej pojawiło się jeszcze morderstwo na tle seksualnym. To było o wiele za dużo dla tego zawsze spokojnego miasta. Tymczasem nikt nie wiedział co się dzieje. Ludzie zaczęli się bać samotnych spacer闚 nawet w dzień. Każdy był podejrzany. Kobiety szczelnie zamykały okna i drzwi, na parkingach stało mniej niż zwykle samochod闚. Eric Cooke w ciągu dw鏂h i pł tygodnia sprawił, że oblicze Perth zmieniło się nie do poznania.

Po pł roku, gdy mieszkańcy nieco się uspokoili i pr鏏owali zapomnieć o tym, co się wydarzyło, Cookie postanowił znowu ich nastraszyć. W sobotni wiecz鏎, 10 sierpnia, osiemnastoletnia studentka fizyki - Shirley Martha McLeod opiekowała się dzieckiem swoich znajomych. Ponieważ dziecko usnęło, dziewczyna słuchała walkmana i uczyła się. Nawet nie zauważyła, kiedy w domu pojawił się Eric Cooke i strzelił jej prosto między oczy. Śmierć nastąpiła natychmiast.
Siedziała martwa na sofie, ciągle trzymając w dłoni długopis. Taką właśnie znaleźli ją rodzice dziecka, kt鏎ym się opiekowała, gdy wr鏂ili do domu około drugiej nad ranem. Najpierw myśleli, że śpi, ale gdy przyjrzeli się z bliska, od razu odkryli przerażającą prawdę.
Mimo, że nab鎩 wyciągnięty z m霩gu Shirley McLeod nie był taki sam, jak te, kt鏎ymi posługiwał się "Przypadkowy Strzelec", policja miała trochę wątpliwości, że zrobiły to dwie rżne osoby. Prawdopodobieństwo pojawienia się w Perth trzech rżnych morderc闚 praktycznie w jednym czasie było jak jeden do miliona.
Po raz pierwszy detektywi z wydziału zab鎩stw uwierzyli, że tych "trzech morderc闚", to tak naprawdę jeden człowiek. Jednak zdawali sobie jednocześnie sprawę, że bardzo trudno będzie go złapać. Potrzebna była przerwa, czas na szukanie trop闚 i rozmyślania.
Fatalny błąd mordercy
Mieszkańcy Perth byli niezwykle zmobilizowani i żądali od władz jakichś zdecydowanych krok闚, kt鏎e uskuteczniłyby złapanie mordercy. Jako pr鏏ę, aby pokazać, że tamtejsza policja jest w stanie zrobić wszystko, aby przestępca został złapany, zbadano odciski palc闚 wszystkich mieszkańc闚 dzielnicy Dalkeith i por闚nano je z pojedynczym śladem znalezionym w miejscu morderstwa Shirley McLeod. Niestety nie znaleziono w ten spos鏏 sprawcy.
Policjanci m闚ili, że mogą sprawdzić odciski palc闚 wszystkich mieszkańc闚 Perth płci męskiej, jeśli to będzie konieczne. Ale takie plany okazały się zbędne.

Tydzień pźniej, 17 sierpnia, po południu, pewne starsze małżeństwo zauważyło podczas spaceru strzelbę ukrytą w krzakach nieopodal brzegu rzeki Swan. Podejrzewając, że może to mieć coś wsp鏊nego z zab鎩stwami w Perth, ludzie zawiadomili policję, kt鏎a natychmiast zabrała i zabezpieczyła broń. Gdy balistycy wykazali, że to właśnie z tej broni został wystrzelony pocisk, kt鏎y utkwił w czaszce Shirley McLeod, policja zwr鏂iła strzelbę na to samo miejsce, mając nadzieję, że przestępca po nią wr鏂i.
Czekano już dwa tygodnie, obserwując miejsce ukrycia strzelby, gdy wreszcie 31 sierpnia zjawił się jej właściciel. 32-letni Eric Cooke powoli podjechał do krzak闚, ostrożnie się rozglądając. Nie zauważył nic podejrzanego, więc sięgnął po strzelbę i w tej samej chwili założono mu kajdanki. Następnie zabrano go na komisariat na Beaufort Street.
Łuska znaleziona w jego samochodzie pasowała do naboju odpalonego ze strzelby, więc policja złapała tego, kogo trzeba. Wreszcie mieszkańcy Perth mogli spać spokojnie.

Gdy zapytano Cooke'a o zab鎩stwo Shirley McLeod, powiedział, że nic na ten temat nie wie, ponieważ był w闚czas w domu z rodziną. Sarah Cooke, chociaż była bardzo lojalną kobietą, była także zawsze szczera, więc przyznała, że w noc zab鎩stwa Shirley jej męża nie było w domu. Tak więc, Cookie został bez alibi.

"Dlaczego to zrobiłaś?" - spytał żonę zaraz po tym, jak nie potwierdziła jego alibi.
"Bo m闚ię prawdę, nie było cię w domu i dobrze o tym wiesz."
"W takim razie, co ja mam teraz zrobić?"
"To zależy od ciebie, Ericu."

Eric Edgar Cooke zdecydował się zeznawać. Najpierw szło mu to dość opornie, jednak z biegiem czasu mur milczenia pękał. Przyznał się, że to on był sprawcą wszystkich zbrodni, że to on wywołał całą tę falę przestępstw. Podczas zeznań policjant闚 zadziwiła niezwykła pamięć złoczyńcy do najdrobniejszych szczegł闚 przestępstw. Nigdy nie mieli do czynienia z kimś, kto tak dokładnie pamiętał to, co zrobił. Otż Cookie pamiętał nie tylko adresy ofiar i przebiegi wszystkich przestępstw, ale nawet to, co skąd ukradł.
Wszystko do czego przyznał się ten niski człowiek z zajęczą wargą i wadą wymowy, zadziwiło nawet najbardziej doświadczonych detektyw闚.
Eric Cooke przyznał się do zabicia Pneny Berkman, Johna Sturkey'a, George'a Walmsley'a, Lucy Madrill oraz Shirley McLeod, a także do postrzelenia Briana Weira, Roweny Reeves i Nicholasa Augusta.
Fala przestępstw jednego człowieka
Eric przyznał się do włamań w ponad 250 mieszkaniach w całym rejonie Perth, okradania ich z pieniędzy, biżuterii, broni i innych wartościowych przedmiot闚. Był na tyle dobrym włamywaczem, że większość rezydent闚 mieszkań, do kt鏎ych się włamał, nie miała zielonego pojęcia, że coś takiego miało u nich miejsce. W większości przypadk闚 ludzie zauważyli brak pieniędzy w swoich portfelach czy torebkach, jednak stwierdzili, że widocznie wydali więcej niż im się zdawało lub podejrzewali o "pożyczkę" kogoś z rodziny.
Niezwykłe jest to, że niezależnie jak dawno Cooke okradł jakiś dom, nadal pamiętał wszystkie szczegły włamania. Podczas wizji lokalnych w tych mieszkaniach ludzie często m闚ili, że zauważyli brak pieniędzy lub jakiegoś przedmiotu, ale nie wiedzieli, co się mogło z nim stać, gdyż nie było żadnego śladu włamania.

Eric ukradł także wiele samochod闚, a gdy przestały mu być potrzebne, zwracał je dokładnie w to samo miejsce, z kt鏎ego je zabrał. Czasami także porzucał je gdzieś przypadkowo lub rozbijał. Pewnego razu dla żartu "zwracając" samoch鏚 zabrał ze sobą żar闚kę od lampki wewnątrz auta. Kiedy przesłuchiwano właściciela, już po zeznaniach Cooke'a, ten stwierdził, że nie zauważył nawet ani tego, że jego samoch鏚 "pożyczono", ani że brakuje w nim żar闚eczki. Owszem, zauważył, że gdy drzwi do samochodu są otwarte, to światełko się nie świeci i zastanawiał się jak to możliwe, ale nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby zawiadomić policję.

Cookie przyznał się także do licznych napaści na śpiące kobiety, w sprawie kt鏎ych policja prowadziła śledztwo w tym samym czasie. Przyznał się także do uderzenia w głowę metalowym prętem 16-letniej dziewczyny, kt鏎a obudziła się, gdy przeszukiwał jej pok鎩. Do czasu zeznań dziewczyna myślała, że spadła z łżka i uderzyła się w głowę.
Opr鏂z tego Cooke zeznał, że w rżnym czasie potrącił siedem kobiet, gdy uciekał skradzionymi samochodami.
Wychodzą na jaw dwa inne morderstwa

Eric Cooke podczas swoich zeznań opowiedział także z najdrobniejszymi szczegłami o dw鏂h innych zab鎩stwach, za kt鏎e wyrok odsiadywali inni mężczyźni. Jednym było zabicie 17-letniej Rosemary Anderson, 10 lutego 1963 roku, w jednej z dzielnic Perth - Shenton Park. Miało się to rzekomo stać po kł鏒ni z jej chłopakiem, Johnem Buttonem, kt鏎y miał ją potrącić, gdy pr鏏owała od niego uciec. Chłopaka ofiary przesłuchano i orzeczono winnym jej śmierci. Skazano go na dziesięć lat więzienia i ciężkich rob鏒. Button do samego końca rozprawy zapewniał o swojej niewinności, jednak nikt mu nie uwierzył.

Szczegłowa wiedza Cooke'a na temat zab鎩stwa Rosemary Anderson zaskoczyła policję. Nie dość, że udowodnił swoją winę opowiadając o zbrodni w najdrobniejszych szczegłach, ale r闚nież wskazał samoch鏚, kt鏎ym potrącił dziewczynę, na kt鏎ym były ślady przestępstwa.

Ofiarą drugiego zab鎩stwa była r闚nież mieszkanka Perth, atrakcyjna, 22-letnia Jillian Brewer, kt鏎ą Cooke najpierw uderzył siekierą, a następnie dźgał nożyczkami dop鏦i nie zmarła. Stało się to w jej mieszkaniu w dzielnicy Cottesloe, 19 grudnia 1959 roku.
Koroner od początku sądził, że kobietę zamordował ten sam sprawca, przez kt鏎ego zginęła Pnena Berkman w styczniu 1959. Teraz okazało się, że rzeczywiście miał rację.

Co prawda w sierpniu 1960 roku, dwa lata przed złapaniem i zeznaniami Erica Cooke'a, kto inny został skazany za zab鎩stwo Jillian Brewer. Osobą tą był 20-letni głuchoniemy, kt鏎y także trudnił się złodziejstwem i w dodatku był pedofilem. Co ciekawe, Darryl Raymond Beamish przyznał się do zab鎩stwa (oczywiście przez swojego tłumacza). Został za to skazany najpierw na karę śmierci, kt鏎ą pźniej zmieniono na dożywocie. Pźniej okazało się, że Beamish tak naprawdę wcale się nie przyznał do zbrodni, a jego adwokat stwierdził, że to policja wymusiła na nim takie zeznania, podczas gdy on sam nawet nie wiedział o co chodzi.

Proces Erica Edgara Cooke'a odbył się w Sądzie Najwyższym w Perth 25 listopada 1963 roku. Sędzia i ława przysięgłych mieli wyb鏎 - uznać go za winnego zab鎩stw z premedytacją lub uznać go za winnego, jednak uwzględnić w rozpatrzeniu wyroku ewentualną niepoczytalność. Proces trwał trzy dni, ale obrady ławy przysięgłych tylko godzinę. Uznano go w pełni winnym i skazano na powieszenie.

Kiedy Eric Cooke oczekiwał na wykonanie swego wyroku w więzieniu, reprezentanci Johna Buttona i Darryla Beamisha złożyli apelacje o zwolnienie swoich klient闚 z więzienia do Sądu Najwyższego. Obie apelacje zostały rozpatrzone odmownie, a uzasadnieniem tego miało być to, że Cooke był niesamowitym kłamcą i mimo wszystko nie można mu do końca wierzyć, ponieważ przyznał się do obu zab鎩stw prawdopodobnie po to, aby opźnić swoją egzekucję.
W dzień, kiedy miano Cookie'go powiesić, około godziny 7:50, wziął od księdza biblię i powiedział: "Przysięgam przed Bogiem, że to ja zabiłem Anderson i Brewer".
Dziesięć minut pźniej, punktualnie o 鏀mej rano, 26 października 1964 roku, Eric Cooke został powieszony w więzieniu Fremantle. Tylko jedna osoba w formie protestu zapaliła pod drzwiami więzienia znicz. Eric Edgar Cooke był ostatnim skazanym na powieszenie mężczyzną w Zachodniej Australii.
Jego ciało pochowano na miejscowym cmentarzu, w anonimowym grobie. Jego zwłoki spoczywają nad zwłokami Marthy Rendall - r闚nież seryjnej morderczyni, kt鏎a także została powieszona już w 1909 roku. Tak, więc, ciała dw鏂h najokrutniejszych seryjnych zab鎩c闚 Zachodniej Australii spoczywają tuż przy sobie.

Brian Weir, jedna z nielicznych ofiar Cooke'a, kt鏎e przeżyły jego atak, zmarł 19 grudnia 1965 roku. Bezpośrednim powodem jego zgonu były oczywiście obrażenia odniesione podczas spotkania z Eric'iem.

Jeszcze przez wiele lat po śmierci Cooke'a, matki z Perth ostrzegały nieostrożne dzieci, że okna i drzwi trzeba zawsze zamykać, bo "przyjdzie Cookie". Ta fraza używana jest tam do dziś, szczeg鏊nie przez ludzi, kt鏎zy na własnej sk鏎ze przeżyli wszystko to, co działo się, gdy on grasował na wolności. I pomyśleć, że taki mały człowiek m鏬ł tak wpłynąć na tak duże społeczeństwo... aby zemścić się za swoje nieszczęście.
Kilka sł闚 matki
Znalazła się tylko jedna osoba, kt鏎a broniła Cooke'a do samego końca. Była to oczywiście jego matka. W jej oświadczeniu okazanym przez jego adwokata czytamy:

"Eric nie miał zbyt szczęśliwego dzieciństwa. Zawsze ubolewał nad tym, że inne dzieci się z niego śmieją. Miał mn鏀two zabieg闚 operacyjnych i często przebywał w szpitalach. Wysłałam go do logopedy, ale w闚czas nie było możliwości, aby pom鏂 dzieciom w taki spos鏏, jak teraz.
Jego ojciec nie akceptował go, bo był "innym" dzieckiem. Był miłym małym chłopcem, ale jednak rżnił się od innych. M鎩 mąż nie był w stanie tego zaakceptować. Traktował go bardzo źle. Bił go bez najmniejszego powodu, wszystkim co mu wpadło w ręce - pasem, kijem, a czasem po prostu gołymi pięściami.
Jeżeli opublikujecie to oświadczenie, będę miała okropne kłopoty. M鎩 mąż jest człowiekiem nieobliczalnym.
Biedactwo... nie wiem co się stało mojemu dziecku... W dzieciństwie Eric miewał zamroczenia i okazało się, że ma guza m霩gu. Chociaż podobno pan Ainslie go usunął...

Kiedy Eric był nastolatkiem, miał jakieś 16 lub 17 lat, m鎩 mąż o coś go oskarżył. Był oczywiście pod wpływem alkoholu. Bił go gołymi pięściami, dop鏦i chłopak nie poleciał na ścianę i nie uderzył skronią o przełącznik światła. Trafił przez to do szpitala i chyba dlatego doktor Ainslie musiał go operować.
Kiedy Eric trafił do więzienia, m鎩 mąż zabronił mi się z nim widywać. Sam zaczął chyba miewać wyrzuty sumienia, bo pił jeszcze więcej. Bardzo mi przykro za to, co zrobił m鎩 synek i żałuję, że w jakikolwiek spos鏏 temu nie zapobiegłam. Myślę, że on robił to wszystko, żeby zwr鏂ić na siebie uwagę. Wierzę w to, że strzelał do ludzi, bo, jak sam m闚ił, nie potrafił się powstrzymać, ale nigdy nie uwierzę w to, że podobało mu się duszenie kobiet i tym podobne rzeczy. Nie mogę uwierzyć, że wszystko co zrobił, robił celowo, z premedytacją.

Kilka lat temu m鎩 mąż pr鏏ował mnie zabić. Aresztowano go tymczasowo, a ja trafiłam do szpitala. Obrażenia były poważne, a ponieważ dalej moje życie było zagrożone z jego strony, miałam nadz鏎 policyjny. Nie mogłam pozwać mojego męża, bo się bałam. Całe życie musiałam ciężko pracować, bo z tego, co zarabiał m鎩 mąż niewiele dostawałam. Teraz też go nie zostawię, bo mimo wszystko jestem związana z naszym domem. Zbyt wiele dla niego poświęciłam. Dwa razy składałam do sądu papiery o separację, jeden raz zrobił tak m鎩 mąż. To było jakieś dziesięć lat temu. Ale nie martwiłam się tym, bo wiedziałam, że znowu będzie jak dawniej. Pobije mnie, wyżyje się i tak dalej. Policja nic nie poradzi.

Teraz sami widzicie, że dzieciństwo Erica było horrorem dla takiego małego chłopca..."
Zakończenie
Wyrok Johna Buttona, kt鏎y został skazany za zab鎩stwo swojej dziewczyny został unieważniony 25 lutego 2002 roku. Dzień ten, jak na ironię, był 70 rocznicą urodzin Eric Cooke'a. Udało się to tylko dzięki wydanej przez Estelle Blackburn książce "Broken Lives", kt鏎a zawierała dowody na to, że to nie Button, tylko Cooke dokonał zbrodni.

crimelibrary.com


All times are GMT +1. The time now is 01:31 PM.

Powered by vBulletin® Version 3.8.6
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67
Bestiarium