Podziwiam Dieter'a Dengler'a za ucieczkę z wietnamskiego obozu jenieckiego. Nie dość, że przeżył zestrzelenie, potrafił zastosować swoje szkolenie, i pomógł w ucieczce innym więźniom. Interesuje się wiedzą o przetrwaniu w niedogodnych warunkach i to tym bardziej napawa mnie podziwem gdyż wiem, że to czego dokonał jest wielkim wyczynem.
Zanim doszedłem do końca strony, pomyślałem "a ucieczki z obozów koncentracyjnych i zagłady, z transportów kolejowych... ". Na szczęście się nie rozczarowałem... Ci ludzie często Cywile, prości ludzie, zastraszeni, wycieńczeni, nękani przez choroby, morderczą prace...
próbowali uciekać z Łagrów, z Lagrów... Nie wiem czy i jak wielu się udało, jednak sam fakt przezwyciężenia, masowej akceptacji, sama walka z samym sobą która prowadziła do decyzji o ucieczce, jest dla mnie czymś godnym podziwu.
Mam nadzieje, że gdybym znalazł sie w podobnej sytuacji, miał bym tyle odwagi i silnej woli aby się sprzeciwić "oprawcy"... Nie chce nikogo oceniać, jednak przyzwolenie na to co się działo było by dla mnie hańbą. Wieże że wolał bym umrzeć, niż żyć i czekać na wyzwolenie które może nigdy nie nadejść... Jeśli chodzi o ucieczki z więzień... Hańbą było by dla mnie z nich uciekać, jeżeli popełniłem przestępstwo, to kara za nie się należy. Jeżeli je popełniłem, inaczej kto wie... Więzienna rzeczywistość, to już inna historia...
Pozdrawiam